Z dalszej części tekstu dowiesz się, jaką gruntowną zmianę wprowadziła Iga Świątek pod wodzą Francisco Roiga, jak zareagował jej trener na genialną akcję z pierwszego seta, co padło z jej boksu podczas drugiej partii, a miało to ogromne znaczenie i dlaczego kolejny mecz będzie dla Polki arcytrudnym wyzwaniem

Cofnijmy się jednak do Madrytu. — Na treningach na Majorce starałam się nie spieszyć podczas wymian, a zdarzało mi się to w ostatnim roku. Podejmowanie decyzji musiało ulec poprawie, jeśli chce się wytrzymywać więcej podczas wymian — mówiła Świątek na spotkaniu z dziennikarzami przed startem zawodów. W stolicy Hiszpanii Polka musiała się wycofać ze względu na chorobę, ale teraz zmianę tę widać gołym okiem. Krótkie hasło z boksu Igi Świątek. I natychmiast zadziałało

Nowy szkoleniowiec — Francisco Roig — rzeczywiście (przynajmniej na ten moment) uspokoił nieco grę naszej rodaczki. Wróciła ona do tego, co zna i co działało przez wiele lat. W drugim secie starcia z Osaką, przy wyniku 2:0, 15:15 z boksu Świątek padło bardzo krótkie, ale jakże istotne hasło: nie graj szybciej. I właśnie ten brak był gwarantem jej skuteczności. Większość dłuższych wymian kończyła się na korzyść Polki.

Trener również był zadowolony. W niewielu momentach, gdy kamera pokazywała akurat sztab trzeciej rakiety świata, widać było, że Hiszpan jest uśmiechnięty i w kluczowych momentach zachęca Świątek do jeszcze lepszej gry. W pamięć zapaść mogła także jedna z sytuacji z pierwszego seta. W pewnym momencie Osaka miała przewagę i w dodatku atakowała. Nasza rodaczka była zepchnięta do bardzo głębokiej defensywy.

Tak reagował Francisco Roig. Dawno tego nie widzieliśmy

Mimo tego wybroniła się, zmuszając przeciwniczkę do uderzenia w siatkę i straty punktu. Kamera od razu pokazała na Roiga, który coś pokrzykiwał, pokazywał rękami i bił brawo z zadowoleniem. Takie obrazki aż miło się ogląda, bo od bardzo dawna nie widzieliśmy ich na linii Świątek — jej boks w trakcie meczów. To dowód na to, że współpraca z Hiszpanem może być „strzałem w dziesiątkę”, bo ewidentnie układa się bardzo dobrze.

Uśmiechnięty Francisco Roig

Teraz w Rzymie trzecia rakieta świata staje przed kolejnym ogromnym wyzwaniem. Zagra bowiem z piątą rakietą świata Jessicą Pegulą, która wyeliminowała kolejno Zeynep Sonmez, Rebeccę Masarovą i Anastasiję Potapową. Nie są to rywalki z absolutnej czołówki, ale Amerykanka nie straciła w tych trzech spotkaniach nawet jednego seta, dlatego mimo wszystko stanowi bardzo poważne zagrożenie.

Szczególnie że Świątek od dłuższego czasu ma ogromne problemy w meczach z rywalkami z czołowej „dziesiątki” rankingu WTA. A Pegula zajmuje w nim piąte miejsce. Tak czy inaczej, spotkania takie jak z Cocciaretto czy Osaką (a nawet to z McNally, w którym Polka nie bez problemów, ale wygrała) napawają optymizmem i dają nadzieję, że być może to właśnie w Rzymie nasza rodaczka zatriumfuje. Na pewno ma do tego predyspozycje.

Całkowita dominacja Igi Świątek