Dziś w Sejmie posłowie rozpatrzą cztery projekty ustaw, które mają uregulować cyfrowy rynek w Polsce. To już trzecia próba uporządkowania przepisów — dwie poprzednie zakończyły się wetem prezydenta Karola Nawrockiego, który argumentował, że propozycje rządu Donalda Tuska to „nadregulacja”. Krytyczni wobec rządowej propozycji byli także politycy PiS.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
W ostatnim czasie partia Jarosława Kaczyńskiego zdecydowała się na zaskakujący ruch w tej sprawie. Ugrupowanie wycofało swój poprzedni projekt, by 11 maja złożyć dokument zakładający całkowity zakaz działalności w zakresie kryptoaktywów w Polsce.
Mateusz Morawiecki komentuje decyzję PiS. „Od jednej skrajności do drugiej”
Mateusz Morawiecki pytany był o tę decyzję we wtorek w rozmowie z Radiem ZET. — Nie możemy poruszać się tak od jednej skrajności do drugiej, od bandy do bandy. Mamy coś, co czasami nazywa się wolną amerykanką i to niedobre. Taki stan panuje w Polsce dzisiaj de facto na skutek tego, że chyba, jak już coraz więcej znaków na niebie i ziemi pokazuje, obecny premier wciągał Polaków w pułapkę, bo jak wiedział, że Zondacrypto to jest jakaś niedobra platforma handlu kryptowalutami, to powinien natychmiast zareagować już jesienią zeszłego roku — stwierdził polityk PiS, nawiązując do tzw. afery Zondacrypto.
— Kto ma służby specjalne, kto ma dostęp do ABW, do ściśle tajnych i tajnych dokumentów? Oczywiście premier i minister [spraw wewnętrznych Marcin] Kierwiński. Jeżeli oni mówią, że Zondacrypto dzisiaj, ta platforma, była powiązana z Rosjanami i że mieli wiedzę co do tego, to dlaczego nie wpisali jej na listę zabronionych tutaj przedsiębiorstw? Pytania się cisną same — kontynuował Morawiecki.
„Pewnego rodzaju niekonsekwencja”
Były premier podkreślił, że sam nie złożył podpisu pod nową ustawą przygotowaną przez PiS. — Ja nie złożyłem podpisu pod tą ustawą. Mogę powiedzieć tak, że rzeczywiście jest to bardzo istotne, żeby wiedzieć, na czym polega współczesna gospodarka. Tokenizacja to będzie trend, który będzie postępował — oznajmił.
Morawiecki wyjawił także, że część polityków PiS jeszcze „kilka miesięcy temu była za tym, żeby deregulować ten system, dopuścić jak najwięcej”. Jak wskazał, chodzi m.in. o Jacka Sasina. — A teraz jest za całkowitym zakazem. Rynki finansowe, gospodarka lubią przewidywalność przede wszystkim i dostrzegam tutaj pewnego rodzaju niekonsekwencję — dodał.
Morawiecki przyznał także, że „do końca nie wie, co jest w projekcie” PiS, ponieważ „jeszcze się z nim nie zapoznał”. — Nie byłem konsultowany. Nie wszystkie projekty są tutaj konsultowane. Powiem więcej, będę bronił niektórych ludzi, których podpisy są tam na tej ustawie — oznajmił.