Żużel pokazał swoje najgorsze oblicze. Dobrze zapowiadający się 19-latek zanotował fatalny upadek i był reanimowany. Początkowo spodziewano się nawet najgorszego.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Od razu pojawiły się głosy, że żużel to nie sport, a są też takie, że nie powinien być uprawiany. — Jeżeli mamy zlikwidować żużel, to następnie należy to zrobić z motocrossem, skokami narciarskimi, a najbardziej z kolarstwem. Bo właśnie w kolarstwie jest najwięcej wypadków, a zawodnicy ciągle leczą kontuzje — mówi Marek Cieślak, legendarny trener reprezentacji Polski. — Żużel to jest ekstremalna dyscyplina. Każdy, kto go uprawia, musi mieć świadomość, że może go spotkać najgorsze. Dlatego należy tak bardzo pracować nad sobą. Trzeba być odpowiednio przygotowanym psychicznie i fizycznie. A co do wypadków, to niestety prawda jest taka, że były, są i będą. Należy natomiast robić wszystko, aby minimalizować ich skutki — dodaje.
Przeżyłem w żużlu wszystko
Marek Cieślak uważa, że opinie o tym, że żużel powinien zostać „zakazany”, są nie na miejscu. — Niedawno mieliśmy wypadek śmiertelny posła. Czy to oznacza, że ja nie powinienem wsiadać na rower? Ja robię dziennie 60, 70, a nawet 80 km. Gdyby iść tokiem tych, co myślą, że to i tamto należy likwidować, to nie moglibyśmy nic nie robić. Nie urządzimy świata tak, aby nic nam nie groziło. Ja w żużlu jestem od lat 60. Przeżyłem w tej dyscyplinie wszystko. Mój świadek ze ślubu, Marek Czerny, który był żużlowcem zginął na torze. Mój kolega z Włókniarza Jacek Gieżyński, rok starszy, który ze mną zapisał się do szkółki, także. Nigdy jednak nie obraziłem się na dyscyplinę, bo gdy do niej wszedłem akceptowałem jej wszystkie złe i dobre strony — powiedział Cieślak.
Krzysztof Cegielski zaproponował, aby pochylić się nad tym, aby wokół torów zamontować siatkę ochronną. — Temat na pewno ciekawy, ale wymaga głębszej analizy. Nie mówię nie, nie mówię tak. Nasuwają się jednak pytania, jaka konstrukcja, jaka siatka i jak zamocowana? Pamiętam taki wypadek Wiktora Trofimowa w Rybniku. Nie dość, że tam motocykl przeleciał przez tor, to jeszcze części od motocykla można było zbierać za klubowym budynkiem — zakończył Cieślak.