Podobnie jak tysiące fanów na całym świecie ostrzę sobie zęby na nadchodzące spotkanie Igi Świątek z Jessicą Pegulą w ćwierćfinale WTA 1000 w Rzymie. Wygrany 6:2, 6:1 pojedynek z Naomi Osaką sprawił, że sukces w stolicy Włoch powoli zaczął być wyczuwalny. Trzeba jednak przełamać pewną czarną serię, która w ostatnich miesiącach całkowicie paraliżuje trzecią rakietę świata.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Zatrważająca statystyka Igi Świątek. Tak źle nie było od dawna
A mianowicie chodzi o mecze z zawodniczkami z pierwszej „dziesiątki” światowego rankingu. Cóż, napisać, że statystyki Świątek nie są imponujące, to niestety jak nie napisać nic. Są one wprost zatrważające. Nasza rodaczka od dłuższego czasu ma gigantyczne problemy w starciach z tenisistkami ze światowej czołówki. Wystarczy spojrzeć na kilka ostatnich rezultatów, żeby zrozumieć skalę problemu:
Data i turniejRywalka i jej ranking w dniu meczuWynik 17 kwietnia, StuttgartMirra Andriejewa (9.)6:3, 4:6, 3:6 12 marca, Indian WellsElina Switolina (9.)2:6, 6:4, 4:6 28 stycznia, Australian OpenJelena Rybakina (5.)5:7, 1:6 10 stycznia, United CupCoco Gauff (4.)4:6, 2:6 5 listopada, WTA FinalsAmanda Anisimova (4.)7:6(3), 4:6, 2:6 3 listopada, WTA FinalsJelena Rybakina (6.)6:3, 1:6, 0:6 1 listopada, WTA FinalsMadison Keys (7.)6:1, 6:2 10 października, WuhanJasmine Paolini (8.)1:6, 2:6 3 września, US OpenAmanda Anisimova (9.)4:6, 3:6 19 sierpnia, CincinnatiJasmine Paolini (9.)7:5, 6:4 17 sierpnia, CincinnatiJelena Rybakina (10.)7:5, 6:3
Ostatnich 11 spotkań (uwzględniłem 11, ponieważ 10. i 11. mecz miały miejsce w odstępie zaledwie dwóch dni podczas tego samego turnieju) i fatalny bilans: osiem porażek i tylko trzy zwycięstwa. Dodatkowo dwie z tych wygranych miały miejsce już grubo ponad pół roku temu, podczas sierpniowych zawodów WTA 1000 w Cincinnati, które polska tenisistka zwyciężyła. W ciągu ostatnich miesięcy Świątek pokonała tylko jedną rywalkę z „10”: Madison Keys.
Z innymi — nawet gdy zaczynała od wygranego seta — potem boleśnie przegrywała. A to nie napawa optymizmem przed nadchodzącym pojedynkiem z Jessicą Pegulą, która przecież jest piątą rakietą świata i doskonale wie, jak wygrywać z najlepszymi. Co prawda, w Rzymie na razie tego nie pokazała, bo wyeliminowała Zeynep Sonmez (65.), Rebeccę Masarovą (160.) i Anastasiję Potapową (38.), ale tak czy inaczej, Amerykanka jest w gazie.
Jessica Pegula pokonała Igę Świątek w finale, a potem szok na cały świat
Pegula doskonale zna też smak zwycięstwa ze Świątek. W tym miejscu warto przypomnieć, co stało się w meczu obu pań w zeszłym roku podczas zawodów WTA 500 w Bad Homburgu. Dla naszej rodaczki miała być to rozgrzewka przed nadchodzącym Wimbledonem, a już wtedy doszło do zaskoczenia. Od lat jasne było, że Polka na trawie grać nie lubi, ale pod wodzą Wima Fissette’a miało się to zmienić.
I rzeczywiście. W Bad Homburgu Świątek niespodziewanie dotarła aż do finału, a w nim czekała na nią właśnie Pegula. Nadzieje na sukces były spore, ale ostatecznie po wyrównanym, dwusetowym boju, lepsza okazała się Amerykanka, która zwyciężyła wówczas 6:4, 7:5. Potem jednak nasza rodaczka sprawiła największą sensację w swojej dotychczasowej karierze, o której będziemy pamiętać przez długie lata.
Inne okoliczności, ale jasny cel Igi Świątek: przerwać fatalną serię
Chodzi oczywiście o pamiętny występ na Wimbledonie. Trzecia rakieta świata — wtedy jeszcze pod wodzą wspomnianego Fissette’a — przeszła przez niego jak burza, a w finale pokonała Amandę Anisimovą wynikiem 6:0, 6:0. A wszystko przecież zaczęło się od przegranego finału na trawie z Pegulą w Bad Homburgu. To wtedy pojawiła się nadzieja, że Świątek na trawie jednak potrafi grać. I wygrywać.
Teraz okoliczności meczu z piątą tenisistką świata są znacznie inne. Do finału w Rzymie jeszcze daleko, a przede wszystkim trzeba skupić się na tym, co tu i teraz. Kluczowym wyzwaniem przed Świątek jest przerwanie fatalnej serii porażek z zawodniczkami z pierwszej „dziesiątki” światowego rankingu. Jeśli nasza rodaczka zagra tak jak z Osaką, wydaje się to całkiem realne.
Mecz Igi Świątek z Jessicą Pegulą odbędzie się już w środę, 13 maja, o godz. 13 na Campo Centrale. Na relację z tego spotkania zapraszamy do serwisu Przeglądu Sportowego Onet. Warto też wspomnieć, że jeśli nasza rodaczka wygra nadchodzące starcie, to w półfinale w Rzymie zmierzy się ze zwyciężczynią spotkania Jelena Rybakina kontra Elina Switolina. Tenisowych emocji nie zabraknie!