Opowieść Patrowicza, a także innych osób znających temat od podszewki, prowadzi nas w świat grup zajmujących się wyłudzaniem podatku VAT i odsłania nieznane kulisy powstania i budowy potęgi Zondacrypto.

O tym, że za sukcesem spółki BitBay, przemianowanej następnie na Zondacrypto, stać mają rosyjskie grupy przestępcze, jako pierwszy mówił premier Donald Tusk. — U źródeł sukcesu finansowego tej firmy stoją nie tylko rosyjskie pieniądze powiązane z tzw. bratwą, czyli jedną z najważniejszych grup mafijnych w Rosji, ale także ze służbami rosyjskimi — mówił premier po zawetowaniu przez prezydenta ustawy o kryptowalutach.

Powołał się na materiały, które dostał z ABW — miał je też otrzymać prezydent. Żadnych szczegółów Tusk jednak publicznie nie przedstawił.

Niedługo potem „Gazeta Wyborcza” opublikowała tekst o tym, że pieniądze w Zondacrypto zainwestować miała tzw. bratwa z Tambowa, niegdyś jedna z najniebezpieczniejszych rosyjskich grup przestępczych, działająca przede wszystkim w Petersburgu i powiązana z politykami z otoczenia Władimira Putina.

W Rosji klany mafijne kontrolowane są przez specsłużby — to rodzaj nieformalnej umowy między mafiozami a Putinem. Mafia opłaca się ludziom władzy, a jednocześnie wykonuje dla nich brudną robotę tam, gdzie Kreml nie może działać otwarcie — choćby eliminując niewygodnych ludzi, którzy uciekli z Rosji za granicę.

Mariusz Patrowicz, człowiek z notatki ABW: „Nie mam nic do ukrycia”

Podobną historię — o rosyjskich pieniądzach w Zondzie — usłyszeliśmy od kilku najważniejszych polityków obecnego rządu i ludzi służb. Wedle przekazanych nam informacji, człowiekiem, który skontaktował założyciela spółki BitBay Sylwestra Suszka z Rosjanami był znany płocki biznesmen i inwestor giełdowy Mariusz Patrowicz. To on jest wprost wskazany w materiałach, jakie Tusk i Nawrocki dostali z ABW.

Sylwester Suszek, założyciel giełdy kryptowalut BitBay przekształconej później w Zondacrypto BitBay / Materiały prasowe

Sylwester Suszek, założyciel giełdy kryptowalut BitBay przekształconej później w Zondacrypto

W pierwszym naszym tekście na ten temat nie ujawniliśmy jego nazwiska, uznając, że notatka ABW to jedynie informacje operacyjne i dopiero wszczęte niedawno śledztwo pokaże, czy są one trafne.

Już po publikacji Patrowicz sam skontaktował się z nami i zgodził na podanie swoich danych. To kontrowersyjny biznesmen — wielokrotnie jego działania były badane przez Komisję Nadzoru Finansowego, która zarzucała mu manipulowanie akcjami spółek na giełdzie. Jak zapewnia w rozmowie z Onetem — ze wszystkich zarzutów się oczyścił.

Mariusz Patrowicz Facebookk

Mariusz Patrowicz

Biznesmen przekonuje, że nigdy nie był łącznikiem w kontaktach twórcy Zondacrypto z Rosjanami.

— To dla mnie sytuacja absolutnie abstrakcyjna i trudno mi ją traktować poważnie — mówi Patrowicz. — Równie dobrze można byłoby mnie oskarżyć o kontakty z kosmitami lub inne tego typu bzdury. Ja naprawdę nie mam nic do ukrycia. Owszem, znałem Sylwestra Suszka i innych ludzi z jego otoczenia. Ale oświadczam z pełną odpowiedzialnością, że z nikim go nie kontaktowałem, nie miałem i nie mam kontaktu z żadną mafią. I wbrew kolportowanym w Internecie opowieściom nie byłem twórcą tej giełdy.

Skąd zatem jego nazwisko w notatce ABW?

Pożyczka na miliony zabezpieczona kryptowalutami

— Podejrzewam, że padłem ofiarą wojny politycznej wokół Zondacrypto. A wszystko dlatego, że pożyczyłem kiedyś pieniądze spółce BitBay — opowiada dalej Patrowicz. — Obie strony politycznego sporu starają się wzajemnie zrzucać na siebie winę za upadek giełdy, a wiadomo, że nic nie podnosi temperatury tak, jak wplecenie w taką opowieść wątku jakichś mitycznych Rosjan, najlepiej jeszcze z mafii.

