Stawka jest wysoka — polski przewoźnik domaga się odszkodowania opiewającego na ponad 250 mln dol.

Czytaj też: Orlen stworzył koalicję za zmianą ETS. „Konieczna jest ewolucja”

Takie zarzuty ma PLL LOT

Prawnicy polskiego przewoźnika nie przebierają w słowach, oskarżając koncern o celowe wprowadzanie w błąd w kwestiach bezpieczeństwa i specyfikacji technicznej maszyn.

— Ta sprawa dotyczy kłamstw i oszustw Boeinga oraz druzgocących szkód finansowych, jakie spowodował — powiedział w mowie otwierającej rozprawę Anthony Battista, prawnik reprezentujący PLL LOT.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Kluczowym punktem sporu jest system MCAS (Maneuvering Characteristics Augmentation System), odpowiedzialny za automatyczną korektę toru lotu. Zdaniem LOT-u Boeing zataił przed rynkiem oraz Federalną Administracją Lotnictwa (FAA) pełną naturę działania tego systemu, aby uniknąć konieczności przeprowadzania kosztownych szkoleń dla pilotów.

Airbus kontra Boeing: wybór oparty na błędzie?

Zeznania przed sądem złożył m.in. były dyrektor operacyjny LOT-u, Maciej Wilk. Podkreślił on, że brak konieczności „rozległych i kosztownych” szkoleń pilotów był decydującym argumentem, dla którego polskie linie wybrały model MAX zamiast konkurencyjnego Airbusa A320.

Według powództwa Boeing miał świadomie kreować wizerunek modelu 737 MAX jako maszyny niemal identycznej w obsłudze ze starszymi wersjami, co okazało się nieprawdą po dwóch tragicznych katastrofach — lotu linii Lion Air w 2018 r. oraz lotu Ethiopian Airlines w 2019 r. W wyniku tych zdarzeń, w których zginęło łącznie 346 osób, flota MAX-ów na całym świecie została uziemiona na blisko dwa lata.

Czytaj też: TV Republica, Inc. Tajemnicza spółka szefa Zbigniewa Ziobry

Obrona koncernu i skala strat

Boeing stanowczo odrzuca oskarżenia o oszustwo. Linia obrony amerykańskiego giganta opiera się na fakcie, że po ponownej certyfikacji maszyn LOT nadal je eksploatuje. Zdaniem koncernu fakt, że samoloty latają obecnie w barwach polskiego przewoźnika, podważa twierdzenia o „oszustwie na wielomilionową skalę”.

LOT ripostuje jednak, że dwuletnia przerwa w lotach spowodowała gigantyczną wyrwę w budżecie firmy. Straty oszacowane na ćwierć mld dol. obejmują nie tylko koszty leasingu maszyn, które nie mogły zarabiać, ale także konieczność reorganizacji siatki połączeń i wynajmu zastępczych samolotów.