Statek handlowy HMM NAMU płynący pod banderą Republiki Korei został zaatakowany podczas przepływania przez cieśninę Ormuz. Warto zaznaczyć, że podczas ataku statek znajdował się na wodach terytorialnych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, a nie Iranu.

Jak podaje Reuters, atak z całą surowością potępił Wi Sung-lac, południowokoreański doradca ds. bezpieczeństwa narodowego na konferencji prasowej. Uszkodzenia statku zostały zidentyfikowane podczas badań kryminalistycznych przeprowadzonych przez południowokoreańskich urzędników i ekspertów w porcie w Dubaju

Z kolei irańska ambasada w Korei Południowej poinformowała w oświadczeniu, że nie ma stanowiska w tej sprawie, ale ogłosi, jeśli pojawią się jakiekolwiek aktualizacje lub oficjalne stanowisko. Co więcej, atak Iranu na statek HMM NAMU został także potępiony przez prezydenta USA Donalda Trumpa, który jednocześnie wezwał Seul do przyłączenia się do kierowanych przez USA działań mających na celu zabezpieczenie żeglugi przez cieśninę.

Na poniższych zdjęciach widać, że statek został trafiony dwukrotnie. Pierwsze miejsce uderzenia to tylny zbiornik paliwa tworzący wyrwę o szerokości 5 metrów i głębokości 7 metrów, a drugie to region maszynowni, gdzie wybuchł pożar.

Uszkodzenia ze względu na blachę wygiętą na zewnątrz wyglądają na to, że eksplozja głowicy nastąpiła wewnątrz z opóźnieniem po przebiciu kadłuba. Z kolei wyrwa nad powierzchnią wody raczej każe wykluczyć drony morskie. Zostaje więc raczej coś w formie najpewniej Shaheda-238 z głowicą penetrującą lub jakiś pocisk przeciwokrętowy ze

Ze względu na dystans około 100 km od wybrzeża Iranu do wód terytorialnych ZEA jednym z bardziej prawdopodobnych środków rażenia mógł być pocisk C-802 lub jego lokalna odmiana Noor podobnie jak miało to miejsce w przypadku tajskiego tankowca trafionego w marcu.

Pociski przeciwokrętowe C-802 to modernizacja modelu C-801 z lat 70. XX wieku zaprojektowanego przez Chińską Republikę Ludową. Poprawiony model zadebiutował w latach 90. XX wieku i ich partię zdołał zakupić Iran, zanim groźba amerykańskich sankcji na ChRL spowodowała zatrzymanie dalszych dostaw. To jednak nie powstrzymało Iranu, który w oparciu o otrzymane pociski zdołał z czasem je odtworzyć i produkować pod nazwą Noor.

Są to pociski odpalane z okrętów bądź z lądowych wyrzutni opartych na ciężarówkach o zasięgu szacowanym na ponad 120 kilometrów. Konstrukcyjnie są to pociski o długości ponad 6 metrów i masie poniżej tony napędzane w początkowej fazie przez rakietowy booster, a następnie przez silnik turboodrzutowy będący pochodną francuskiego Microturbo TRI 60. Umożliwia on lot z wysoką prędkością poddźwiękową (około Mach 0,9 czyli 309 m/s) na wysokości 5-7 m nad powierzchnią wody.

Pocisk C-802 był produkowany w wersji przenoszącej 190-kilogramową głowicę odłamkowo-burzącą lub 165-kilogramową głowicę penetrującą, a za trafienie w cel odpowiadał tandem nawigacji inercyjnej i satelitarnej wsparty w ostatniej fazie lotu aktywną głowicą radiolokacyjną. Pociski tego typu były już wykorzystywane przez Iran czy jego proxy w postaci bojowników Huti czy Hezbollahu.