Według ustaleń „GW” zarzuty przedstawiono już 84 osobom, którym zarzuca się popełnienie łącznie 407 przestępstw. Kluczowym dowodem w sprawie są zeznania byłego rektora uczelni, Pawła Cz., który po zatrzymaniu w 2024 r. zdecydował się na współpracę z organami ścigania i opisał mechanizm korupcyjny.

„Nikt sobie nie uświadamia”. Porównał Polskę i USA

Jak podaje „Wyborcza”, korzenie afery sięgają 2016 r., gdy ówczesna większość sejmowa znowelizowała ustawę o zarządzaniu mieniem skarbu państwa. Wprowadzono wówczas zapis, dzięki któremu ukończenie podyplomowych studiów Master of Business Administration stało się jedną z dróg do zasiadania w organach nadzorczych spółek państwowych.

Jak podaje „GW”, w kwestii egzaminów funkcjonowały systemowe ułatwienia: testy końcowe były powtarzalne, a studenci mieli często otrzymywać pytania wraz z gotowymi odpowiedziami jeszcze przed egzaminem.

W skrajnych przypadkach dyplomy wydawano bez jakiegokolwiek sprawdzania wiedzy, a po przeniesieniu zajęć do trybu zdalnego w czasie pandemii COVID-19 procedura ta stała się jeszcze prostsza. W niektórych przypadkach zaliczenie rzekomo uzyskiwano bez przystępowania do egzaminu.