Były szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak jest podejrzany o udział w zorganizowanej grupie przestępczej powiązanej z legalizacją 460 mln hrywien (ok. 38 mln złotych) – powiadomiła w poniedziałek Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna Ukrainy (SAP).
Według mediów z Jermakiem, do niedawna najbliższym współpracownikiem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, „prowadzone są czynności śledcze”. Zaangażowane jest w nie Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy (NABU).
Były szef biura Zełenskiego podejrzany. Ruch ukraińskiej prokuratury
„NABU i SAP ujawniły działalność zorganizowanej grupy powiązanej z legalizacją 460 mln hrywien przy budowie luksusowej inwestycji pod Kijowem. O podejrzeniach poinformowano jednego z jej uczestników, byłego szefa Biura Prezydenta Ukrainy” – napisano w komunikacie.
Według ustaleń NABU, podczas realizacji inwestycji dochodziło do procederu prania brudnych pieniędzy. „Trwają czynności śledcze” – podała służba.
ZOBACZ: Afera korupcyjna w Ukrainie. Służby przeszukują dom współpracownika Zełenskiego
Proceder, w którym według służb i prokuratury brał udział Jermak rozpoczął się przed wybuchem pełnoskalowej wojny – w 2018 r. Według ustaleń „Ukraińskiej Prawdy” grupą miał kierować Ołeksij Czernyszow (ps. „Che Guevara”) były wicepremier i były wiceszef spółki Naftogaz.
NABU opublikowało film, który przedstawia mechanizm działania grupy – w korespondencji stosowano kryptonimy, a Jermak brał aktywny udział m.in. w organizowaniu spotkań.
Służba opublikowała prospekty luksusowych rezydencji, które miało stanąć pod Kijowem. Mowa o najwyższym standardzie, ogromnych metrażach i udogodnieniach, jak hala sportowa czy spa. Koszt samej budowy jednej rezydencji sięgał 2 mln dolarów.
Kulisy odejścia Jermaka. Media ujawniają nowe informacje
Jermak podał się do dymisji ze stanowiska szef biura prezydenta Ukrainy w listopadzie 2025 r. po tym, jak NABU oraz Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna ujawniła aferę korupcyjną w ukraińskim sektorze energetycznym.
Były szef biura prezydenta Ukrainy miał być zamieszany w proceder pobierania od kontrahentów spółki Enerhoatomu łapówki w wysokości od 10 do 15 proc. wartości kontraktów.
ZOBACZ: „Staje się coraz bardziej paranoiczny”. Ukraina zmieniła zachowanie Putina
Status podejrzanego, jaki Jermak otrzymał w poniedziałek, nie ma jednak bezpośredniego związku z Enerhoatomem i dotyczy innej sprawy.
Według Jermaka oskarżenia były niesłuszne, ale zdecydował się na rezygnację dla dobra administracji Wołodymyra Zełenskiego. Były szef biura prezydenta Ukrainy po dymisji zapowiedział dołączenie do walk na froncie.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni