W ćwierćfinale i w kolejnych rundach walka toczy się do trzech zwycięstw. Dwa początkowe mecze odbędą się na parkiecie wyżej rozstawionej drużyny, dwa kolejne u niżej rozstawionej, a ewentualny piąty na boisku wyżej rozstawionej.
1. Legia Warszawa – 9. MKS Dąbrowa Górnicza
mecze 14, 16, 19, ew. 21 i 24 maja
Najciekawsze pytanie:
Którzy obcokrajowcy Legii i MKS-u wylądują poza składem?
Nagle w Orlen Basket Lidze „modne” stało się posiadanie większej liczby obcokrajowców niż można zgodnie z przepisami wykorzystać w jednym meczu. W takiej sytuacji jest większość uczestników play-off, choć nie wszyscy mają obecnie do dyspozycji po siedmiu zdrowych. Legia i MKS owszem, więc trenerzy Heiko Rannula i Artur Gronek przed każdym spotkaniem muszą podjąć trudne decyzje.
Mistrz Polski ma siedmiu zagranicznych zawodników z kontraktami od początku sezonu, ale wynikało to z kontuzji i aż do końcówki rundy zasadniczej nie zdarzyło się, by wszyscy byli dostępni. Rannula bardzo długo nie miał więc dylematu, kogo odstawić na bok, a trzeba przyznać, że jest to u niego dylemat poważny.
Wśród pięciu podkoszowych teoretycznie gorzej od kolegów w tym sezonie grali Matthias Tass i Ojars Siliņš, ale obaj są zawodnikami o cechach, którymi pozostała trójka (Race Thompson, Carl Ponsar, Shane Hunter) nie dysponuje. Tass to jedyny klasyczny center, a Siliņš to jedyny zawodnik typu „stretch four” ze świetnym rzutem z dystansu.
W MKS-ie natomiast nadkomplet powstał w trakcie sezonu wkrótce po przejęciu zespołu przez pochodzącego z Warszawy Gronka, ale też wynikał z sytuacji zdrowotnej. W pewnym momencie MKS dysponował nawet ośmioma zagranicznymi, ale Dominic Green poprosił o rozwiązanie umowy.
Obecnie wybór Gronka dotyczy – w przeciwieństwie do Legii – pozycji obwodowych, a nie podkoszowych (których z zagranicy jest dwóch: Martin Peterka i EJ Montgomery). Tutaj sytuacja wygląda trochę inaczej niż u warszawian, bo hierarchia wygląda bardziej jasno. Luther Muhammad i Ron Curry i Dale Bonner wydają się pewniakami, a kwestia ostatniego miejsca dotyczy Justina Graya i Jamariiego Thomasa. Gray jako skrzydłowy ma przewagę nad niższym kolegą i to raczej on będzie grał przeciwko Legii. O ile wszyscy będą zdrowi.
W liczbach:
19.8 – tyle fauli popełniała średnio w rundzie zasadniczej Legia. Czy to oznacza, że warszawianie nie grają z wystarczającym zaangażowaniem w defensywie? Niekoniecznie, bo mieli najwięcej bloków (3.6) i drugie miejsce w przechwytach (8.4)
16 – różnych pierwszych piątek i łącznie 290 różnych ustawień wykorzystali w tym sezonie trenerzy MKS-u (Gronek i jego poprzednik Krzysztof Szablowski). Kwintet Bonner-Curry-Muhammad-Peterka-Montgomery w ciągu niecałych 66 minut był o 73 punkty lepszy od rywali i to najwyższy taki wskaźnik w lidze
Warto go śledzić:
Michał Kolenda
Kapitan Legii w poprzednim sezonie będąc na boisku z podstawową piątką spełniał najczęściej rolę piątej opcji ofensywnej. Szczególnie w play-off, gdy trafiał tylko 40% rzutów z gry. Teraz przystąpi do tej fazy po bardziej udanej indywidualnie rundzie zasadniczej i szczególnie udanym okresie kwietniowo-majowym. Miał w nim średnio 13.8 punktu i 69% skuteczności, a w meczu na szczycie z Kingiem 23 punkty i 13 zbiórek. I to on był bohaterem, a nie Andrzej Pluta, Dominic Brewton czy ktokolwiek inny.
Typ autora: 3-0
2. King Szczecin – 8. Zastal Zielona Góra
mecze 13, 16, 18, ew. 20 i 23 maja
Najciekawsze pytanie:
Kto będzie lepszy – Tomasz Gielo czy Jakub Szumert?
To będzie symboliczny pojedynek pokoleń polskiego basketu na pozycji silnego skrzydłowego – z jednej strony 32-letni Gielo z Kinga, z drugiej strony 20-letni Szumert z Zastalu. Obaj to czołowi polscy koszykarze obecnego sezonu Orlen Basket Ligi. Obaj to aktualni seniorscy reprezentanci Polski – o jednym można napisać, że „jeszcze”, o drugim, że „już”.
