Raport finansowy za rok fiskalny 2025, w przypadku gamingowej dywizji Sony wydaje się pełen sprzeczności. Z jednej strony — dynamika sprzedaży konsol PlayStation wyraźnie wyhamowała (spadek o 46 proc. względem poprzedniego okresu), ale z drugiej — liczba aktywnych użytkowników PlayStation Network (usługi pozwalającej na korzystanie z funkcji sieciowych konsoli) wzrosła do rekordowych 125 mln.

Kolejny kwartał to prawdopodobnie dalsze spowolnienie w sprzedaży, w dużej mierze powodowane m.in. niedawnymi (kolejnymi już) podwyżkami cen PlayStation 5, ale spodziewana 19 listopada premiera Grand Theft Auto 6 (dostępnego premierowo jedynie na konsolach) powinna ten trend odwrócić na korzyść Sony. O ile jednak obecny, wiodący sprzęt w ich gamingowym portfolio powoli wchodzi w ostatnią fazę cyklu życia, tak rynek powoli wypatruje już konkretniejszych zapowiedzi dotyczących następcy, czyli PlayStation 6.

Problemy na rynku podzespołów a PlayStation 6

Ciężka sytuacja na rynku podzespołów dość mocno pokrzyżowała dotychczasowe plany związane z tą konsolą. Premiera szykowana według różnych doniesień wstępnie na przełom roku 2026/2027 została już wewnętrznie przesunięta, ale w obliczu utrzymujących się problemów z dostępnością oraz cenami pamięci RAM oraz dysków (kluczowych dla konsolowej infrastruktury), nawet do niedawna jawiący się jako „realistyczny” termin pod koniec 2027 roku, stoi obecnie pod znakiem zapytania.

W sesji pytań i odpowiedzi dla inwestorów po prezentacji wyników, CEO Sony, Hiroki Totoki odniósł się do tych wątpliwości, wskazując jasno, że firma faktycznie stoi przed sporym wyzwaniem związanym z PS6. Te jest tak duże, że japoński gigant nie wyznaczył jeszcze, nawet wewnętrznie, żadnego terminu premiery ani dokładnej ceny bazowej dla szykowanego sprzętu. Rozmowy naturalnie stale się toczą, przewidywany zakres cenowy jest znany, Sony zapewnia także, że przynajmniej do końca 2026 roku ma odpowiednie zapasy materiałów potrzebnych do produkcji, ale to wciąż daleka droga od ostatecznych ustaleń.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Totoki wprost podczas spotkania przyznał: — Zamierzamy wnikliwie obserwować i śledzić rozwój sytuacji. Biorąc pod uwagę obecne okoliczności, spodziewamy się, że ceny pamięci pozostaną na bardzo wysokim poziomie również w fiskalnym 2027 r., ponieważ podaż wciąż będzie ograniczona. I dodał: — Przy takim założeniu musimy bardzo dokładnie przemyśleć nasze dalsze kroki.

Coraz droższe konsole PlayStation

Ta ostrożność, choć zrozumiała, wiąże się jednak także i z prowadzeniem analiz dotyczących strategii wprowadzenia sprzętu na rynek, która może diametralnie różnić się względem tego, co obserwowaliśmy przez ostatnie 30 lat. Do tej pory, debiut nowej konsoli oznaczał jej dostępność na półkach sklepowych lub w sklepach internetowych, w ustalonej cenie. Ta, zapłacona z góry lub w ratach, oznaczała nabycie sprzętu, który następnie służył do uruchamiania i obsługi gier. Proste, można wręcz rzec — naturalne.

Konsole w porównaniu do komputerów gamingowych od zawsze uważane były za najbardziej opłacalny i kosztowo efektywny sposób na rozrywkę. Teraz jednak nawet jeśli ta proporcja zostanie utrzymana, trudno mówić o „taniości”. Po raz pierwszy w historii, wraz z postępem cyklu życia produktu, konsole PlayStation zamiast tanieć — drożeją, a w przypadku PlayStation 6, przewidywana przez analityków cena, może sięgnąć nawet i 5000 złotych za podstawową jednostkę. Po ostatnich podwyżkach, PlayStation 5 Pro to wydatek rzędu 4000 zł + koszt osobno dokupowanego napędu (ok. 500 zł) i nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w której PS6 jest jeszcze droższe.

To w praktyce oznacza, że wiele osób, dla których dotychczas konsole były domyślnym sposobem konsumowania gier, może nie móc sobie finansowo pozwolić na taki zakup. Sony zdaje sobie z tego sprawę i nieustannie szuka sposobów na obniżenie tych kosztów po stronie klienta, które musi jednak w jakiś sposób zamortyzować. Hiroki Totoki, powiedział: — Chcemy rozważyć rozmaite scenariusze, nie wykluczając zmian w modelach biznesowych, by wyłonić optymalną strategię i najlepsze możliwe rozwiązanie.

Czym może być „nowy model biznesowy” Sony?

