-
Donald Trump rozważa tymczasowe zawieszenie federalnego podatku od paliw w USA, jednak wymaga to zgody Kongresu.
-
Skala wzrostu cen paliw w USA jest wyższa niż w wielu krajach Europy.
-
Analitycy ostrzegają, że ograniczenie amerykańskiego eksportu ropy naftowej i paliw mogłoby doprowadzić do fizycznych braków paliw w Europie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prezydent Donald Trump potwierdził, że popiera zniesienie federalnego podatku od benzyny (18,4 centy za galon). Czasowe zniesienie „federal gasoline tax” (mówi się o 90 dniach) wymaga uchwały Kongresu (na razie kontrolowanego przez republikańskich stronników Trumpa).
W USA nie ma jednak powszechnej zgody na takie podatkowe manewry.
„Jeśli federalny podatek od benzyny zostanie zawieszony, a Cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta, konsumenci nawet tego nie zauważą, ponieważ ceny na stacjach będą nadal rosły” – stwierdził cytowany przez Reutersa Bob McNally, założyciel i prezes Rapidan Energy Group (Bob McNally pełnił funkcję doradcy ds. energii Białego Domu w czasie kadencji George’a W. Busha).
Skala wzrosty cen paliw w USA jest większa niż w wielu krajach Europy
„Przedłużająca się blokada Cieśniny Ormuz to zły scenariusz dla globalnej gospodarki, ale wciąż nie jest to najgorszy scenariusz jaki może się wydarzyć. Prawdziwy kryzys energetyczny, zwłaszcza dla Europy może bowiem nadejść ze Stanów Zjednoczonych” – alarmują analitycy Pekao SA. Eksperci polskiego banku wyliczają, że choć USA są dużym eksporterem surowców energetycznych i tamtejszy przemysł wydobywczy korzysta na zamknięciu Ormuzu, to sami obywatele USA ponoszą duże koszty wojny w Zatoce Perskiej. Przeciętne ceny benzyny na stacjach w USA wzrosły od początku roku o 50 proc., a oleju napędowego o 60 proc. To dużo większa skala wzrostów niż w Europie.

Wzrost cen benzyny w USA (źródło: Pekao SA).
Reuters zauważa, że rosnące koszty paliwa, które mogą również podnieść ceny artykułów spożywczych i innych dóbr, stanowią słaby punkt dla Trumpa i jego partii, która próbuje utrzymać kontrolę nad Kongresem w listopadowych wyborach uzupełniających. Sprawa ma więc charakter polityczny, a warto wspomnieć, że poza federalnym podatkiem paliwa są opodatkowane dodatkowo w niektórych stanach USA. „Jednak Indiana, Kentucky i Georgia zdecydowały się na obniżki, aby dać konsumentom trochę ulgi na stacjach benzynowych” – informuje Reuters.
Warto też wspomnieć, że lider republikańskiej większości w Senacie John Thune nie wypowiedział się jednoznacznie na temat zamrożenia podatku od benzyny, argumentując, że najlepszym sposobem na obniżenie cen benzyny jest ponowne otwarcie Cieśniny Ormuz (Thune zauważył, że podatki te wspierają naprawy dróg, które w USA nie należą do najlepszych).
Plany zawieszenia podatku są jednak całkiem realne. Senator Josh Hawley, republikanin z Missouri obiecał, że przedstawi projekt ustawy zawieszającej podatek od benzyny i (24,4-centowy podatek od oleju napędowego) na 90 dni.
Czarny scenariusz kryzysu energetycznego wprost z USA?
Analitycy zwracają uwagę, że rosnąca presja na administracyjne obniżki cen paliw w USA może uderzyć rykoszetem także w Europę.
„Jaką alternatywę ma Biały Dom? Zwiększyć podaż ropy naftowej i paliw na rynku wewnętrznym poprzez ograniczenie lub nawet całkowity zakaz ich eksportu” – zwracają uwagę analitycy Pekao SA.
Wyjaśniają, że Stany Zjednoczone eksportują obecnie ok. 4,3 mln baryłek ropy naftowej dziennie i 3 mln baryłek paliw gotowych. „To mniej więcej trzykrotnie mniej niż typowy eksport ropy naftowej i paliw z Zatoki Perskiej (odpowiednio 20 i 5 mln baryłek dziennie) i mniej więcej połowa utraconej obecnie globalnej podaży” – tłumaczą w raporcie eksperci polskiego banku. Wyjaśniają, że Stany Zjednoczone eksportują sporo ropy naftowej do Europy. UE pozyskuje tą drogą 14 proc. swojego zużycia. „Moglibyśmy wówczas doświadczyć fizycznych braków paliw, tak jak teraz doświadczają tego kraje Azji Południowo-Wschodniej” – podsumowują analitycy Pekao SA.
„Szczerze o pieniądzach”: Polska w pierwszej lidzeErnest BodziuchSzczerze o pieniądzach