Do wypadku doszło na ul. Kazimierzowskiej. Z nieustalonej do tej pory przyczyny Sławomir Z. zjechał z drogi i zderzył się czołowo z jadącym prawidłowo Łukaszem Litewką. Uwielbiany parlamentarzysta i wielki społecznik zginął na miejscu. Kierowcy grozi 8 lat więzienia za spowodowanie wypadku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Po zdarzeniu kierowca miał otrzymać policyjną ochronę, z uwagi na agresywne zachowanie ze strony społeczeństwa, domagającego się wymierzenia sprawcy surowej kary. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Górniczej.

Pytamy ludzi, czy policja pilnuje domu sąsiada. — Nikogo z mundurowych tutaj nie widzieliśmy, nawet dzielnicowego. Chyba że robią to bardzo dyskretnie i coś umknęło naszej uwadze — zastanawiają się nasi rozmówcy.

— Nic nie wiemy. Policja miała go pilnować? — nie kryją zaskoczenia inni.

— O wypadku słyszeliśmy, ale nie spodziewałam się, że to właśnie on — powtarzały się głosy mieszkańców Sosnowca.

Wypadek posła Litewki. Byliśmy tam, gdzie mieszka kierowca

Szutrowa nawierzchnia, dziury jak w kraterze. Ulica, na której mieszka rodzina Sławomira Z. od razu przywodzi na myśl tę, na której doszło do tragedii. Mieszkańcy mówią o tym wprost, wspominając wypadek z 23 kwietnia, w którym zginął poseł Litewka.

Tu jednak niedługo wiele ma się zmienić. Na poboczu leżą wielkie rury kanalizacyjne. Mieszkańcy cieszą się tym widokiem, bo czekali na remont prawie 50 lat.

Dom państwa Z. jest jak twierdza. Drzwi pozamykane na klucz, rozciągnięte rolety w oknach, a porządku z okna pilnuje teściowa Sławomira Z. Gdy jesteśmy na miejscu, do domu wraca akurat jego żona. Przywiózł ją ojciec. Jak się dowiadujemy, przed wypadkiem zawsze robił to mąż. Teraz to niemożliwe, bo prokuratura zabrała mu prawo jazdy. Sławomir Z. ma też dwóch dorosłych synów. — Nie zgadzamy się na rozmowę z mediami — oznajmia teściowa mężczyzny.

Sąsiedzi kierowcy, który potrącił Łukasza Litewkę

Od chwili wypadku sąsiedzi rzadko widują Sławomira Z. na ulicy. — Prawie wcale nie wychodzi z domu. Raz, może dwa widziałem go na ławeczce przed domem. Siedział ze spuszczoną głową. Widać było, że go ta sprawa mocno dręczy, był taki przygnębiony, aż żal było patrzeć na niego, wrak człowieka — opowiada jeden z sąsiadów.

Dodaje, że bardzo mu współczuje. — Wykształcony człowiek, inżynier po studiach — dodaje. Sławomir Z. miał przez długie lata pracować na poczcie w Katowicach, ale z powodu restrukturyzacji dostał zwolnienie. Znalazł pracę w zakładzie przetwarzania odpadów komunalnych.

— Pewnie jakieś kierownicze stanowisko, bo nie wierzę, żeby człowiek z takim wykształceniem i wiedzą stał przy taśmie — opowiada inny sąsiad.

Zastanawia się, jak mogło dojść do tragicznego wypadku. — Musiał coś podnosić podczas jazdy, może telefon mu upadł. To chwila, sam wiem, bo miałem podobne zdarzenie, ale na szczęście w porę zapanowałem nad autem — ocenia. Nie potępia Sławomira Z. i dziwi się ludziom, że taką złość kierują w stronę jego sąsiada.

Problemy kierowcy, który potrącił śmiertelnie Łukasza Litewkę. Głos prokuratury

Sąsiedzi Sławomira Z. powtarzają, że to cichy i spokojny człowiek. Nie słyszeli też, by miał w przeszłości incydenty drogowe i był kierowcą zawodowym. Dziennikarze TVN jako jedyni rozmawiali z jego rodziną oraz z nim samym. Dotarli także do jego kolegów. Ci wspominali, że Sławomir Z. miał stracić pracę za kółkiem.

Bartosz Kilian, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, zapytany przez „Fakt” o informacje związane z karierą zawodową podejrzanego kierowcy, powiedział, że są one weryfikowane.

Kierowca z wypadku Łukasza Litewki w złej kondycji psychicznej. Adwokat mówi o osaczeniu

— Mój klient twierdzi, że pamięta jazdę do pewnego czasu, a później już moment, w którym znalazł się obok drogi z rozbitym samochodem. Nie jestem w stanie powiedzieć, co się wydarzyło. Wierzę, że postępowanie prowadzone przez prokuraturę wyjaśni wszystko — mówi Dariusz Kawalec, obrońca Sławomira Z.

Wspomina, że nie wiadomo mu, by jego klient był kierowcą zawodowym i stracił pracę z powodu niewłaściwej i nieodpowiedzialnej jazdy. Podkreślił, że Sławomir Z. jest teraz w złej kondycji psychicznej.

— Sytuacja jest dla niego bardzo trudna, ma świadomość sprawstwa śmierci innego człowieka, a ponadto docierają do niego informacje medialne. Czuje się również osaczony i obawia się swobodnego poruszania po mieście — powiedział zapytany o stan psychiczny swego klienta. Dodał, że nie jest upoważniony do tego, by mówić, czy nadal przysługuje kierowcy policyjna ochrona. — To są niejawne informacje — zaznaczył adwokat Dariusz Kawalec.

Ekspert analizuje wypadek posła Litewki. „Mówimy tutaj o kilku sekundach”

Świadek opisuje minuty po wypadku posła Litewki. „Nie dzwoniłam na służby”

/12

Policja Śląska

Ul. Kazimierzowska w Dąbrowie Górniczej. Miejsce, gdzie doszło do śmierci posła Łukasza Litewki.

/12

Rafał Klimkiewicz / Edytor

Sławomir Z. (57 l.), podejrzany o śmiertelne potrącenie posła Łukasza Litewki, jest chroniony przez policję.