Do zatrzymania młodych mężczyzn doszło ostatniej doby w ramach szeroko zakrojonej policyjnej akcji, która równolegle odbywała się w dwóch oddalonych od siebie częściach Polski. W poniedziałek wieczorem małopolscy policjanci weszli do mieszkania w Oświęcimiu. Tu przebywał 20-latek. Z kolei we wtorek nad ranem funkcjonariusze z południa Polski razem z lokalnymi stróżami prawa zatrzymali w powiecie legionowskim (Mazowsze) 16-latka. Wszystko wskazuje, że to on razem z 20-latkiem dokonał w ostatnim czasie dwóch podpaleń w Andrychowie.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Pierwszy raz ogień w andrychowskim lokalu Arash Kebab wybuchł w nocy z 24 na 25 kwietnia. Pożar udało się wówczas opanować na tyle sprawnie, że lokal został wyremontowany i już w piątek, 8 maja, mógł wznowić pracę. Kebab działał jednak zaledwie jeden dzień, bo w nocy z 8 na 9 maja znów go podpalono. Tym razem pożar był naprawdę rozległy.
Podpalali, bo są rasistami?
Policjanci nie zdradzają, jak wpadli na trop podpalaczy. — To było szybkie, ale wielowarstwowe śledztwo operacyjne — mówi w rozmowie z Onetem podinsp. Katarzyna Cisło, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Krakowie.
Nieoficjalnie wiadomo jednak, że mundurowi złapali podpalaczy, bo zrozumieli, że ogień w Andrychowie podkładał ktoś, kto mógł kierować się pobudkami rasistowskimi. Całą załogę Arash Kebab w tym mieście stanowią obywatele Bangladeszu.
Przedmioty znalezione w oświęcimskim mieszkaniu zatrzymanego 20-latka zdają się potwierdzać ten trop. Na udostępnionych przez policję zdjęciach widać noże, kastety, tasaki oraz liczne atrybuty i znaki świadczące o przynależności (lub sympatii) właściciela do organizacji skrajnie nacjonalistycznych. Mówiąc inaczej, zatrzymany to skinhead.
Według informacji Onetu 20-latek ma usłyszeć zarzuty podpalenia i działań motywowanych nienawiścią na tle rasowym (art. 119 kk.). Grozi za to do 10 lat więzienia. Z kolei 16-latek będzie prawdopodobnie odpowiadał za swoje czyny przed sądem dla nieletnich.
— Jestem wdzięczny policji, że zatrzymała tych podpalaczy, ale też przerażony tym, co o nich słyszę. Tym, kim są — mówi w rozmowie z Onetem właściciel Arash Kebab z Andrychowa. — Nikomu staraliśmy się nie wchodzić w drogę. Cała moja załoga to Bengalczycy. Osobiście nikt przed tymi pożarami nam nie groził. To znaczy, nie groził twarzą w twarz. Mieliśmy głupie komentarze na Facebooku lokalu i tam groźby się pojawiały. Myśleliśmy jednak, że to takie kiepskie żarty — dodaje Bengalczyk.
Policja sprawdza neonazistowski trop inspirowany ze Wschodu
Jak ustalił Onet, zatrzymanie dwóch młodych podpalaczy nie jest jednak końcem pracy dla małopolskich policjantów. Funkcjonariusze podczas przeszukania znaleźli też ślady cyfrowe, za którymi trzeba będzie teraz pójść.
— To, że ściany w mieszkaniu jednego z nich były pomazane swastykami, to jest obrzydliwość, ale tak naprawdę „pikuś” — mówi osoba znająca kulisy zatrzymań. — Gorzej, że na komputerze jednego z nich znaleźliśmy linki i inne materiały wskazujące na kontakt tej osoby z najgorszymi grupami nacjonalistycznymi w całej Europie, w tym niestety też w Rosji. Dzięki analizie tych tropów będziemy sprawdzać, czy tych dwóch działało samotnie, a ich czyn to była tylko chora fascynacja głupią ideologią. To byłaby w sumie dobra wiadomość. Gorzej będzie, gdy okaże się, że oni faktycznie należą do jakiejś szerszej organizacji neonazistów i ta grupa faktycznie jest inspirowana ze Wschodu — dodaje.