Wykryty 10 maja rozbłysk został sklasyfikowany jako M5.7, co oznacza, że jest to potężne, ale nie najsilniejsze tego typu zdarzenie, jakie może wystąpić na naszej gwieździe. NASA klasyfikuje tego typu fenomen w skali od A do X (A, B, C, M, X), z czego X to najsilniejsze rozbłyski, które nie mają górnej granicy siły — w przeciwieństwie do rozbłysków od A do M o sile od 1 do 10.

Badacze dodają, że rozbłysk z 10 maja nie wpłynął na naszą planetę, natomiast rejon, gdzie do niego doszło, jest na tyle aktywny, że w najbliższych 24 godz. może dojść tam do innego rozbłysku, który będzie już skierowany w stronę Ziemi i może wywołać burzę geomagnetyczną.

Najpotężniejsza eksplozja w Układzie Słonecznym

Jak podaje agencja NASA, rozbłysk słoneczny to gwałtowny wybuch promieniowania na powierzchni Słońca obejmujący całe spektrum elektromagnetyczne — w tym promieniowanie rentgenowskie, promieniowanie gamma, fale radiowe oraz promieniowanie ultrafioletowe i światło widzialne.

Rozbłyski słoneczne to także najpotężniejsze eksplozje w Układzie Słonecznym — te największe (czyli w skali X) mogą mieć energię równą miliardowi bomb wodorowych, a największe zarejestrowane zjawisko tego typu miało miejsce w 2003 r., gdy wykryto rozbłysk o sile X28!

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Energia rozbłysku przemieszcza się też z prędkością światła, co oznacza, że dociera do Ziemi po około ośmiu minutach od jego wystąpienia; nie ma jednak żadnego fizycznego wpływu na organizmy żywe, ponieważ chronią nas atmosfera i pole magnetyczne Ziemi. Silne rozbłyski mogą jednak zakłócać łączność radiową przechodzącą przez górne warstwy atmosfery i mogą wpływać na satelity lub statki kosmiczne znajdujące się poza zasięgiem ochrony naszej planety. Czy tak będzie dowiemy się w najbliższych kilkudziesięciu godzinach.