- Rząd, związki zawodowe i pracodawcy rozpoczynają coroczne negocjacje dotyczące płacy minimalnej na 2027 rok.
- Punktem wyjścia ma być kwota 4860,47 zł brutto, czyli jedynie o 54,47 zł większa od obecnej stawki.
- Związki zawodowe uważają, że podwyżka oparta wyłącznie na inflacji jest niewystarczająca i nie odpowiada na rosnące koszty życia.
- Pracodawcy sprzeciwiają się większym podwyżkom, argumentując, że ostatnie lata przyniosły zbyt szybki wzrost kosztów pracy i osłabiły konkurencyjność firm.
Według wyliczeń, jakie przedstawialiśmy w PulsHR, kwotą wyjściową w dyskusji o wysokości płacy minimalnej będzie stawka 4860,47 zł brutto, co oznacza wzrost o zaledwie 54,47 zł. W czwartek 14 maja strona społeczna spotka się, aby rozpocząć dyskusję na temat wysokości przyszłorocznej najniższej krajowej. Jakie propozycje pojawią się na stole?
Płaca minimalna. Jak jest ustalana? Od czego zależy jej wysokość?
Na początku wskażmy, że płaca minimalna nie może być niższa, niż wynika to z ustawowego mechanizmu podwyżki, a dane potrzebne do wyliczenia tego mechanizmu poznaliśmy na początku tygodnia. Oznacza to, że najniższa krajowa wyniesie co najmniej 4860,47 zł brutto – to kwota bazowa.
W kolejnym kroku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawia propozycję minimalnego wynagrodzenia Radzie Ministrów. Nie może ona być niższa od poziomu wynikającego z ustawy. Po jej przyjęciu trafia do konsultacji w Radzie Dialogu Społecznego.
Jeśli stronie społecznej uda się osiągnąć porozumienie, RDS do połowy lipca przedstawia wspólne stanowisko. W przeciwnym razie ostateczną decyzję podejmuje Rada Ministrów, która do 15 września ustala wysokość płacy minimalnej. Nie może ona jednak być niższa niż wcześniej zaproponowana przez rząd. Przez ostatnie lata nie udało się osiągnąć zgody między przedstawicielami związków zawodowych a pracodawcami, dlatego też o najniższym wynagrodzeniu decydowało państwo.
Ile powinna wynieść płaca minimalna? „Nie przedstawimy nieracjonalnej propozycji”
Rozmawiamy z Grzegorzem Sikorą, rzecznikiem Forum Związków Zawodowych, o ich propozycji wysokości płacy minimalnej.
– My uważamy, że planując wskaźniki na przyszły rok, należy szukać kompromisu pomiędzy rozwiązaniami dwóch problemów. Po pierwsze chodzi o kwestie dotyczące wciąż rosnących kosztów życia i wskaźnika inflacji liczonego zgodnie z danymi podawanymi przez GUS. Wiemy jednak, że w wielu przypadkach ten koszyk jest o wiele bardziej uciążliwy, jeśli chodzi o realny wzrost cen. Z drugiej strony mamy oczywiście pewnego rodzaju szoki związane chociażby z sytuacją na Bliskim Wschodzie, a także – co podkreślam po raz kolejny – ze wzrastającymi kosztami operacyjnymi prowadzenia działalności gospodarczej, innymi niż wynagrodzenia – komentuje Grzegorz Sikora.
I uzupełnia, że propozycja podniesienia płacy minimalnej o ustawowe minimum nie rozwiązuje żadnych problemów.
Dlaczego?
– Trzeba mieć na uwadze – i zresztą przyznaje to samo Ministerstwo Finansów w wieloletnich założeniach makroekonomicznych – że polska gospodarka rozwija się głównie w oparciu o konsumpcję. Czy to jest słuszne? Pewnie nie do końca. My również zwracaliśmy uwagę na to, że większy udział w rozwoju gospodarczym powinny mieć inwestycje – mówi.
Grzegorz Sikora zaznacza, że jako związek zawodowy „nie złoży propozycji nieracjonalnej, czyli takiej, która oznaczałaby na przykład wzrost płacy minimalnej o 500 zł”.
– Mamy bowiem świadomość, że minimalne wynagrodzenie w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia, a także do mediany wynagrodzeń, na pewnym etapie bardzo się zbliżyło. Tempo nominalnego wzrostu płacy minimalnej w ostatnich latach było wyższe niż tempo skumulowanego wzrostu inflacji – tłumaczy.
Jednak póki co FZZ nie przygotowało twardej rekomendacji w tej sprawie.
– Do tej propozycji – opartej wyłącznie na inflacji i wskaźniku weryfikacyjnym – będziemy jednak odnosić się jako do propozycji nieracjonalnej – podkreśla.
– Oczywiście przygotujemy własną propozycję wysokości wskaźnika. Natomiast kluczowe pytanie brzmi: do czego doprowadzi nas za kilka lat brak zdolności do osiągania konsensusu – przede wszystkim po stronie rządowej? – pyta retorycznie Grzegorz Sikora.
„Prognoza inflacji na 2027 r. przyjęta na zaniżonym poziomie”
Podobnego zdania jest Norbert Kusiak, dyrektor Wydziału Polityki Gospodarczej OPZZ, który w rozmowie z nami podkreśla, że jako Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych są na etapie analizy założeń makroekonomicznych przedstawionych przez rząd.
– Już dziś widać jednak, że prognoza inflacji na 2027 r. na poziomie 2,5 proc. została przyjęta na zaniżonym poziomie, co będzie miało bezpośredni wpływ na ustawowy wzrost płacy minimalnej. W ocenie OPZZ przy obecnych założeniach oznacza to gwarantowany wzrost minimalnego wynagrodzenia jedynie o 2 proc. – do około 4900 zł, co nie odpowiada realnym kosztom życia pracowników. Będzie to jeden z kluczowych tematów negocjacji w ramach Rady Dialogu Społecznego. Będziemy przekonywać zarówno stronę rządową, jak i pracodawców do wyższego wzrostu płacy minimalnej – mówi nam Norbert Kusiak.
