Iga Świątek jest już w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Po wygranych z Caty McNally, Elisabettą Cocciaretto i Naomi Osaką, teraz przed Polką największe wyzwanie. Zagra bowiem z piątą rakietą świata Jessicą Pegulą. Przed tym meczem w programie „Misja Sport” poruszony został temat współpracy naszej rodaczki z nowym trenerem — Francisco Roigiem. Swoją perspektywę przedstawił znany tenisowy ekspert Marek Furjan.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Przypadek Tomka Wiktorowskiego”. Oto co pomogło Idze Świątek
— Gdy są zmiany, jest nowa energia. […] Roig jest trochę inaczej zbudowany charakterologicznie. Nie chcę powiedzieć bardziej pewnym siebie, ale być może bardziej decyzyjnym. Być może zadającym mniej pytań, a stawiającym więcej odpowiedzi czy sugestii. Myślę, że to Idze się może podobać, bo to jest taki przypadek Tomka Wiktorowskiego — powiedział.
— Oczywiście każdy z trenerów musi słuchać, musi pytać, musi odpowiadać na potrzeby tenisistki, ale mam wrażenie, że Hiszpan to jest ktoś, kto w większej liczbie spraw decyduje niż trener poprzedni. […] Myślę, że Iga po prostu na razie idzie za Hiszpanem jak w ogień. Wierzy w jego metody, wierzy w jego merytorykę, bo to jest też bardzo istotne — dodał. Głos zabrała także Justyna Kostyra, która zwróciła uwagę na ważną zmianę.
Najważniejsze zmiany u Igi Świątek pod wodzą Francisco Roiga
— Wydaje mi się, że ten mecz z Osaką był trochę konsekwencją tego spotkania z McNally. […] Dużo było tych meczów [z problemami między setami] i tutaj było takie przełamanie z McNally. Z Osaką już nie było tego momentu zawahania. W drugim secie po prostu Iga szła już jak walec, szła po swoje — powiedziała. Przypomnijmy, że z Amerykanką Świątek wygrała dopiero po trzech setach 6:1, 6:7(5), 6:3. Z Japonką poszło dużo łatwiej: 6:2, 6:1.
Ciekawymi spostrzeżeniami podzielił się także Dawid Celt, który w stolicy Włoch miał okazję obserwować trzecią rakietę świata. — Nie jestem tak blisko Igi, nie jestem w jej teamie, ale teraz widziałem z bliższej perspektywy w Rzymie to, co się dzieje. Mówiłem już jakiś czas temu, że widzę więcej spokoju. Może więcej dystansu — zaczął. Zmiana nastąpiła też w sferze mentalnej Polki.
— Widzę, że Iga bardzo chce, że jest bardzo zdeterminowana i jedno słowo, które padło z ust Marka: wiara. Jak bierzesz nowego trenera i wierzysz w niego, to jest połowa sukcesu. Naprawdę trzeba wierzyć w to, co się robi. Może to jest wyświechtane, natomiast taka jest prawda. Jeżeli ufasz trenerowi — wierzysz w niego. Wydaje mi się, że Iga patrzy na Hiszpana z dużym szacunkiem — ocenił Celt.