Ceny miedzi osiągają rekordowe poziomy, a światowe rynki zdają się ignorować geopolityczne napięcia. Polska, dysponująca jednymi z największych złóż miedzi w Europie, może stać się kluczowym graczem w globalnej transformacji energetycznej i cyfrowej.




Miedź /Shutterstock


Miedź
/Shutterstock

  • W styczniu 2026 roku cena miedzi osiągnęła rekordowy poziom ponad 14,5 tys. dolarów za tonę.
  • Silny popyt na miedź stwarza duże szanse dla polskiego KGHM i gospodarki.
  • Polska posiada jedne z największych złóż miedzi w Europie, szacowane na 165 mln ton, co przyciąga inwestorów.
  • Wzrost produkcji miedzi w Polsce może przynieść tysiące miejsc pracy i znaczne wpływy podatkowe.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak podaje portal money.pl, w styczniu 2026 roku notowania tego surowca przebiły historyczne maksima, przekraczając 14,5 tysiąca dolarów za tonę metryczną. Po chwilowej stabilizacji w połowie kwietnia, kiedy cena oscylowała wokół 13 tysięcy dolarów, w ostatnich dniach miedź ponownie wystrzeliła, zbliżając się do rekordowego poziomu 14,3 tysiąca dolarów.

Co stoi za tym dynamicznym wzrostem? Tak wysokie notowania pokazują, że popyt na ten surowiec pozostaje bardzo silny, a w kolejnych miesiącach ceny mogą utrzymywać się na wysokim poziomie, a nawet dalej rosnąć. To duża szansa m.in. dla KGHM. Zwłaszcza w sytuacji budowania nowej strategii i inwestycyjnych planów – mówi Tomasz Jóźwiak z branżowego portalu zmiedzi.pl.

Jeszcze niedawno światowe rynki z niepokojem śledziły impas w negocjacjach między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Obawy o stan Cieśniny Ormuz – kluczowej dla globalnego handlu surowcami – wywoływały gwałtowne wahania cen. Dziś inwestorzy wydają się zniecierpliwieni przedłużającym się politycznym patem i coraz mniej reagują na doniesienia z Bliskiego Wschodu.

Rynek przeszedł do porządku dziennego nad wpływem konfliktu amerykańsko-irańskiego, a miedź ma teraz swój własny, wyraźny trend cenowy – podkreśla Jia Zheng, menedżerka ds. handlu w Suzhou Chuangyuan Harmony-Win Capital Management Co. Głównym motorem wzrostów pozostaje przewaga popytu nad podażą oraz wyczerpujące się zapasy, zwłaszcza w Chinach, które odpowiadają za lwią część światowego zużycia miedzi.

Wzrost cen miedzi to nie tylko globalny trend, ale także ogromna szansa dla Polski. Nasz kraj dysponuje bowiem jednymi z największych złóż tego surowca na Starym Kontynencie. Według szacunków EY, polskie złoża miedzi to aż 165 mln ton, z czego 98 mln ton nadaje się do eksploatacji. Szczególnie perspektywiczne są tereny na Ziemi Lubuskiej, gdzie odkryto dodatkowe 22 mln ton surowca.

„Ich znaczenie dla gospodarki porównywane jest do norweskiego boomu naftowego z lat 70., co potwierdza rynkowe miano miedzi jako ‘ropy XXI wieku’” – czytamy w analizie money.pl.

Nie dziwi więc, że Polska przyciąga uwagę globalnych inwestorów. Kanadyjska spółka Lumina Metals ogłosiła niedawno plany budowy nowej kopalni w okolicach Nowej Soli. Polska dysponuje większymi zasobami surowców krytycznych niż jakikolwiek inny kraj Unii Europejskiej – podkreślił prezes firmy, Jordan Pandoff, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dodał również, że nasz kraj zajmuje czołowe miejsce na świecie pod względem złóż miedzi oraz lideruje w przypadku srebra.

Rosnący popyt na miedź może przynieść Polsce wymierne korzyści gospodarcze. Realizacja nowych inwestycji mogłaby wywindować krajową produkcję do ponad 1 mln ton rocznie, dając regionowi nawet 62 tysiące miejsc pracy i dodatkowe 474 mln zł wpływów podatkowych rocznie po 2034 roku. To nie tylko szansa dla KGHM, ale także dla lokalnych samorządów i całej gospodarki.

Wysokie ceny miedzi na rynkach światowych to bardzo dobra informacja dla firmy i wielotysięcznej załogi polskiego giganta. Dzięki wysokim cenom KGHM będzie miało szansę osiągnąć bardzo wysokie przychody i poprawiać wyniki finansowe. To także większe wpływy do budżetu państwa oraz korzyści dla lokalnych samorządów, które czerpią niemałe profity z sąsiedztwa Polskiej Miedzi – podkreśla Tomasz Jóźwiak.

Za wzrostem cen miedzi stoją nie tylko czynniki geopolityczne, ale przede wszystkim dynamiczny rozwój nowych technologii. Budowa centrów danych dla sztucznej inteligencji wymaga ogromnych ilości tego surowca. Kable, transformatory oraz systemy chłodzenia opierają się na miedzi. I z tego powodu miedź pozostanie rynkiem, na którym inwestorzy chętnie kupują aktywa w momentach krótkotrwałych spadków cen – zauważa analityk Christopher Lewis.

Równie istotna jest transformacja energetyczna. Urządzenia do produkcji czystej energii, takie jak turbiny wiatrowe czy instalacje fotowoltaiczne, zużywają coraz więcej metali przemysłowych. Chiny, będące największym rynkiem zbytu, notują rekordowe wyniki eksportowe, a zapotrzebowanie na miedź ma solidne fundamenty strukturalne.

Mimo optymizmu, rynek miedzi nie jest wolny od zagrożeń. Globalna produkcja boryka się z poważnymi problemami – od osuwisk w indonezyjskiej kopalni Grasberg po obniżone prognozy wydobycia w Chile. Dodatkowo, władze w Pekinie zapowiedziały wstrzymanie eksportu kwasu siarkowego, niezbędnego do procesów wydobywczych. To wszystko potęguje globalne niedobory i wpływa na dalszy wzrost cen.

Nie bez znaczenia pozostaje także sytuacja na rynku energetycznym. Wzrost cen ropy naftowej, wywołany napięciami na Bliskim Wschodzie, może negatywnie odbić się na globalnym PKB i popycie na miedź. Przykładowo szacujemy, że gdyby ceny ropy Brent oscylowały wokół 110 dolarów za baryłkę przez resztę tego roku, nasze szacunki wzrostu popytu na miedź na rok 2026 mogłyby zostać obniżone o 1,4 punktu procentowego – wyjaśnia Gregory Shearer, szef strategii dla metali nieszlachetnych i szlachetnych w J.P. Morgan.