Powrót zimna. Pogoda może nas rozczarować

Prognoza pogody na początek drugiej dekady maja wygląda wyjątkowo nieprzyjemnie. Środa, 13 maja, zapowiada się jako najzimniejszy moment w całym zestawieniu. Nad nasz kraj z impetem spłynie mocno wychłodzona, polarnomorska masa powietrza. Efekt? W najcieplejszym momencie dnia termometry na północy – w Gdańsku, Gdyni czy Elblągu – wskażą ledwie 11 st. C.

Niewiele lepiej zapowiada się sytuacja w głębi lądu. W Toruniu, Bydgoszczy oraz w centrum kraju (Warszawa, Łódź) temperatura w dzień nie przekroczy 12-13 st. C. W Zakopanem i wyższych partiach Tatr na termometrach zobaczymy zaledwie 6 st. C. Cieplej, bo w okolicach 14 st. C, będzie jedynie we Wrocławiu i Legnicy, ale i tam nie poczujemy wiosennej aury.

Przełom nastąpi dopiero pod koniec tygodnia. W czwartek i piątek (14-15 maja) zaczniemy obserwować powolną przebudowę pola barycznego, która otworzy korytarz dla cieplejszego powietrza z południa. W piątek odczują to wyraźnie mieszkańcy Ziemi Lubuskiej (Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski) oraz południowo-wschodniej Polski – w Rzeszowie i Tarnowie słupki rtęci podskoczą w ciągu dnia do obiecujących 17-19 st. C.

Północny zachód wciąż będzie się jednak bronił przed ociepleniem. W Szczecinie i Świnoujściu zablokowane masy chłodnego powietrza pozwolą na osiągnięcie maksymalnie 15-16 st. C.

Uderzenie ciepła. Na wschodzie poczujemy podmuch lata

To, co wydarzy się w środę (20 maja) i czwartek (21 maja), można nazwać prawdziwą bombą ciepła.

Największe uderzenie ciepła przyjmie na siebie wschodnia i centralna Polska. W czwartek 21 maja na Lubelszczyźnie – w okolicach Włodawy, Chełma i samego Lublina – temperatura w dzień poszybuje nawet do 26 st. C.

Niewiele ustępować im będzie Podlasie (Białystok, Łomża) z wartościami rzędu 24 st. C. W Warszawie termometry pokażą 23 st. C.

Sporo chłodniej będzie jednak nad Bałtykiem – kiedy na wschodzie będziemy szukać cienia, w Kołobrzegu i Koszalinie chłodna morska bryza zatrzyma słupki rtęci na skromnych 14-16 st. C.