Bardzo możliwe, że to będzie też jedyna taka okazja do ich konfrontacji w play-off. Gielo po karierze zagranicznej wrócił do rodzinnego miasta i na razie się stamtąd nie rusza. Szumert natomiast myśli o wyjeździe z ojczyzny, a wróbelki ćwierkają, że wybierze amerykańską ligę akademicką NCAA. Gielo mógłby mu między meczami w Szczecinie i Zielonej Górze opowiedzieć trochę o życiu w USA, bo spędził tam kilka lat.
Czy będzie też w stanie „przeszkolić” młodszego kolegę na parkiecie? W obu meczach w rundzie zasadniczej to Szumert wypadał lepiej. W marcu w Zielonej Górze miał 16 punktów oraz 8 zbiórek, a Gielo po drugiej stronie 7 i 5. Ale King wygrał wtedy jednym oczkiem.
W liczbach:
29.6 – tyle procent trójek trafiają w obecnym sezonie rywale Kinga. To jedyny zespół, który potrafi zatrzymać przeciwników poniżej 30. Nie dotyczy to jednak trójek z rogów boiska, bo tam ten wskaźnik wynosi ponad 35%
25.8 – tyle średnio rzutów wolnych wykonują w każdym spotkaniu rywale Zastalu. Więcej oddawali przeciwnikom tylko gracze Miasta Szkła Krosno
Warto go śledzić:
Jeremy Roach
Juniorski reprezentant USA grał na studiach z obecnymi gwiazdami NBA i dla wybitnego trenera Mike’a Krzyzewskiego. W pierwszym sezonie w Europie przechodził długi okres adaptacji, miał gorsze i lepsze chwile, ale widać było, że zespół w niego wierzy. Po kontuzji Przemysława Żołnierewicza wskoczył do pierwszej piątki i występując długo obok kreatora gry Jovana Novaka zdobywał średnio 16.6 punktu przy 52.6% skuteczności. Ciekawe, czy po ewentualnym powrocie „Żołnierza” będzie równie produktywny.
Typ autora: 3-2
3. Śląsk Wrocław – 6. AMW Arka Gdynia
mecze 13, 15, 18, ew. 20 i 23 maja
Najciekawsze pytanie:
Czy Noah Kirkwood i Milan Barbitch będą zdrowi?
Mierzący 201 cm wzrostu Kanadyjczyk został wybrany do najlepszej piątki sezonu, mimo że z powodu kontuzji pachwiny nie może grać od 11 kwietnia. A może właśnie ten okres nieobecności był w oczach głosujących dodatkowym argumentem za wyróżnieniem dla Kirkwooda? Śląsk przegrał przecież cztery spotkania z rzędu (po czym zwolnił trenera) i miał spore problemy po obu stronach parkietu. Chociaż Kirkwood jest drugim strzelcem zespołu, to być może bardziej brakowało jego wszechstronności i atletyzmu w defensywie.
Mający 196 cm wzrostu Francuz nagrody po rundzie zasadniczej dostać nie mógł, bo wystąpił w Arce w tylko 11 spotkaniach. To jednak wystarczyło, by stał się w Gdyni jedną z kluczowych postaci. Ma drugą średnią punktową i najwyższą średnią asyst. Wyższą nawet niż Kamil Łączyński. Owszem, Barbitch jest niestabilny pod względem skuteczności, czasem wnosi aż za dużo ożywienia i odwagi, ale w grze Arki wydaje się teraz nieodzowny.
Gdyby jego uraz stawu skokowego z ostatniej kolejki rundy zasadniczej okazał się bardzo poważny, to trener gdynian Mantas Cesnauskis miałby poważny problem. A w zasadzie, nawet jeśli nie będzie bardzo poważny, to może skutkować opuszczonym spotkaniem (spotkaniami), bo czasu na regenerację nie ma dużo.
Status Kirkwooda i Barbitcha (czyli ich brak lub nie) zmienia bardzo dużo w ocenie szans Śląska i Arki w tej serii. Generalnie można powiedzieć, że jeśli jednego nie zobaczymy w całej, a drugiego nie, to zespół tego drugiego będzie znacznie bliżej sukcesu. Tyle tylko, że pewności, kiedy pojawią się na parkiecie nie będziemy przypuszczalnie mieli niemal do ostatniej chwili. Polska liga to nie NBA i tutaj można swobodnie ukrywać informacje o zdrowiu koszykarzy.
