Senator Tomasz Lenz został w poniedziałek wykluczony z Koalicji Obywatelskiej po serii artykułów Wirtualnej Polski. Reporter WP Michał Janczura 7 kwietnia ujawnił, że osoba bliska senatorowi skorzystała 15 marca z zabiegu poza kolejką w szpitalu w Aleksandrowie Kujawskim. Zabieg był wykonany poza standardową procedurą, z udziałem ordynatora chirurgii i anestezjologa, którzy w tym czasie pełnili dyżur na różnych oddziałach.
Ciągnąca się przez kilka tygodni sprawa senatora Lenza ciążyła wizerunkowo Koalicji Obywatelskiej. Zwłaszcza z powodu powracających doniesień o cięciach dla pacjentów w systemie ochrony zdrowia. Aż ponad 80 proc. ankietowanych w opublikowanym w poniedziałek rano sondażu WP domagało się wyciągnięcia przez partię odpowiedzialności wobec Lenza.
Mocne słowa w Sejmie. Czarzasty nie wytrzymał po pytaniu TV Republika
Ale niespodziewanie w poniedziałek wieczorem zapadła decyzja o wykluczeniu z KO także dyrektora szpitala w Aleksandrowie Kujawskim, w którym doszło do zabiegu. Potwierdził to oficjalnie we wtorek w rozmowie z WP szef klubu parlamentarnego KO Zbigniew Konwiński. Nie podał jednak konkretnych przyczyn. Dodał jedynie, że dyrektor od dłuższego czasu był w ugrupowaniu zawieszony.
Trojanowski: Decyzję podjęto bez wysłuchania mnie
Mariusz Trojanowski w rozmowie z WP przekonuje, że o decyzji swojej partii dowiedział się z mediów.
– Nie rozumiem tej decyzji, nie znam jej przyczyn, bo nie dostałem uchwały w tej sprawie i nie mam uzasadnienia. Nie wiem, co było przyczyną tego. To jest dla mnie sytuacja zaskakująca – komentuje Mariusz Trojanowski.
Dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim podkreśla, że podejmując decyzję w jego sprawie, władze partii nie zapytały go nawet o zdanie.
– Mam zawężone pole wypowiedzi, bo nie znam powodów tej decyzji. Może się dowiem znowu o czymś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Czy czuję się zawiedziony? Pewnie trochę tak. Jeżeli słyszę, że obowiązuje nas wszystkich zasada audiatur et altera pars, czyli zanim się wypowiesz, wysłuchaj drugiej strony, to ja mogę powiedzieć o faktach. Mnie nikt nie wysłuchiwał. Decyzję podjęto bez żadnego wysłuchania mnie i bez żadnego poinformowania – mówi WP Mariusz Trojanowski.
Dyrektor szpitala w Aleksandrowie Kujawskim kolejny raz zaprzecza, żeby był w konflikcie z senatorem Tomaszem Lenzem.
– Z mojego punktu widzenia absolutnie nie. Jeżeli pan Lenz o tym wie, to powinien powiedzieć, jaki to konflikt, on jakoś nic nie mówił na ten temat. Ja nie widzę takiej rzeczy jak konflikt. A konflikt to zawsze dotyczy dwóch stron, nie znam konfliktów jednostronnych – stwierdza Trojanowski.
Po tym, jak sprawa zabiegu poza kolejką została nagłośniona, NFZ przeprowadził kontrolę, której efektem było nałożenie kary na szpital w Aleksandrowie Kujawskim w wysokości 134 tys. zł.
– Rzeczniczka NFZ jasno określiła przyczyny, dla których ta kara została nałożona. Powiedziała wyraźnie, że kara została nałożona za zabieg, nie za zabiegi, tylko za jeden zabieg przeprowadzony w dniu 15 marca. Tutaj nie ma pola do jakichś dalszych poszukiwań powodów – wskazuje Mariusz Trojanowski.
Jak dowiaduje się WP, szpital w Aleksandrowie Kujawskim jeszcze nie zapłacił kary nałożonej przez Fundusz.
– Rozważamy jeszcze ewentualne odwołanie. Ja także będę się starał o umorzenie lub chociaż zmniejszenie tej kary. Na decyzję mamy 14 dni, jeszcze analizujemy, co zrobić. Żeby się odwoływać, trzeba mieć twarde podstawy odwoławcze, więc ich teraz szukamy, czy jest takie pole, czy nie – mówi dyr. Trojanowski.
Trojanowski kierował powiatem w KO. Zawieszony po wywiadach
Mariusz Trojanowski w rozmowie z WP podkreśla, że w Platformie Obywatelskiej, a potem w Koalicji Obywatelskiej był niemal „od zawsze”, czyli od około 20 lat. Zanim został w poniedziałek wykluczony z partii, był wcześniej zawieszony w prawach członka. Zanim to się stało, był zaś szefem partii w powiecie aleksandrowskim, a także członkiem zarządu regionu. Po decyzji o zawieszeniu nie mógł się już ubiegać o te stanowiska.
Jak ujawniła już we wrześniu ub. roku Wirtualna Polska, decyzja o zawieszeniu w prawach członka zapadła po głośnych wywiadach, jakich Mariusz Trojanowski udzielił redakcji na temat nieprawidłowości w dzieleniu środków z KPO dla szpitali.
– Tamta sytuacja też jest dla mnie niejasna, ponieważ również nikt ze mną nie rozmawiał. Napisałem pismo i czekałem na to, żeby mi został wskazany wniosek o ukaranie, ale niczego się nie doczekałem, więc nie wiem, czy to ma z tym związek – komentuje Mariusz Trojanowski w rozmowie z WP.