Patrowicza z Suszkiem miał poznać współpracujący wówczas z nim Marek N. (dane zmienione). Gdy Suszek w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął w 2022 r. i kontrolę nad giełdą przejął Przemysław Kral, to on także z nim blisko współpracował.

Obaj: Kral i Marek N. to ludzie Mariana W., pseud. „Maniek”, o którym pisaliśmy niedawno w Onecie, że jest prawdziwym, ukrytym właścicielem i decydentem Zondacrypto, a Kral to tylko jego figurant.

„Maniek” jest dobrze znany prokuratorom — oskarżany jest o kierowanie międzynarodową grupą przestępczą, zajmującą się nielegalnym obrotem paliwami.

Marian M. pseud. "Maniek" (z lewej) w towarzystwie Przemysława Krala i ich partnerek podczas wspólnego rejsu Zdjęcia własne

Marian M. pseud. „Maniek” (z lewej) w towarzystwie Przemysława Krala i ich partnerek podczas wspólnego rejsu

Marek N. pomagał zaś Suszkowi w przenosinach BitBay najpierw na Maltę, a następnie do Estonii. Sam mieszka obecnie w Dubaju i — jak twierdzi — nie ma żadnych związków z giełdą.

— To był czas, kiedy Sylwek razem ze wspólnikami szukali pieniędzy. Giełda przechodziła problemy i po prostu potrzebowali gotówki — opowiada nam Mariusz Patrowicz. — Jako że jedna z moich spółek zajmuje się udzielaniem wysokobudżetowych pożyczek, oczywiście zupełnie legalnie, takiej pożyczki udzieliliśmy spółce Suszka. To była kwota ok. 15 mln zł zabezpieczona podwójną ilością odpowiadających tej kwocie bitcoinów. Ich kurs był zmienny, dlatego, kiedy ich wartość przekraczała udzieloną kwotę, dopłacaliśmy im złotówki. Myślę, że ostatecznie wartość pożyczki mogła wzrosnąć nawet do 60-70 mln zł. Całość została jednak odpowiednio zabezpieczona, a następnie przez Suszka rozliczona i spłacona.

Na czas udzielenia pożyczki jedna z należących do Patrowicza spółek objęła 10 proc. udziałów w spółce BitBay. On sam deklaruje, że po rozliczeniu pożyczki nie miał więcej żadnych interesów z Sylwestrem Suszkiem, ani jego następcą — Przemysławem Kralem, który uciekł za granicę po bankructwie Zondacrypto.

Przemysław Kralzondacrypto

Przemysław Kral

W opowieści Patrowicza pojawia się jednak jedno jeszcze, kluczowe z punktu widzenia historii Zondacrypto nazwisko. To pochodzący z Bytomia przedsiębiorca Roman Ż., powiązany z działającymi na Śląsku grupami przestępczymi zajmującymi się wyłudzaniem podatku VAT.

Jego historię jako pierwsi opowiedzieli dziennikarze Michał Fuja i Patryk Szczepaniak z „Superwizjera” TVN, którzy od początku zajmują się tematem giełdy kryptowalut stworzonej przez Suszka.

Roman Ż. z Bytomia. Czy to prawdziwy twórca giełdy firmowanej przez Suszka?

W swoim materiale z 2020 r. dziennikarze stawiają tezę, że to Roman Ż. był faktycznym twórcą giełdy BitBay, która przekształciła się następnie w Zondacrypto.

Kiedy pytanie o to zadali wtedy samemu Suszkowi, ten zdecydowanie zaprzeczał. Ale słowa Mariusza Patrowicza wskazują, że było inaczej.

Sylwester Suszek, Value Conference, Katowice 2019Materiały prasowe

Sylwester Suszek, Value Conference, Katowice 2019

— Kiedy prowadziliśmy rozmowy o pożyczce dla BitBay, na spotkaniach zawsze byli Sylwester Suszek i Roman. Oczywiście w otoczeniu swoich prawników — opowiada Patrowicz. — W moim odczuciu Roman występował jako pełnoprawny wspólnik Sylwka. Albo decydent na równi z Suszkiem. Na pewno żaden z nich nie był niczyim słupem. Przy nas się kłócili, dochodzili do jakichś ustaleń. Widać było, że to oni wspólnie podejmują ostatecznie decyzje. Z nikim nie musieli niczego konsultować. Nie było wychodzenia ze spotkań i tzw. telefonów do przyjaciela.

