Rosjanie w oficjalnym poradniku dla żołnierzy przestrzegają przed polskimi moździerzami kal. 60 mm, które są w zasadzie niesłyszalne. Ich pociski bowiem nie generują charakterystycznego świstu, przez co ostrzeliwani nie mają czasu na ukrycie się, co skutkuje znaczącymi stratami w postaci zabitych bądź rannych.

Co prawda sama informacja nie jest nowością, ponieważ pierwsze doniesienia są z końca 2023 r. podczas walk o Awdijiwkę. Wygląda jednak, że problem był na tyle uciążliwy dla Rosjan, że ci dodali moździerze z Polski na listę jednych z największych zagrożeń dla żołnierzy w całych rosyjskich siłach zbrojnych.

Ukraina otrzymała z Polski nieznaną liczbę moździerzy LMP-2017, których nazwa jest skrótem od „Lekki Moździerz Piechoty 2017”. Są one konstrukcją kal. 60 mm o masie poniżej 7,5 kg pokazaną z końcem 2017 r., która trafiła do wyposażenia Wojska Polskiego.

Co ciekawe moździerz Zakłady Mechaniczne Tarnów (ZMT) zaprojektowały tak, aby był zdolny korzystać zarówno z polskiej amunicji kal. 59,4 mm, jak i natowskiej kal. 60,7 mm. Zmiana polega na wymianie lufy oraz paru innych elementów. Z kolei sama lufa ma mieć żywotność 1500 strzałów i moździerz w stanie wytrzymać oddanie 30 strzałów z rzędu.

Moździerz jest w stanie razić cele na dystansie do 1,1-1,3 km w zależności od zastosowanych pocisków. Te, co ważne, poruszają się z prędkością poddźwiękową, przez co spadają na cel niemal bezgłośnie. To w połączeniu np. z eksplodującymi 1,5 m nad ziemią pociskami MAPAM o masie 1,9 kg zawierającymi 2,5 tys. odłamków o zasięgu rażenia 40 m czyni z polskich moździerzy bardzo groźną broń.

Warto też zaznaczyć, że nie jest to już najnowszy system, ponieważ ZMT opracowały jeszcze lżejszy i prostszy w obsłudze wariant LMC bądź większy, ale za to dysponujący większym zasięgiem „Szerszeń”. Opinia Rosjan o polskich moździerzach może istotnie wpłynąć na ich szanse eksportowe.