Początkowo starcie Naomi Osaki z Igą Świątek miało rozpocząć się ok. godz. 18. Kibice musieli jednak poczekać nieco dłużej. A to ze względu na inne, przedłużające się mecze na drugim co do wielkości korcie Foro Italico. Ostatecznie tuż przed godz. 20 panie zameldowały się na korcie i mogła rozpocząć się batalia. A od samego początku zapowiadała się ona na niesamowicie interesującą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
W końcu Japonka to 16. rakieta świata, która w ostatnich tygodniach prezentuje się dość dobrze. W Madrycie dotarła do czwartej rundy i postraszyła w niej Arynę Sabalenkę, a w Rzymie pokonała już Evę Lys i Dianę Sznajder. Ponadto jej szkoleniowcem jest Tomasz Wiktorowski, czyli były trener Igi Świątek. Dla tej dwójki było to pierwsze spotkanie na korcie od momentu zakończenia współpracy.
Seria przełamań na początek! I pełna koncentracja Igi Świątek
I zaczęło się bardzo interesująco. Polka już w pierwszym gemie wypracowała sobie przewagę i po trzech break pointach udało jej się przełamać rywalkę. Szybko mogło być nawet 3:0, bo Świątek miała kolejną szansę na przełamanie, jednak jej nie wykorzystała. Za to Osaka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i błyskawicznie odrobiła stratę breaka, doprowadzając do remisu 2:2.
To zwiastowało ogromne emocje, ale widać było gołym okiem, że Świątek jest nieco lepiej dysponowana na korcie. Trzecia rakieta świata była bardzo skoncentrowana i skuteczna niemal w każdej akcji. Japonka natomiast popełniała sporo niewymuszonych błędów. Już w piątym gemie byliśmy świadkami kolejnego przełamania na korzyść najlepszej polskiej tenisistki.
Fantastyczny pierwszy set Igi Świątek. Aż trzy przełamania
Dało jej to prowadzenie 3:2. Z każdą kolejną minutą Świątek rozpędzała się coraz bardziej i widać było, że jej przeciwniczka nie może znaleźć żadnego sposobu na powrót do gry. Podopieczna Wiktorowskiego szukała swoich szans, ale nie była w stanie wypracować sobie przewagi nawet przy własnym podaniu, o czym świadczył również gem numer siedem. W nim to znów Polka przełamała i było już 5:2.
Na samym finiszu pierwszego seta Osaka stworzyła drobne zagrożenie, bo miała nawet break pointa przy stanie 40:30. To jednak zdało się na nic, bo Świątek doprowadziła do gry na przewagi, a potem wygrała pierwszą partię 6:2. To był absolutny popis, a momentami nasza rodaczka wyglądała jak za swoich najlepszych lat. Nic nie wskazywało, że sytuacja mogłaby zmienić się w drugim secie. Szczególnie że zaczął się od przełamania.
Tak Świątek zamknęła pierwszego seta
Co za finisz Igi Świątek! Naomi Osaka była kompletnie bezradna
Oczywiście na korzyść Świątek. Drugi gem również wpadł na jej konto i właściwie sytuacja nie uległa zmianie między pierwszym a drugim setem. To wciąż trzecia rakieta świata dominowała i prezentowała się znacznie lepiej od swojej rywalki. W trzecim gemie miała okazję przełamać i wyjść na prowadzenie 3:0, ale to się nie powiodło. Osaka jednak nie była w stanie pójść za ciosem.
O ile, w pierwszej partii Japonka odrobiła stratę przełamania, o tyle w drugiej nie była już w stanie tego zrobić. Po kilku minutach Świątek dołożyła jeszcze jednego breaka i było już 4:1 na jej korzyść. Tenisistka prowadzona przez Tomasza Wiktorowskiego była bezradna, a nasza rodaczka coraz pewniej kroczyła po zwycięstwo i awans do ćwierćfinału włoskiego „tysięcznika”.
Kolejne ogromne wyzwanie przed Igą Świątek. Oto z kim zagra w Rzymie
Świątek nie potrzebowała już zbyt wiele czasu, aby dokończyć dzieła zniszczenia. Tak jak wcześniej z łatwością przełamywała Osakę, tak i na samym końcu zrobiła to po raz kolejny. Rywalka nawet przy swoim podaniu nie była w stanie zagrozić najlepszej polskiej tenisistce, która grała jak robot! Ostateczny rezultat w czwartej rundzie to 6:2, 6:1 na korzyść Igi Świątek!
Wynik ten oznacza, że Świątek ma już zapewniony awans do ćwierćfinału WTA 1000 w Rzymie. W nim Polkę czeka prawdopodobnie jeszcze trudniejsze wyzwanie, bo zmierzy się z Jessicą Pegulą (5.). Amerykanka w stolicy Włoch nie straciła na razie ani jednego seta. Od drugiej rundy pokonała kolejno Zeynep Sonmez, Rebeccę Masarovą oraz Anastasiję Potapową. Starcie to zapowiada się niezwykle ciekawie.