Załoga rafinerii PCK w Schwedt, leżącej tuż przy granicy z Polską, od dłuższego czasu obawia się o swoje miejsca pracy. Rozmowy z polskim rządem w sprawie wsparcia zakładu wciąż trwają.
Niemiecka minister gospodarki Katherina Reiche zapowiedziała załodze rafinerii PCK przedłużenie gwarancji zatrudnienia do końca roku. Jak wyjaśniła w poniedziałek, 11 maja, podczas wizyty w brandenburskim zakładzie, decyzja ta została już uzgodniona z Ministerstwem Finansów oraz Urzędem Kanclerskim.
Zobacz wideo Ceny ropy szybują, a cena paneli słonecznych systematycznie spada
„Dobre rozmowy z Polską”
Reiche odniosła się także do prowadzonych z Polską rozmów, których celem jest zrekompensowanie wstrzymanych od 1 maja dostaw ropy z Kazachstanu. – Prowadzimy dobre rozmowy z polskim rządem – oceniła.
Ponadto szefowa resortu zapowiedziała opracowanie przez niemiecki rząd kompleksowej koncepcji, która ma na celu utrzymanie rentowności wszystkich jedenastu rafinerii działających w Niemczech. – Chcemy długofalowo wzmacniać Schwedt, zabezpieczać przemysłową wartość dodaną i tworzyć nowe perspektywy dla regionu – zaznaczyła Reiche.
Podkreśliła też kluczowe znaczenie rafinerii przy granicy z Polską, szczególnie „w trudnych geopolitycznie czasach”. – Schwedt jest symbolem siły przemysłowej, bezpieczeństwa dostaw oraz spójności całego regionu – powiedziała Reiche. Jak dodała podczas swojej wizyty, rafineria PCK wnosi zasadniczy wkład w zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego północno?wschodnich Niemiec.
Zaopatruje cały region
Obawy o przyszłość rafinerii wśród około 1200 jej pracowników są bardzo duże. Zakład zaopatruje rozległe obszary północno?wschodnich Niemiec oraz Berlina w paliwa samochodowe, paliwo lotnicze i olej opałowy.
W związku ze wstrzymaniem przez Rosję tranzytu ropy z Kazachstanu do Schwedt niemiecki rząd prowadzi rozmowy z Polską na temat możliwych dostaw przez port w Gdańsku. Chodzi przede wszystkim o płynne zapewnienie zaopatrzenia dla rafinerii PCK – poinformowało pod koniec kwietnia niemieckie Ministerstwo Gospodarki i Energii.
Będąc w Schwedt, Reiche starała się również łagodzić obawy związane z potencjalnym niedoborem paliwa lotniczego w nadchodzącym sezonie urlopowym. Zaapelowała o wyraźne rozróżnienie między zjawiskiem droższych lotów a całkowitym zakłóceniem ruchu lotniczego. – Niektóre debaty publiczne są według mnie mocno przesadzone – powiedziała.
Jak stwierdziła, droższy bilet oznacza po prostu wyższe koszty, ale latanie nadal będzie możliwe. Dodała na koniec, że resort gospodarki pozostaje w ścisłym kontakcie z liniami lotniczymi, rafineriami oraz operatorami lotnisk.
Artykuł pochodzi z serwisu Deutsche Welle.