W liczbach:
366 – tyle rzutów spod obręczy wykonali w tym sezonie koszykarze Arki i jest to bardzo mała liczba. Drugi najrzadziej tak kończący akcje zespół (Czarni Słupsk) miał ich 474
5.4 – to średnia przewinień wymuszanych w każdym meczu przez rozgrywającego Śląska Kadre Graya. Była jeszcze nawet wyższa przed kontuzją (5.7), ale po powrocie Kanadyjczyk czyni to nieco rzadziej
Warto go śledzić:
Angel Núñez
Prawdopodobnie w jego wrocławskim mieszkaniu zamontowano drzwi obrotowe, bo w trakcie tego sezonu reprezentant Dominikany do Śląska wszedł, wyszedł i znowu wszedł. Wrócił tuż przed play-off po zwolnieniu trenera Ainarsa Bagatskisa i przejęciu zespołu przez doświadczonego asystenta Jacka Winnickiego. Znamienny to był ruch i bardzo interesujące, jakie da efekty. Núñez na polskie warunki jest dobrej klasy skrzydłowym, choć jednocześnie jego obecność powoduje, że jest tam dość ciasno w składzie. Jakub Nizioł, Ajdin Penava, Jakub Urbaniak, Jarvis Williams, Stefan Djordjević – to oprócz Núñeza zawodnicy z pozycji 3-5. No i jeszcze można na „trójce” ustawiać niższych obwodowych…
Typ autora: 3-2
4. Trefl Sopot – 5. Dziki Warszawa
mecze 14, 16, 19, ew. 21 i 24 maja
Najciekawsze pytanie:
Ile trójek oddadzą i trafią Dziki?
Dwa spotkania Trefla z Dzikami z rundy zasadniczej bardzo symbolicznie pokazują różnicę między tym, jakie problemy miał zespół z Warszawy na początku i jak wyglądał kilka miesięcy później po oszlifowaniu swojego stylu gry i zmianie rozgrywającego. W październiku Dziki trafiły przeciwko Treflowi 14 trójek przy 42 oddanych rzutach i przegrały u siebie. W styczniu Dziki trafiły w Sopocie jedną trójkę mniej, ale prób było 29, a końcowy wynik to 104:64 dla gości.
Zbiegło się to w czasie z jedynym w tym sezonie transferem wykonanym przez Dziki, czyli pozyskaniem Darnella Edge’a. W klubie wcale tego ruchu nie planowali, ale o zmianę pracodawcy poprosił poprzedni rozgrywający Dontay Caruthers. Z perspektywy czasu widać, że należałoby mu wysłać kwiaty i laurkę z podziękowaniami. Edge dał Dzikom więcej jakości i kolejną opcję strzelecką na obwodzie. Trafia prawie 45% trójek, a wstrzemięźliwy w tym elemencie Caruthers niecałe 31%.
Zespół Dzików jest w tym sezonie jedynym w OBL, który oddaje średnio ponad 30 rzutów z dystansu i pierwszym takim na naszych parkietach od rozgrywek 2021/22. W historii naszej ligi było tylko sześć ekip z większą liczbą prób zza łuku po 30 meczach.
W Dzikach te rzuty generowane są właściwie tylko z czterech pozycji, bo środkowi w strzelaninie obwodowej nie uczestniczą. Ludzi, którzy mogą to robić i tak nie brakuje. Król strzelców ligi Landrius Horton, Tahlik Chavez, Edge, Rivaldo Soares, Grzegorz Kamiński, Edge – każdy z nich ma na koncie co najmniej dwa mecze z czterema celnymi trójkami.
Czy Trefl będzie w stanie ograniczyć tę gotową do wystrzału w każdym momencie broń Dzików? A może wcale nie musi? W ostatniej kolejce rundy zasadniczej Dziki miały w Zielonej Górze 13/38 za 3, a przegrały 86:105.
W liczbach:
13.9 – to średnia zbiórek w ataku koszykarzy Dzików, co daje im pierwsze miejsce w lidze w tej kategorii. Teoretycznie mogłoby to wynikać z dużej liczby akcji, ale Dziki zbierają też najczęściej procentowo
12 – tyle rzutów w zaciętych końcówkach spotkań (w tym trójkę na zwycięstwo przeciwko Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wlkp.) trafił w tym sezonie Paul Scruggs z Trefla. Przy 19 próbach. Nikt nie trafił ich w decydujących momentach więcej. Co nie zmienia faktu, że dobrze dla sopocian byłoby, gdyby na play-offy zdołał wróci ich rozgrywający i kapitan Jakub Schenk
Warto go śledzić:
Łukasz Frąckiewicz
Dziki – jak wspomnieliśmy – kojarzą się w lidze z szybkim bieganiem i częstym rzucaniem z daleka, a ich podstawowy center raczej nie pasuje do tego pierwszego i na pewno nie robi tego drugiego. Może nawet trochę dziwić, że trener Marco Legovich nie sprowadził środkowego grożącego „trójką”. Frąckiewicz ma jednak dobry sezon, dostarcza ponad 8 punktów i 6 zbiórek w 19 minut, a w serii z Treflem może być dobrą odpowiedzi na centrów rywali – Szymona Zapałę i (jeśli będzie zdrowy) Mikołaja Witlińskiego.
Typ autora: 2-3