Dodaje, że prognoza rządu nie uwzględnia sytuacji na Bliskim Wschodzie oraz ryzyka wzrostu cen surowców energetycznych i ich wpływu na inflację.
– Już dziś widać, że inflacja utrzymuje tendencję wzrostową, dlatego scenariusz przedstawiony przez rząd budzi poważne wątpliwości OPZZ – zaznacza.
Pracodawcy nie chcą podniesienia płacy minimalnej. „Wyłącznie o stopień inflacji”
W toku rozmów z przedstawicielami pracodawców mamy jasność – zatrudniający nie chcą podniesienia najniższej krajowej o więcej, niż wynika to z ustawowego minimum.
– Wydaje się, że nie ma powodów, żeby ją podwyższać, więc powinna pozostać na obecnym poziomie. Inflacja, z którą mamy dziś do czynienia, na szczęście nie uzasadnia konieczności dalszego podnoszenia płacy minimalnej. Zwłaszcza że w ostatnich latach była ona podnoszona skokowo – mówi nam prezes Związku Pracodawców BCC Łukasz Bernatowicz.
Dodaje, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat płaca minimalna wzrosła o kilkadziesiąt procent, co jego zdaniem nie zawsze było w pełni uzasadnione.

Płace minimalne, styczeń 2026 r. i styczeń 2016 r. – wysokość miesięcznych płac podana w euro oraz wskazany średni roczny wzrost w procentach Licencja: Materiały prasowe / Eurostat
– Oczywiście przez pewien czas przy bardzo wysokiej inflacji podwyżki były potrzebne, ale niestety doszło do sytuacji, w której rząd – także obecny – zaczął przebijać nawet propozycje związków zawodowych. To z kolei negatywnie wpływało na konkurencyjność polskiej gospodarki i polskich przedsiębiorstw. Każda podwyżka płacy minimalnej oznacza dla przedsiębiorcy zatrudniającego pracowników szereg kolejnych wzrostów kosztów: składek ZUS, podatków i innych obciążeń – komentuje Łukasz Bernatowicz z BCC.
Na pytanie, czy w takim razie proponuje wzrost wyłącznie o prognozowaną inflację, odpowiada:
– Maksymalnie. Jeśli w ogóle miałoby dojść do podwyżki, to wyłącznie na poziomie wskaźnika inflacji.
Podobnego zdania jest główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasz Kozłowski.
– Wstępnie skłaniamy się ku temu, by uznać gwarancję wynikającą z mechanizmu ustawowego jako wystarczającą, biorąc pod uwagę dynamiczny wzrost płacy minimalnej w poprzednich latach oraz dalsze utrzymywanie się jej relacji w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia powyżej 50 proc. – argumentuje Kozłowski.
Projekt wdrażający dyrektywę o minimalnym wynagrodzeniu za pracę
Przy dyskusji o najniższej krajowej nie sposób nie wspomnieć o rządowym projekcie ustawy (UC62), który wdraża unijną dyrektywę o adekwatnych minimalnych wynagrodzeniach.
W nim postulowane jest używanie wartości 55 proc. prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej do ustalania najniższej płacy, mimo że w dyrektywie mowa o wartościach referencyjnych takich jak 60 proc. mediany wynagrodzeń brutto i 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia. Projekt miał być przedmiotem obrad Stałego Komitetu Rady Ministrów w lutym, jednak od tego czasu prace nad nim nie ruszyły.
W kontekście wspomnianej dyrektywy głos zabrał w rozmowie z PulsHR Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, który odniósł wysokość 4861 zł do założeń wynikających z unijnych regulacji.
– Dyrektywa nie nakazuje krajom członkowskim ustalania płacy minimalnej, ale wyznacza ramy działania tym krajom, które się na to zdecydują. Dyrektywa wskazuje, że adekwatne wynagrodzenie minimalne musi zapewniać godny poziom życia pracownikom pełnoetatowym. W Polsce Instytut Pracy i Spraw Socjalnych określił minimum socjalne 1-osobowego gospodarstwa pracowniczego w IV kwartale 2025 na 1967 zł. Uwzględniając wzrost w 2 lata, tj. do końca 2027 roku o 10 proc., daje to kwotę 2164 zł na IV kwartał 2027, względem 3644 netto z płacy minimalnej 4861 brutto. Ten warunek jest zatem spełniony z nawiązką, wynagrodzenie minimalne w Polsce jest adekwatne – mówi nam Kamil Sobolewski.
Sobolewski zwraca uwagę, że dyrektywa sugeruje także dwa obiektywne punkty odniesienia: 50 proc. średniej i 60 proc. mediany.
– W większości krajów UE nie ma płacy minimalnej, która sięgałaby tych pułapów. W Polsce przez ostatnie lata oba te pułapy były przekroczone, ze szkodą dla konkurencyjności gospodarki, którą dyrektywa także wskazuje jako istotne kryterium przy ustalaniu płacy minimalnej. Zakładam, że średnie wynagrodzenie w przyszłym roku wyniesie około 10000 zł, a mediana płac 8000 zł, więc minimum w tym ujęciu wyniosłoby 5000 zł lub 4800 zł brutto. W tym zestawieniu kwota wynikająca z polskiej ustawy, o ile nie zostanie dodatkowo podniesiona z powodów politycznych, po raz pierwszy od kilku lat znajdzie się w przedziale wyznaczonym tymi punktami odniesienia – podsumowuje nasz rozmówca.


