Sprawa została umorzona ze względu na ugodę zawartą między stronami. Były funkcjonariusz musiał odczytać przeprosiny za „niewpuszczenie Klaudii Jachiry”. — Dobrze, że zostało jasno powiedziane, że niewpuszczenie mnie uniemożliwiło mi pełnienie mandatu w moim biurze — podkreśla posłanka w rozmowie z Onetem.
Posłanki KO na wojnie z funkcjonariuszemUjawniliśmy w Onecie, że były policjant Tomasz Waszczuk usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień, ponieważ w lutym 2022 r. nie chciał wpuścić posłanek KO Klaudii Jachiry i Urszuli Zielińskiej do strefy przygranicznej w okolicach Białowieży. Prokuratura najpierw odmówiła wszczęcia śledztwa, a potem je umorzyła. Po zmianie władzy w 2023 r. nastąpił zwrot — ten sam śledczy wrócił do sprawy i skierował do sądu akt oskarżenia. Były policjant usłyszał zarzuty karne i miał odpowiadać przed sądem. Proces Tomasza Waszczuka ruszył w czwartek, 18 grudnia 2025 r., w Sądzie Rejonowym w Warszawie. Nie musiało do tego dojść, ponieważ w czerwcu ub.r. prokuratura wycofała akt oskarżenia. Posłanki KO Klaudia Jachira oraz Urszula Zielińska nie zgodziły się na umorzenie postępowania i chciały na własną rękę dochodzić swoich praw i doprowadzić do ukarania funkcjonariusza. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Ostatecznie z sądowej batalii wycofała się Urszula Zielińska, która w rządzie premiera Donalda Tuska pełni funkcję wiceministra klimatu i środowiska. Nieoficjalnie słyszymy, że zrobiła to z powodu politycznych nacisków. — Źle to wygląda, kiedy osoba zasiadająca w rządzie walczy w sądzie z byłym policjantem — twierdzi nasze źródło w służbach mundurowych.
Na placu boju została posłanka Klaudia Jachira, która mimo wszystko postanowiła się dogadać z byłym policjantem i zgodziła się na mediacje. Zakończyły się one 9 marca br. podpisaniem ugody między Klaudią Jachirą a Tomaszem Waszczukiem.
Ugoda między posłanką i policjantem
„Przepraszam za niewpuszczenie pani Klaudii Jachiry na teren objęty zakazem wstępu Białowieża w dniu 3 lutego 2022 r., co uniemożliwiło jej sprawowanie mandatu poselskiego” — tak brzmi treść oświadczenia, jakie zobowiązał się wygłosić Tomasz Waszczuk.
Treść przeprosin została przyjęta przez posłankę. Co ciekawe, z takiej formy przeprosin zadowolony jest również były policjant.
— Razem z moim adwokatem doszliśmy do wniosku, że te przeprosiny nie będą skierowane wprost do posłanki Klaudii Jachiry. Przepraszam wszystkich za to, co wydarzyło się wokół tej sprawy i za konieczność uczestnictwa w tej szopce — mówi w rozmowie z Onetem Tomasz Waszczuk.
Kolejny punkt ugody dotyczy przesłania treści oświadczenia wyłącznie Telewizji Republika. — Warunkiem posłanki było to, abym o oświadczeniu złożonym na rozprawie poinformował media, a jeśli ich nie będzie — przesłał je do TV Republika. Wczoraj wysłałem tę informację do stacji, a oświadczenie trafiło bezpośrednio do sądu oraz do pani Jachiry jako potwierdzenie spełnienia warunków ugody. To postępowanie jest już prawomocnie umorzone — podkreśla były funkcjonariusz.
I dodaje: — Czuję ulgę. Moi najbliżsi wreszcie będą mieli spokój, bo bardzo przeżywali tę sprawę. Gdyby nie ta sytuacja, już dawno cieszyłbym się spokojną emeryturą, a tak przez dwa lata musiałem szarpać sobie nerwy. Mediacje doprowadziły do konsensusu: ona jest zadowolona, bo uważa, że ją przeprosiłem, a ja cieszę się z zakończenia sprawy i z tego, że w rzeczywistości przeprosiłem wszystkich, którzy czuli się pokrzywdzeni jej zachowaniem i musieli oglądać to widowisko. Nie mam już żadnych spraw sądowych i nikt nie będzie mnie ciągał po sądach za coś, czego de facto nie zrobiłem.
Klaudia Jachira: dobrze, że zostało to jasno powiedziane
Udało nam się dziś skontaktować z Klaudią Jachirą, by uzyskać także jej stanowisko w tej sprawie. — Odbyły się mediacje na nasz wniosek i w wyniku tych mediacji pan Waszczuk przeprosił mnie za to, że nie wpuścił mnie do biura, czym uniemożliwił mi wykonywanie mandatu poselskiego. Ponadto sąd zatwierdził naszą umowę mediacyjną, wedle której obie strony znoszą wobec siebie wszelkie dalsze roszczenia — komentuje w rozmowie z Onetem Klaudia Jachira.
Pytamy, czy taki finał tej sprawy ją satysfakcjonuje. — Uważam, że powyższe przeprosiny przyznają, że miałam prawo wjechać do swojego legalnego biura poselskiego, do którego miałam umowę najmu. I to dobrze, że zostało jasno powiedziane, że niewpuszczenie mnie uniemożliwiło mi pełnienie mandatu w moim biurze — podkreśla posłanka.