Rynek Kościuszki w Białymstoku, fot. Joanna Szubzda
Aby sporządzić takie zestawienie – obejmujące zresztą wszystkie kraje Unii Europejskiej – jego autorzy porównali ponad 11 tys. miast, a wśród nich 574 polskie.
Pod uwagę wzięli, jaka część miasta pokryta jest roślinnością, dodając pięć kluczowych wyzwań: przepuszczalność terenu, różnorodność roślin i stan zieleni, ale także panujące w miastach warunki wodne i termiczne. A żeby wyniki były jak najbardziej obiektywne, sporządzono je nie na podstawie nadsyłanych informacji, tylko w oparciu o mapy oraz o własne bazy danych.
I wyniki wcale nie są dla podlaskich miast optymistyczne. Zaczynając już od największych, czyli stolicy województwa. Białystok znalazł się na ostatnim miejscu wśród 29 miast porównywalnej wielkości w Polsce. Główny powód to niewielkie procentowo (oczywiście w porównaniu do innych) obszary roślinne i co jest z tym powiązane – niska przepuszczalność terenu. Chociaż i pozostałych parametrach odnotowano same spadki.
Idąc dalej – miasta średnie, czyli takie od 20 do 100 tys. mieszkańców. Spośród 170 porównywanych Łomża znalazła się na piątej pozycji od końca. Suwałki nieco lepiej, ale podobnie jak Bielsk Podlaski w drugiej setce. Dlatego powód do zadowolenia może mieć Augustów – 55. w Polsce w tej kategorii.
Miasta małe, których także porównano 170. Tu najlepiej radzi sobie oczywiście Wasilków – piętnasty w rankingu krajowym, ale za to całe zestawienie ogólnopolskie zamyka Zambrów z najniższym ogólnym indeksem, a poza pierwszą setką znalazły się jeszcze Grajewo, Łapy i Hajnówka.
No i miasta najmniejsze – te poniżej 10 tys. mieszkańców.
Początek listy prawie dwustu nazw to długo, długo nic z województwa podlaskiego. Dopiero na 55. pozycji jest Czarna Białostocka, a w pierwszej setce jeszcze tylko Choroszcz.
Za to po odwróceniu tabeli w pierwszej (czyli tak naprawdę ostatniej) dziesiątce jako miasta najmniej przystosowane do radzenia sobie z klimatem mamy aż dwóch przedstawicieli – Wysokie Mazowieckie i Kolno, a tylko o kilka oczek wyższy wynik przypisano Dąbrowie Białostockiej.
Powodów tego chyba nawet nie trzeba specjalnie komentować, jeśli weźmie się pod uwagę oceniane w tym rankingu parametry.
Duży przemysł i urbanizacja to jedno, ale likwidacja całych obszarów, a tworzenie tylko wysp zielni oraz tzw. betonoza to zupełnie inne oblicza tego samego zagadnienia.
I jeśli nawet jesteśmy jako region – jak lubimy o sobie myśleć – „zielonymi płucami” Polski, czy nawet Europy, to już nasze miasta są – pozostając nadal w tej sferze takich porównań – ogniskami chorobowymi na tych płucach.
Ale jest szansa na leczenie, bo platforma COOLCITY nie tylko stawia diagnozę, ale także wskazuje co robić, żeby ten ogólny stan poprawić.
Natomiast jeśli chodzi o najbardziej zielone polskie miasta w poszczególnych kategoriach, to wśród największych (takich powyżej pół miliona mieszkańców) zwycięzcą jest Kraków – szósty w Unii Europejskiej.
Także szóste miejsce w kategorii miast dużych zajął Rybnik.
Polski Andrychów (woj. małopolskie) uplasował się na 12. pozycji wśród europejskich miast średnich (czyli od 20 do 100 tys. mieszkańców), a Boguszów-Gorce (to woj. dolnośląskie) to dziewiąte miasto małe.
Ale największy sukces ma na swoim koncie Piwniczna- Zdrój.
Ta licząca niewiele ponad 5 tys. mieszkańców miejscowość w powiecie nowosądeckim (woj. małopolskie) to nie tylko zwycięzca w kategorii małe miasta, ale także całego rankingu ponad 11 tys. miast w Unii Europejskiej*.
| red: tk