Wśród firm, które musiały zareagować, by utrzymać się na powierzchni, są marki z całego świata.
Na zawieszenie lotów na Bliski Wschód zdecydowały się linie Aegean Airlines. Malezyjski przewoźnik AirAsia X ograniczył liczbę rejsów o 10 proc. Air Canada postanowił zmniejszyć liczbę lotów na lotnisko JFK w Nowym Jorku z 38 do 34 dziennie w okresie od 1 czerwca do 25 października.
Air New Zealand nie tylko ograniczył liczbę lotów w maju i czerwcu, ale też niestety podwyższył ceny biletów.
Między kwietniem a lipcem aż 22 loty mniej wykonają samoloty Asiana Airlines, które mają swoją siedzibę w Seulu.
Cathay Pacific, które realizują aż 177 tras (łącznie z cargo) na całym świecie, ograniczyły liczbę rejsów od połowy maja do końca czerwca. Ponadto 1 kwietnia podwyższyły dopłatę paliwową o 34 proc.
Lufthansa podjęła drastyczny krok w postaci odwołania aż 20 tys. lotów w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
Do grona tych przewoźników dołączyły również norweskie linie Norse Atlantic i SAS. Ta pierwsza odwołała loty między Gatwick a Los Angeles, a druga tylko w kwietniu odwołała tysiąc rejsów.
Turkish Airlines ma być jedną z najbardziej dotkniętych kryzysem linią. Odwołała ponad 3 tys. lotów.
United Airlines przeanalizował swoje najbardziej nierentowne połączenia i podjął decyzję o ograniczeniu ich w kolejnych dwóch kwartałach, a Vietnam Airlines od kwietnia realizuje 23 rejsy mniej tygodniowo. Kryzys dotknął też VietJetAir.
Kryzys paliwowy na świecie
Wojna w Iranie doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen paliwa lotniczego. Cena referencyjna europejskiego paliwa dla samolotów wzrosła od początku konfliktu z 831 dol. za tonę do 1838 dol. na początku kwietnia.
Powodem kryzysu jest zamknięcie cieśniny Ormuz, która jest kluczowym szlakiem żeglugowym służącym do transportowania aż jednej piątej światowej ropy.
Fatih Birol, dyrektor wykonawczy Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), stwierdził, że jeśli ta kluczowa droga morska nadal będzie zablokowana, w całej Europie może dojść do odwoływania lotów. — Im dłużej to potrwa, tym gorszy będzie to miało wpływ na wzrost gospodarczy i inflację na całym świecie. Niektóre kraje są bogatsze od innych. Niektóre mają więcej energii niż pozostałe, ale żadne państwo, żadne, nie jest odporne na ten kryzys — powiedział dla AP.