— Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że panuje absolutne i totalne wkur***nie — słyszymy od ważnego polityka KO.
Ten ostatni jest zresztą przekonany, że przychylność Białego Domu dla Zbigniewa Ziobry załatwił Adam Bielan:
„Gratuluję, @AdamBielan Nie zapomnij o Mejzie, Samerze, Kuczmierowskim i całej reszcie pisowskich aferzystów. Oni też potrzebują się zamelinować — napisał dziś na „X” szef polskiej dyplomacji.
To, że to właśnie europoseł PiS odegrał kluczową rolę w ułatwieniu byłemu ministrowi sprawiedliwości wjazdu do USA, potwierdzają też nasze źródła po prawej stronie sceny politycznej. Choć nasi rozmówcy nie kryją zaskoczenia takim obrotem spraw:
— Bielan przez lata był skonfliktowany z Ziobrą. Jeżeli mu pomógł, to musiał w tym widzieć swój własny interes. Mógł go też o to poprosić prezes [Kaczyński]. Na to nie mam dowodów — słyszymy od naszego informatora.
Wróćmy jednak do samego premiera, który od wczoraj milczy. — Tusk nie chce zaogniać sytuacji. To bardzo delikatna i poważna sprawa. Zresztą niedawno napsuł Amerykanom krwi wywiadem w „Financial Times”, pytając o to, czy ci będą nadal sumiennie wypełniać sojusznicze powinności — słyszymy od naszego rozmówcy z rządu.
Wiadomo, że w sprawie Ziobry w rządzie ma się odbyć dziś narada kilku ministrów. Wpuszczenie Zbigniewa Ziobry do USA wywołało szok, bo jeszcze niedawno ambasador Stanów Zjednoczonych Tom Rose miał zapewniać Radosława Sikorskiego, iż tak się nie stanie.
Zwłaszcza że były minister sprawiedliwości ma unieważniony paszport i posługuje się dokumentem podróży wydanym jeszcze przez rząd Viktora Orbana po tym, gdy Węgrzy udzielili Ziobrze schronienia. Okazuje się jednak, że zdobył amerykańską wizę. Wszystko wskazuje na to, że bez przychylności amerykańskiej administracji nie byłoby to możliwe.
Stach Antkowiak/REPORTER / East News
Zbigniew Ziobro
— To oczywiście jest zaskakujące, ale jeśli byśmy się zastanowili nad tym, co działo się w ostatnich tygodniach, zdziwienie nieco ustępuje. Ekipa Trumpa do końca wspierała w kampanii skorumpowany rząd Orbana. W Budapeszcie przed wyborami pojawili się Rubio i Vance. W tym sensie pomoc Ziobrze, na którym ciążą poważne zarzuty, nie jest taka zaskakująca — mówi nam jeden z ministrów.
„Tusk coraz bardziej wątpi w skuteczność Żurka”
Zupełnie innym aspektem całej sprawy są zmagania Prokuratury Krajowej, która od miesięcy próbuje ściągnąć Ziobrę do Polski. Wydawało się, że po zmianie rządu na Węgrzech będzie to proste. Jednocześnie im bliżej było przejęcia władzy przez Petera Magyara, tym głośniej mówiło się o scenariuszu ucieczki byłego ministra sprawiedliwości za ocean.
Swoje znaczenie mogło mieć to, że do tej pory polskim sądom nie udało się ostatecznie rozstrzygnąć, czy Ziobro powinien trafić do aresztu i czy powinien wobec niego zostać wydany Europejski Nakaz Aresztowania.
Obydwie sprawy — teoretycznie ze sobą niezwiązane — utknęły na dobrych kilka miesięcy. Zażalenie na areszt dla byłego ministra sprawiedliwości ma zostać rozpatrzone dopiero we wrześniu [siedem miesięcy od wydania pierwotnej decyzji]. Nie wiadomo też, kiedy zostanie rozstrzygnięta sprawa dotycząca ENA. To sprawia, że do dziś formalnie polityk PiS nie jest ścigany międzynarodowo.
A na dodatek okazało się, że sędzia, która ma ją rozpatrzyć, posiada akcje Telewizji Republika, co wynika z jawnego oświadczenia majątkowego. Ten fakt ujrzał światło dzienne już prawie trzy lata temu. Dziś ten wątek powraca. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zasugerował, że prokuratura może złożyć wniosek o wyłączenie sędzi. Zwłaszcza że Telewizja Republika ogłosiła, iż Zbigniew Ziobro będzie jej komentatorem z USA.
W rządzie słychać dziś wiele głosów, z których wynika, iż wyjazd byłego ministra sprawiedliwości do USA stanie się poważnym obciążeniem dla Waldemara Żurka.
Hornet /REPORTER / East News
Waldemar Żurek
— Mam wrażenie, że od dłuższego czasu Kierownik [Donald Tusk] coraz bardziej wątpi w jego skuteczność. Nieudana operacja związana z wejściem nowych sędziów do Trybunału Konstytucyjnego, teraz ucieczka Ziobry. Nawet jeśli formalnie prokuratura zrobiła wszystko, co mogła, to wrażenie jest takie, iż zbyt dużo było mówienia, a za mało efektów — mówi jeden z naszych rozmówców.
Część polityków obozu władzy uważa jednak, że jeśli Amerykanie się uparli, by pomóc Ziobrze, to nic realnie nie dało się zrobić. — Politycznie to jednak porażka — mówi nam ważny urzędnik.