Wówczas jadący na prowadzeniu Villads Nagel upadł i nie podnosił się z toru. Zdaniem sędziego było to celowe zachowanie, bo za jego plecami jechali obaj Pilanie. Arbiter tego spotkania ukarał Duńczyka nie tylko wykluczeniem, ale także czerwoną kartką. W powtórce Marcin Nowak zdołał jednak wyprzedzić Adriana Cyfera i goście wygrali ten bieg w stosunku 4:2. W ostatniej gonitwie wygrali podwójnie. I… się zaczęło.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Kierownictwo Polonii Piła szybko wychwyciło temat błędu Rafała Kobaka. Złożyli protest na decyzję sędziego. W tamtym czasie uważali, że powtórka biegu odbyła się w nieuzasadniony sposób, bo po czerwonej kartce nie powinno jej po prostu być, a wynik 1:5 powinien być zaliczony.
Finalnie Orzeł wygrał to spotkanie. Długo dywagowano i wertowano regulamin, kto ma rację. Sprawa trafiła do Komisji Orzekającej Ligi i we wtorek podano komunikat.
„Komisja Orzekająca Ligi potwierdziła, że podczas meczu H. Skrzydlewska Orzeł Łódź — Polonia Piła w 2. rundzie Metalkas 2. Ekstraligi doszło do błędu regulaminowego sędziego przy decyzji o powtórzeniu biegu 14. Sędzia w sposób nieuzasadniony powtórzył bieg 14. po jego wcześniejszym przerwaniu. KOL stwierdziła, że drużyna gości nie złożyła protestu w wymaganym regulaminem czasie, czyli przed powtórzonym biegiem 14. lub przed biegiem 15. Bieg 14. odbył się i został uznany przez KOL jako fakt na torze. Z tego powodu wynik pozostał obowiązujący” — czytamy w komunikacie.
Polonia Piła pokrzywdzona? Nie ma złudzeń
Tym samym wynik pozostał niezmieniony. Czy Pilanie mogą być pokrzywdzeni? Z pewnością tak. Jak zauważył dziennikarz TVP Sport, Wojciech Koerber: „W 2022 Leszno nie złożyło protestu, a wynik meczu z Gorzowem zmieniono z 45:45 na 46:44 (sędzia zaliczył wynik biegu na mecie, a powinien w chwili upadku Woźniaka, po którym Zmarzlik minął Kołodzieja). Teraz nie można zweryfikować, bo Piła… nie złożyła protestu” — napisał Wojciech Koerber na Twitterze.