Wersję Patrowicza potwierdza w rozmowie z Onetem jeden z prokuratorów, znający kulisy śledztw dotyczących zarówno zaginięcia Sylwestra Suszka, jak i funkcjonowania Zondacrypto.

Mariusz Patrowicz https://www.parkiet.com/

Mariusz Patrowicz

— Mariusz Patrowicz rzeczywiście pożyczył Suszkowi pieniądze, a pożyczka została spłacona. Na żadnym etapie śledztwa nie mieliśmy informacji, by w tamtym czasie w BitBay-u pojawiać się miały jakiekolwiek rosyjskie pieniądze, a on miałby być czyimś łącznikiem. Ta historia z notatką ABW wydaje mi się dlatego mało wiarygodna — opowiada nasz rozmówca. — Natomiast Roman Ż. był przy Suszku do samego początku, jeszcze zanim Suszek zainteresował się kryptowalutami. To najprawdopodobniej właśnie on wyłożył pierwsze pieniądze na zakup komputerów do kopania bitcoinów. Jako że miał wcześniej problemy z prawem związane z wyłudzaniem podatku VAT, zapewne uznał, że lepiej będzie, żeby nie figurował w dokumentach spółki. Do zarządu delegował więc swojego człowieka — Marka K. Później jednak, kiedy w 2016 i 2017 r. kurs bitcoina zaczął szybować w górę, to on faktycznie zarządzał spółką.

Chrzestny syna Suszka, wspólny dom pod Alicante i gangster od „Krakowiaka”

O pozycji Romana Ż. w BitBay świadczą relacje, jakie po zaginięciu Suszka w prokuraturze składają pracownicy giełdy. Jedna z pracownic opowiada, że Ż. miał traktować formalnego właściciela giełdy jak „popychadło”.

— Zawsze wszędzie pokazywali się we dwóch, ale ważniejszy był Roman. Miał w siedzibie spółki swoje biuro i to do niego biegali pracownicy, jako do osoby decyzyjnej — słyszymy.

Z Romanem Ż. nie udało nam się skontaktować. Według ustaleń śledczych krąży obecnie pomiędzy Polską i Hiszpanią.

Od lewej: Roman Ż., Marian W. pseud. "Maniek" i Przemysław Kral na chrzcinach syna Sylwestra Suszka  Zdjęcia własne

Od lewej: Roman Ż., Marian W. pseud. „Maniek” i Przemysław Kral na chrzcinach syna Sylwestra Suszka

Do czasu zaginięcia Suszka Roman Ż. miał z nim doskonały kontakt. Był nawet ojcem chrzestnym jego syna. Swego czasu kupili wspólnie luksusowy dom w miejscowości Benidorm, pod Alicante na wybrzeżu Costa Blanca.

— To był dom kupiony na spółkę S&B, którą przejął później Przemysław Kral. Z posesji korzystał zarówno Suszek, jak i Roman Ż. — potwierdza nasze źródło w prokuraturze. Według ostatnich ustaleń śledczych nieruchomość na Costa Blanca zmieniła właściciela — Przemysław Kral zaczął się pozbywać się majątku po Sylwestrze Suszku.

Już po zaginięciu swojego kolegi Roman Ż. zaczął — jak twierdzą śledczy — zachowywać się dziwnie.

Dom kupiony wspólnie przez Sylwestra Suszka i Romana Ż. w miejscowości Benidorm pod Alicante Zdjęcia własne

Dom kupiony wspólnie przez Sylwestra Suszka i Romana Ż. w miejscowości Benidorm pod Alicante

— Przez pewien czas utrzymywał, że Sylwek jest w Wietnamie, że strasznie utył. Ale to wszystko była ściema obliczona na wprowadzanie do śledztwa fałszywych wątków — słyszymy.

Roman Ż. miał być również łącznikiem Suszka z osobami z półświatka, których znał z „interesów” związanych z wyłudzaniem podatku VAT. W tym również tymi najgroźniejszymi: z rozbitej grupy Janusza T. ps. Krakowiak i jednej z odnóg mafii pruszkowskiej.

O grupach przestępczych kręcących się wokół BitBay i Zondacrypto, gangsterskich negocjacjach dotyczących ich podziału i najbardziej prawdopodobnej wersji zaginięcia Sylwestra Suszka przyjmowanej przez śledczych — w jutrzejszym odcinku naszego śledztwa.