Zbigniew Ziobro poinformował w niedzielę wieczorem, że znajduje się na terytorium USA. Do Stanów Zjednoczonych udał się z Budapesztu, gdzie na początku 2026 r. otrzymał azyl.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Marcin Przydacz stwierdził w programie „Gość Wydarzeń” na antenie Polsat News, że były minister otrzymał wizę wjazdową i na jej podstawie udał się za ocean. Jednocześnie prezydencki minister podkreślił, że temat ten nie pojawiał się podczas rozmów prezydenta Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem.
Ostre słowa o polskim wymiarze sprawiedliwości
Przydacz, pytany o sytuację prawną Ziobry, wyraził sceptycyzm wobec obecnego funkcjonowania organów ścigania w Polsce. — My mamy oczywiście swoje uwagi do funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości. Naprawdę uważam, że wielu polityków dzisiaj nie może liczyć, zresztą jak wielu Polaków, na sprawiedliwy i szybki proces — powiedział.
Według niego prokuratura jest obecnie upolityczniona i działa na „polityczne zamówienie”. Przydacz dodał, że Ziobro ma pełne prawo do stosowania takich metod obrony, jakie uzna za skuteczne.
26 zarzutów i widmo ekstradycji
Sytuacja prawna byłego ministra jest poważna, gdyż ciąży na nim 26 zarzutów, w tym kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz nadużyć w Funduszu Sprawiedliwości. Gdy pod koniec 2025 r. Sejm wyraził zgodę na jego aresztowanie, okazało się, że polityk przebywa już w Budapeszcie.
Obecny prokurator generalny Waldemar Żurek nie zamierza odpuszczać i zapowiedział, że Polska zwróci się do USA oraz Węgier z pytaniami o podstawy prawne, które umożliwiły Ziobrze podróż mimo braku ważnych dokumentów.
Deklaruje on również, że prawo powinno zadziałać, a odpowiednie wnioski ekstradycyjne zostaną niezwłocznie złożone. Sam Przydacz, choć krytyczny wobec prokuratury, przyznał, że w tej sprawie to właśnie procedury ekstradycyjne powinny rozstrzygnąć spór.