W poniedziałek na Foro Italico zaplanowano wszystkie spotkania 1/8 finału w turnieju kobiecym, ale tylko w jednym z nich mierzyły się dwie wielkoszlemowe mistrzynie. Naomi Osaka i Iga Świątek wygrały w sumie w singlu 10 takich turniejów, Polka sześć, Japonka cztery. A cztery z nich, trzy w Paryżu i jeden w Nowym Jorku, Raszynianka świętowała wspólnie z Tomaszem Wiktorowskim jako szefem jej sztabu i głównym trenerem.
Od sierpnia zeszłego roku 45-letni szkoleniowiec współpracuje z Naomi Osaką. To była jego pierwsza praca po rozstaniu się z Igą, we wrześniu 2024 roku. Kilka razy mogły na siebie wpaść w turniejach, zawsze brakowało jednego czy dwóch meczów. Ostatnia taka sytuacja była w Australian Open, wtedy Osaka doznała kontuzji.
Przyszedł jednak ten moment, gdy Wiktorowski mógł przekazać Naomi informacje o słabych i mocnych punktach Igi, choć te przecież są znane. Zmierzyły się w Rzymie, faworytką była Polka. Ona tę nawierzchnię czuje doskonale, buduje formę na Roland Garros. A Naomi nigdy dotąd nie wygrała turnieju z głównego cyklu na ziemi. Choć w poprzednim spotkaniu z Dianą Sznajder pokazała, że potrafi być bardzo groźna.
WTA 1000 w Rzymie. Iga Świątek kontra Naomi Osaka na BNP Paribas Arena. Stawką ćwierćfinał
Skoro ten mecz był takim hitem, to aż dziwi, że organizatorzy turnieju nie zdecydowali się zorganizować go na Campo Centrale. Z drugiej strony można domyślać się, że Polka nie chciała grać po godz. 21 na największej arenie Foro Italico, a tylko taka była druga opcja. Na BNP Paribas Arena, drugim co do wielkości stadionie, frekwencja była słaba.

Iga Świątek w meczu z Naomi OsakąClive BrunskillGetty Images
Iga zaczęła ten mecz doskonale, choć w przeciwieństwie do dwóch poprzednich: od returnu. Odważnie atakowała serwis Japonki, a gdy dochodziło do wymian, Naomi starała się sprawdzać… bekhend Igi. Mimo że ten zwykle pozostaje atutem naszej zawodniczki. Polka wywalczyła szanse na przełamanie: jedną, drugą, trzecią. Tę ostatnią wykorzystała, bekhend Osaki zatrzymał się na siatce. A już za chwilę było 2:0.
W tej pierwszej fazie rywalizacji Osakę przy życiu trzymał serwis, ale on jest przecież dostępny tylko w co drugim gemie. Za to w tych, gdy znajdowała się na returnie, szukała możliwości ataku po drugim serwisie Polki. Iga miała piłkę na 3:1, ostatecznie tego gema oddała. Choć był bardzo zacięty, podobnie zresztą jak pierwszy etap meczu. Cztery gemy trwały 27 minut, później Iga zaczęła już całkowicie dominować.
Po kolejnych 19 ten set się zakończył, Świątek wygrała go 6:2. Iga zachowywała spokój, wytrzymywała wymiany, a przecież wiadomym jest, z jaką siłą uderza Osaka. Co istotne – Polka nie grała z jakimś dużym ryzykiem. Wróciła pewność siebie, którą imponowała przed laty w Rzymie czy Paryżu. Choć Polka musiała też skorzystać z pomocy fizjoterapeuty – to z powodu odcisku na palcu.
Druga partia też zaczęła się idealnie dla turniejowej „4”, tu jednak Osaka pomogła. Japonka prowadziła 30-0 w gemie otwarcia, by popełnić dwa podwójne błędy serwisowe z rzędu. A kolejne dwa punkty dołożyła już Iga, swoimi świetnymi akcjami. Spokojnymi, dość bezpiecznymi. Budowała przewagę powoli, to był atut jej w meczu. A gdy zrobiło się 2:0 dla Polki, Osaka zwróciła się ku Wiktorowskiemu. I mówiła, że nie wie już jak grać.

Naomi Osaka na BNP Paribas ArenaTIZIANA FABI AFP
A później ruszyła raz jeszcze, po wygranym przez siebie gemie, choć Polka miała szansę na 3:0. Wiktorowski pokazywał, że powinna głębiej wchodzić w kort. Ale i to nie pomogło. Niespełna 25-letnia zawodniczka wkroczyła na poziom, jaki na mączce prezentowała dwa lata temu. A wtedy zgarnęła potrójną koronę – w Madrycie, Rzymie i Paryżu.
Iga wygrała 6:2, 6:1, mecz zakończył się po 80 minutach.
W środowym ćwierćfinale rywalką Igi będzie Jessica Pegula, która wyrównała już swój najlepszy historycznie wynik w tym turnieju. Bo grała tu w najlepszej ósemce tylko raz – w 2021 roku, zresztą w drodze do tego pokonała rozstawioną wtedy z „2” Naomi Osakę. Z Polką Amerykanka mierzyła się dotąd 11 razy, bilans to 6:5 dla Świątek. Tylko jedno z tych starć odbyło się na ziemi – w 2022 roku w Paryżu lepsza była Polka.
- Świątek gra dalej w Rzymie. Polka powalczy o półfinał. Wiadomo, kiedy następny mecz
- Świątek nie dała jej szans. Kamery nagrały jak zachowała się po porażce

Iga ŚwiątekPhoto by Miguel Reis / NurPhoto via AFPEast News

Naomi OsakaIZHAR KHANAFP
Mateusz Bieniek – asy serwisowe w sezonie 2025/2026Polsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
