Według informacji CNN „Ursa Major” mogła stać się celem celowej operacji, która miała uniemożliwić przekazanie zaawansowanej technologii nuklearnej do Korei Północnej. Statek zatonął 23 grudnia zeszłego roku w pobliżu portu w Kartagenie.
Hiszpański rząd, odpowiadając na pytania opozycji, przekazał w oficjalnym oświadczeniu, że kapitan statku ostatecznie przyznał, iż na pokładzie znajdowały się elementy dwóch reaktorów jądrowych, podobnych do tych stosowanych w okrętach podwodnych. Według jego relacji, choć nie miał stuprocentowej pewności, reaktory nie zawierały paliwa jądrowego.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Niejasna trasa i podejrzany ładunek
Zgodnie z dokumentacją przewozową, „Ursa Major” miała wyruszyć w grudniu z okolic Petersburga do Władywostoku. Dziennikarze zwracają uwagę na nietypowość tej trasy, biorąc pod uwagę rozbudowaną sieć kolejową w Rosji, która umożliwiałaby znacznie krótszy transport lądowy. Oficjalnie na pokładzie znajdowały się dźwigi, puste kontenery oraz dwie duże pokrywy włazów.
Początkowo statek był eskortowany przez dwie rosyjskie jednostki wojskowe. Z ustaleń hiszpańskich śledczych wynika, że problemy zaczęły się 22 grudnia, kiedy jednostka nagle zwolniła. Załoga zapewniała lokalne służby, że sytuacja jest pod kontrolą, jednak dzień później z pokładu wysłano pilny sygnał ratunkowy po trzech silnych eksplozjach, które wstrząsnęły statkiem. W wyniku wybuchów zginęło dwóch marynarzy.
Stworzone przy użyciu AI / ChatGPT
Rosyjski statek zatonął u wybrzeży Hiszpanii
Tajemnicze eksplozje i działania rosyjskich służb
Pozostałych czternastu członków załogi zostało ewakuowanych, jednak w tym samym czasie rosyjski okręt „Iwan Gren” zażądał, by nikt nie zbliżał się do „Ursa Major”. Wieczorem ten sam okręt wystrzelił serię flar, po których nastąpiły cztery kolejne eksplozje, przypominające detonacje min lub ładunków wybuchowych. Zdarzenie to zostało zarejestrowane przez Hiszpańską Narodową Sieć Sejsmiczną. Po tych wydarzeniach statek zatonął.
Ocaleni marynarze zostali przesłuchani w Kartagenie, jednak odmawiali ujawnienia szczegółów dotyczących przewożonego ładunku, obawiając się o własne bezpieczeństwo. Kilka dni później wrócili do Rosji. Tydzień po katastrofie w rejonie wraku pojawił się rosyjski statek badawczy „Jantar”, wcześniej oskarżany o działalność szpiegowską. W tym czasie aparatura pomiarowa wykryła kolejne cztery eksplozje, co może sugerować próbę zatarcia śladów przez rosyjskie służby.
Źródła związane z hiszpańskim dochodzeniem wskazują, że na podstawie uszkodzeń kadłuba można przypuszczać użycie rzadkiej, superszybkiej torpedy kawitacyjnej lub punktowej miny morskiej.
Amerykańskie władze nie potwierdziły swojego udziału w zatonięciu rosyjskiego statku. Jednak dane lotnicze pokazują, że w ostatnim roku siły powietrzne USA dwukrotnie wysłały nad obszar katastrofy specjalistyczny samolot WC135-R, przeznaczony do wykrywania radioaktywnych szczątków w powietrzu.
Możliwe zaangażowanie Korei Północnej w sprawę zbiega się w czasie z intensyfikacją współpracy wojskowej tego kraju z Rosją oraz publikacją materiałów wideo, które mają potwierdzać budowę pierwszego w historii północnokoreańskiego okrętu podwodnego o napędzie jądrowym. Eksperci militarni z firmy Janes podkreślają, że tak duży transfer zakazanej technologii przez Moskwę byłby potwierdzeniem ścisłego sojuszu na najwyższym szczeblu i stanowiłby poważne zagrożenie dla Korei Południowej.