Do ogromnej tragedii doszło we wtorek w godzinach porannych (12 maja) w stolicy Etiopii Addis Abebie. Yebrgual Melese, zwyciężczyni maratonów m.in. w Houston, Pradze oraz Szanghaju, poczuła się źle podczas codziennych zajęć treningowych i mimo przewiezienia do kliniki jej życia nie zdołano uratować.

„Wyrażamy głęboki smutek z powodu nagłego odejścia naszej bohaterskiej sportsmenki” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu krajowej federacji lekkoatletycznej, która przekazała kondolencje rodzinie.

36-letnia biegaczka znajdowała się w fazie intensywnych przygotowań do maratonu w Ottawie, zaplanowanego na 24 maja. Po przerwie w startach w latach 2020-2024, ponownie wróciła do bardzo wysokiej dyspozycji.

Lekkoatletka osierociła dwoje dzieci, pozostawiając środowisko sportowe w ogromnym szoku, gdyż nic nie wskazywało na problemy zdrowotne.

Śmierć Melese to ogromna strata dla afrykańskiego kraju, w którym była uznawana za jedną z ambasadorek sportów wytrzymałościowych i wzór dla młodych zawodników marzących o międzynarodowej karierze.

Melese była jedną z najlepszych etiopskich biegaczek długodystansowych swojej generacji. Jej rekord życiowy w maratonie, ustanowiony w 2018 r. w Dubaju, wynosił 2:19:36.

W 2015 r. zajęła drugie miejsce w prestiżowym maratonie w Chicago. Oprócz sukcesów maratońskich, dwukrotnie wygrywała półmaraton w Paryżu oraz zdobyła brązowy medal Igrzysk Afrykańskich w 2015 r. na dystansie 21 kilometrów. W marcu 2025 r. stanęła na podium biegu maratońskiego w Barcelonie (ukończyła imprezę na 2. miejscu z czasem 2:20:47).