Nasza zależność od eksportu, fakt, że wysyłamy za granicę około połowy czy nawet 60 proc. mięsa drobiowego i ok. 40 proc. jaj, to z jednej strony błogosławieństwo, a z drugiej przekleństwo – mówi nam Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz.
Bezpieczeństwo żywnościowe to element strategiczny narodowego bezpieczeństwa Polski, który wymaga stabilności legislacyjnej, wsparcia państwa w obniżaniu kosztów produkcji (bez obniżania jakości) i odporności na globalne kryzysy, a także przemyślanej polityki ochrony rynku przed nieuczciwą konkurencją importową – to wnioski z debaty „Bezpieczeństwo żywnościowe” na EEC 2026.
Dziś Polska wysyła za granicę niemal 60 proc. produkcji mięsa drobiowego i 40 proc. produkcji jaj.
Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz wskazuje, że warto uświadomić sobie nie tylko pozytywy płynące z tak dużego eksportu, ale i zagrożenia.
Polska jest dziś w drobiarskim top 3 na świecie, jednak duża ekspozycja na rynki światowe zwiększa ryzyko dla producentów.
Gawrońska: Uzależnienie od eksportu to błogosławieństwo, ale i przekleństwo
Katarzyna Gawrońska, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz w rozmowie z Portalem Spożywczym wskazuje, że dla przeciętnego konsumenta pojęcie bezpieczeństwa żywnościowego oznacza to, że tej żywności nie zabraknie.
– Natomiast dla przedsiębiorstw, które de facto odpowiadają za to bezpieczeństwo żywności, jest to znacznie bardziej skomplikowany proces, zarówno ekonomicznie, jak i logistycznie. Nasza zależność od eksportu, fakt, że wysyłamy zagranicę około połowy czy nawet 60 proc. mięsa drobiowego i ok. 40 proc. jaj, to z jednej strony błogosławieństwo, a z drugiej przekleństwo – dodaje.

Katarzyna Gawrońska, prezes KIPDiP: Polskie drobiarstwo żywi Europę i Świat, ale to nie znaczy, że nie musimy się martwić. Fot. Arkadiusz Wrzesień / PTWP
KIPDiP: Na rynku drobiu stoimy na globalnym podium
Gawrońska wskazuje, że z jednej strony tak duża obecność na rynkach eksportowych to niewątpliwy sukces.
– Na rynku drobiu jesteśmy jednym z trzech największych światowych graczy. Stoimy na podium obok Brazylii i Stanów Zjednoczonych, co nam się pewnie kiedyś nawet nie marzyło. To świadczy o naszej odporności i konkurencyjności. Natomiast z drugiej strony jesteśmy zależni od tego eksportu, więc w momencie pewnych niepowodzeń, co nam pokazał na przykład Covid, pewnej nieprzewidywalności, zmian kursów walut, czy konfliktów zbrojnych, ten łańcuch może się załamać i wtedy tworzą się komplikacje.
KIPDiP: Z nadwyżką w eksporcie nie powinniśmy spać spokojnie
Szefowa KIPDiP zwraca uwagę, że nie jest też tak, że skoro mamy nadwyżkę eksportową to nie musimy się martwić.
– Eksport to z jednej strony przychody dla budżetu państwa, z drugiej strony to jest taki impuls do dalszego rozwoju tych przedsiębiorstw, utrzymywania konkurencyjności, budowania efektu skali itd. Po drugie, tak duży producent jak my powinien mieć też pewne poczucie odpowiedzialności. W momencie, gdy już mamy pozycję jednego z liderów na świecie i odpowiadamy w pewien sposób za żywienie nawet na innych kontynentach. Myślę, że to jest taka trochę misja, że nie tylko dbamy o bezpieczeństwo żywnościowe w Polsce, ale również w Europie, a nawet w krajach azjatyckich czy afrykańskich. Uczestniczymy w wyżywieniu świata. Niestety, UE swoimi pomysłami, zakazami legislacyjnymi działa przeciwko nam – ocenia.
Katarzyna Gawrońska podsumowuje, że dziś warto zauważyć, co robią Arabia Saudyjska czy Singapur – kraje, które do tej pory miały pieniądze, żeby żywność kupować, a nie musiały jej produkować.
– Teraz próbują uniezależniać się od importu żywności, natomiast mam wrażenie, że w Unii Europejskiej trochę odpłynęliśmy w tym temacie – podsumowuje.
