Donald Trump opublikował wpis na Truth Social, w którym wyraził rozczarowanie postawą sędziów Sądu Najwyższego USA Neila Gorsucha i Amy Coney Barrett. Odniósł się do orzeczenia przeciwko wykorzystaniu przez jego administrację ceł, a także zasugerował, że ci sami sędziowie mogą wkrótce zagłosować przeciwko niemu w sprawie dotyczącej obywatelstwa z urodzenia.
Donald Trump napisał, że nie oczekuje zwykłej lojalności wobec siebie, ale chce lojalności wobec kraju. Uważa też, że zastosowana procedura mogła być nielegalna lub nawet niekonstytucyjna.
Trump zwrócił uwagę, że w tej sprawie pojawiły się aż trzy mocne zdania odrębne, co jego zdaniem pokazuje, że decyzja była kontrowersyjna i budzi duże wątpliwości. Prezydent przekonywał w poście, że są inne ścieżki do wprowadzenia taryf, ale wolniejsze i bardziej pracochłonne.
Trump odrzuca odpowiedź Iranu. „Całkowicie nie do przyjęcia”
Wpis prezydenta skupiał się na rozczarowaniu wobec dwojga sędziów nominowanych przez niego do Sądu Najwyższego: Neila Gorsucha i Amy Coney Barrett. W poście padło też stwierdzenie o skali kosztów, jakie – według Trumpa – ma powodować lutowe rozstrzygnięcie.
Trump dodał, że jego zdaniem problem pogłębia możliwość ubiegania się przez firmy o zwrot pieniędzy zapłaconych w ramach taryf. Jak opisywał, sytuację dałoby się rozwiązać jednym zdaniem w orzeczeniu. – Pieniądze wpłacone przez innych do Stanów Zjednoczonych nie muszą być zwracane – dodał.
To nie pierwsza porażka Donalda Trumpa w ostatnich tygodniach. W kwietniu federalny sędzia na Florydzie odrzucił pozew o zniesławienie złożony przez Donalda Trumpa przeciwko gazecie „The Wall Street Journal”. Sąd uznał sprawę za niewystarczającą w obecnej formie.
W uzasadnieniu sąd wskazał brak kluczowego elementu w amerykańskim prawie dotyczącym zniesławienia, czyli „rzeczywistej złej wiary” (ang. actual malice). Oznacza to, że strona pozywająca musi wykazać, iż publikacja została dokonana świadomie z fałszywą intencją lub z rażącym lekceważeniem prawdy.
Artykuł „Wall Street Journal” opisywał rzekomy list z podpisem Donalda Trumpa, który miał znaleźć się w tzw. „Birthday Book” Jeffreya Epsteina – albumie z życzeniami dla skompromitowanego finansisty.