To wydawałoby się niepozorne, dość bezpieczne w treści zdanie wywołało jednak pewną konsternację. Fragment o „zmianie modelu biznesowego” sugeruje bowiem jednak, że to, jak do tej pory funkcjonował rynek konsolowy, może nie być dla Sony wystarczające w obecnej sytuacji. Alternatywnych opcji nie ma jednak wbrew pozorom zbyt wiele — jeśli konsole nie miały być sprzedawane jako produkt, jedynym biznesowo sensownym rozwiązaniem są… abonamenty i subskrypcje. W ekosystemie PlayStation jedna taka subskrypcja już oczywiście funkcjonuje — to wspomniane PlayStation Network — ale dotyczy ona jednak usługi cyfrowej, a nie produktu. W związku z dramatyczną sytuacją na rynku podzespołów, Sony może rozważać jej poszerzenie także i o aspekt fizyczny.

Jednym z wariantów, które prawdopodobnie jest brany pod uwagę to możliwość sprzedawania konsoli w pakiecie z PlayStation Network na minimalny, np. 2-letni okres. W ramach takiej subskrypcji, zobowiązani bylibyśmy do uiszczania comiesięcznej opłaty za możliwość korzystania z konsoli, która musiałaby być tym samym podłączona do sieci. Po upłynięciu minimalnego okresu umowy abonamentowej korzystanie z usług sieciowych przestałoby być obowiązkowe… choć biorąc pod uwagę ostatnie zamieszanie z nowym PlayStation DRM i spodziewanym brakiem napędu w PS6, i tak prawdopodobnie byłoby ono w pewnym stopniu wymagane.

Połączona cena subskrypcji PSN oraz niejako „raty” za sprzęt uiszczane co miesiąc to rozwiązanie, którego na poziomie producentów do tej pory na rynku jeszcze nie widzieliśmy… ale który w gruncie rzeczy od lat jest normą chociażby pośród operatorów komórkowych. Tam także w ramach ofert abonamentowych mamy możliwość opłacania nie tylko usług, lecz także sprzętu w comiesięcznych odstępach. W tym przypadku mamy wprawdzie do czynienia z nieco innym stopniem zależności i dystrybucja w taki, a nie inny sposób stanowiłaby pewne logistyczne wyzwanie, ale jak pokazuje przykład Valve — twórców platformy Steam oraz co w tym kontekście najistotniejsze, także Steam Decka — bezpośrednia, globalna sprzedaż hardware’u jako uzupełnienie dystrybucji za pośrednictwem partnerów handlowych, jest jak najbardziej możliwa.

PlayStation 6 w abonamencie — ile mogłaby kosztować konsola?

PlayStation 6 jako samodzielny sprzęt, oczywiście nadal byłoby w tym scenariuszu dostępne w tradycyjnym modelu sprzedażowym, jednak potrzeby osób niedysponujących kilkoma tysiącami do wydania „na jeden raz” lub preferujących model subskrypcyjny od systemu ratalnego (obciążającego zdolność kredytową), mogłoby bezpośrednio pokrywać w tym przypadku Sony.

Ile taka subskrypcja mogłaby kosztować? Na tę chwilę, PlayStation Network w Polsce dostępne jest w kilku pakietach: Essential (37 zł), Extra (58 zł) oraz Premium (70 zł). Przy kontrakcie dwuletnim, przy założeniu, że PlayStation 6 kosztować będzie 4500 zł, oznaczałoby to dodatkowe 190 zł do rachunku. Łączny koszt najwyższej opcji oznaczałby wydatek rzędu 260 zł miesięcznie za możliwość korzystania z konsoli. Po spłaceniu zobowiązań, własność sprzętu przechodziłaby na użytkownika. Do tego momentu — sprzęt formalnie należałby do dystrybutora, który w przypadku zalegania z płatnością mógłby sprzęt zdalnie zablokować. Dokładnie tak, jak wygląda to w przypadku smartfonów kupowanych w abonamencie.

Z perspektywy Sony, taki model byłby o tyle atrakcyjny, że wiązałyby użytkownika z sieciowym ekosystemem subskrypcyjnym, na który mocno od kilku lat stawiają, na okres minimum 24 miesięcy. Przy płatności uiszczanej co miesiąc, stawka za PlayStation Plus jest także wyraźnie wyższa niż w przypadku rocznej płatności z góry — od 150 do 210 zł w skali roku — co przy odpowiedniej skali byłoby dla japońskiej firmy sporym, dodatkowym zyskiem. Z perspektywy użytkownika sprawa nie jest tak jednoznaczna. Z jednej strony — mógłby pozwolić sobie na sprzęt, na który normalnie nie byłoby go stać. Z drugiej jednak — byłby to kolejny krok na drodze odchodzenia od tradycyjnie rozumianej „własności”, która w kontekście rynku konsolowego od zawsze odgrywała kluczową rolę.

Oczywiście powyższe wyliczenia należy na tym etapie traktować jako czysto hipotetyczne. Fakt, że PlayStation ustami CEO Sony potwierdziło rozważanie zmiany modelu biznesowego w przypadku konsol, nie musi z automatu oznaczać przejścia na ten konkretny model. Inne opcje, wraz z większymi inwestycjami w model chmurowy i „wypożyczanie” mocy PlayStation 6 do zdalnego grania na innych urządzeniach, także są w końcu na stole.

Bez względu jednak na to, jaki kierunek obierze Sony, konkretnych zapowiedzi dotyczących PlayStation 6 możemy się spodziewać najwcześniej w Q1 2027 roku. Szczegółowe informacje na temat ceny konsoli oraz potencjalnych „nowych modeli biznesowych”, o ile Japończycy się na nie zdecydują, pojawią się zapewne jeszcze później.