Do groźnej sytuacji doszło w minioną niedzielę w Krakowie. Policjant oraz funkcjonariusz Straży Ochrony Kolei zauważyli kierującą samochodem osobowym, która wjechała na przejazd kolejowy w chwili, gdy zapory zaczęły się opuszczać, a sygnalizator nadawał już czerwone światło. Na szczęście nie doszło do tragedii.

Do groźnej sytuacji doszło w minioną niedzielę w Krakowie. Policjant oraz funkcjonariusz Straży Ochrony Kolei zauważyli kierującą samochodem osobowym, która wjechała na przejazd kolejowy w chwili, gdy zapory zaczęły się opuszczać, a sygnalizator nadawał już czerwone światło. Na szczęście nie doszło do tragedii.




/Policja /Shutterstock



/Policja /Shutterstock

Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl

Niebezpieczna sytuacja miała miejsce w niedzielę na przejeździe kolejowym w Krakowie. Kobieta kierująca samochodem osobowym wjechała pod opuszczające się zapory.

Sytuacja była wyjątkowo groźna, ponieważ w kierunku przejazdu zbliżał się pociąg. Policjant i funkcjonariusz SOP natychmiast zareagowali – policjant uniósł rogatkę i polecił kobiecie natychmiast wycofać pojazd.

Kilka sekund później przez przejazd z dużą prędkością przejechał pociąg.

Za popełnione wykroczenie kobieta została ukarana mandatem karnym w wysokości 500 złotych, który nałożył funkcjonariusz Straży Ochrony Kolei.

Służby przypominają, że lekceważenie sygnalizacji oraz wjazd na przejazd kolejowy podczas opuszczania zapór może mieć tragiczne skutki. „W starciu z pociągiem samochód nie ma żadnych szans” – ostrzegają funkcjonariusze. 

RMF 24

Źródło: RMF24