Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Guo Jiakun powiedział we wtorek, dzień przed rozpoczęciem wizyty amerykańskiego prezydenta w Pekinie, że Chiny stanowczo sprzeciwiają się dostawom broni z USA dla Tajpej. Jego słowa padły w momencie, gdy obie strony szykują się do bezpośredniego dialogu na najwyższym szczeblu. Chiński urzędnik nie pozostawił wątpliwości co do twardej linii Państwa Środka.

— Sprzeciw Chin wobec sprzedaży broni przez USA regionowi Tajwanu pozostaje niezmienny i jednoznaczny — oświadczył Guo.

O randze problemu świadczy też wcześniejsza rozmowa telefoniczna szefa chińskiej dyplomacji Wang Yi z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio. Jak przypomina Politico, Wang określił sprawę wyspy mianem „największego czynnika ryzyka” w relacjach między Pekinem a Waszyngtonem. Podczas tej samej rozmowy wezwał stronę amerykańską do „właściwego wyboru” w sprawie Tajwanu.

Czytaj też: Wydatki wojenne USA rosną. Demokratom nie podoba się polityka Pentagonu

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Bliski Wschód a kalkulacje Pekinu

Eksperci zwracają uwagę, że chińskie władze bacznie obserwują zaangażowanie militarne Amerykanów w innych regionach świata. Stany Zjednoczone prowadzą operacje wojskowe na Bliskim Wschodzie, w tym działania wymierzone w Iran. Lyle Goldstein z waszyngtońskiego think tanku Defense Priorities, którego cytuje portal The Hill, ocenia, że chińska dyplomacja przygląda się tym operacjom. Według niego korzystne dla Państwa Środka jest to, że amerykański sprzęt i amunicja są zużywane w wojnie z Iranem, co uszczupla zasoby, które w innych okolicznościach mogłyby trafić do Tajpej.

W poniedziałek sam Donald Trump przyznał, że Xi Jinping oczekuje wstrzymania dostaw broni na wyspę, i zapowiedział, że temat ten pojawi się podczas najbliższych rozmów. Amerykański prezydent już wcześniej dyskutował z chińskim przywódcą o dostawach broni dla Tajpej. Zdaniem Politico takie podejście oznacza odejście od jednej z deklaracji złożonych w 1982 r. przez Ronalda Reagana, ujętych w dokumencie „Sześć obietnic” (Six Assurances). Zapis ten obejmuje m.in. brak ustalonej daty zakończenia sprzedaży broni Tajwanowi oraz zobowiązanie, że Waszyngton nie będzie konsultował się z Pekinem w sprawie tej sprzedaży.

Zobacz także: Wall Street bije rekordy. Rynek zaczyna się przegrzewać

Obawy Tajwanu, Japonii i Korei

Niepokoją się również państwa regionu. Z opracowania amerykańskiego Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) wynika, że Tajwan, Japonia oraz Korea Południowa liczą się ze scenariuszem, w którym amerykański prezydent zgodzi się na ustępstwa kosztem ich bezpieczeństwa. Stawką miałaby być chińska pomoc w wygaszeniu kryzysu po ataku na Iran, a także ustalenia w obszarze handlu i technologii. Tematy uznawane przez te państwa za fundamentalne mogłyby trafić na stół negocjacyjny.

Władze w Pekinie traktują wyspę jako integralną część swojego terytorium i otwarcie mówią o dążeniu do „ponownego zjednoczenia”, nie odrzucając opcji militarnej. Z ustaleń amerykańskiego wywiadu wynika, że Xi Jinping polecił armii osiągnąć gotowość do ewentualnej operacji przeciwko Tajwanowi do 2027 r.