Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie prowadzi postępowanie w sprawie udzielania pomocy sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności karnej — co w poniedziałek potwierdziła naszej redakcji Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie.

Zatrzymanie adwokata od „trumny na kółkach”

Najnowsze śledztwo z Lubelszczyzny jest związane z czwartkowym zatrzymaniem Pawła Kozaneckiego, kontrowersyjnego adwokata z Łodzi. Funkcjonariusze wytropili 46-letniego Łodzianina w miasteczku przy ukraińskiej granicy, działając na podstawie listu gończego, wystawionego w związku z prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Kozanecki nie stawił się do więzienia, aby odsiedzieć 18 miesięcy pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie wypadku w woj. warmińsko-mazurskim. Do nagłośnienia tragedii, w której zginęły dwie kobiety, przyczynił się sam Kozanecki, publikując w internecie nagranie z twierdzeniem, że ofiary jechały „trumną na kółkach”.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Hrubieszów to nie przypadek

Według doniesień portalu Rmf24.pl w nowym śledztwie „badana będzie też rola żony prawnika w tej ucieczce”. Natomiast Onet ustalił, że 15-tysięczne miasteczko pod granicą z Ukrainą — choć oddalone od Łodzi aż o 400 km — nie było dla małżeństwa Kozaneckich miejscem przypadkowym i wcześniej nieznanym.

W poniedziałek Sąd Rejonowy w Hrubieszowie potwierdził naszej redakcji, że żona Kozaneckiego uczestniczy w rozprawach prowadzonych w tym miasteczku jako prawniczka. Co więcej termin ostatniej z nich wypadł dwa dni przed czwartkowym zatrzymaniem. Była to rozprawa w procesie, w którym żona Kozaneckiego występuje jako obrończyni w sprawie karnej swojego klienta z Hrubieszowa.

Ponadto — jak ustaliśmy nieoficjalnie w poniedziałek — to właśnie hrubieszowski klient żony Kozaneckiego jest współwłaścicielem domu, w którym policja zatrzymała jej męża. Dom ten jest przedmiotem sporu majątkowego w innej ze spraw rozstrzyganych przed hrubieszowskim sądem. Druga strona tego sporu miała nie wiedzieć, że w nieruchomości przebywa zbieg.

Już w czwartek żona Kozaneckiego oświadczyła naszej redakcji, że nie będzie „komentować tej sytuacji, ani wydawać żadnych oświadczeń” — w odpowiedzi na pytania Onetu o jej ewentualną pomoc w ukrywaniu męża. Jednak prawna sytuacja małżonki Łodzianina jest korzystna. Jeśli okazałoby się, że pomagała Kozaneckiemu, nie spotka ją kara, bo zgodnie z przepisami, nie odnosi się ona do osoby najbliższej. Co innego w przypadku stwierdzenia odpowiedzialności współwłaściciela hrubieszowskiej posesji.

Kara za tzw. poplecznictwo (czyli udzielanie pomocy sprawcy przestępstwa w uniknięciu odpowiedzialności) to od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Kryjówka nieopodal więzienia

Jak opisywaliśmy już w miniony weekend, adres, pod którym doszło do piątkowego zatrzymania jest specyficzny. To posesja przy hrubieszowskim więzieniu — gdzie zresztą nazajutrz po zatrzymaniu Kozanecki trafił, aby rozpocząć odsiadkę. Natomiast dzień przed zatrzymaniem policja przeszukiwała hrubieszowskie pokoje hotelowe.