
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Raz już zabrakło dla nich miejsca w Lechu.
Druga szansa dla napastników? Lech w każdym sezonie rozgląda się za snajperem
Filip Szymczak oraz Bryan Fiabema nie sprawdzili się jako zmiennicy Mikaela Ishaka i zostali odesłani na wypożyczenia. Wychowanek Lecha Poznań już latem trafił do belgijskiego Charleroi, zaś Norweg dopiero zimą zmienił barwy klubowe na ADO Den Haag.
W umowach obu zawodników zawarto opcje wykupu, ale w przypadku Szymczaka na pewno nie dojdzie do transakcji definitywnej. Belgowie postawili na nim krzyżyk, a przez ostatni miesiąc 24-latek dostał zaledwie dziesięć minut na boisku w meczu z KRC Genk. Latem wróci do stolicy Wielkopolski, bo jego kontrakt z Lechem obowiązuje do końca czerwca 2027 roku.
Klub z pewnością zaświeci mu zielone światło na transfer, ale wiele zależy od tego, czy znajdą się chętni. W poprzednim roku sytuacja wyglądała podobnie, a Szymczak nawet otrzymał swoje szanse od trenera Nielsa Frederiksena. Teraz Duńczyk doskonale go zna, więc nie będzie musiał przyglądać się zawodnikowi, ale może włączy go do przygotowań przed nowym sezonem, dopóki ten nie znajdzie nowego klubu.
Bryan Fiabema ma za sobą udane tygodnie w Holandii. Wywalczył ze swoim klubem awans do Eredivisie, dokładając do tego swoją cegiełkę w postaci czterech trafień. Mógłby przydać się w Hadze na kolejny sezon, ale nie zapadły jeszcze konkretne decyzje ws. jego przyszłości. Na ten moment po zakończeniu wypożyczenia jest jeszcze piłkarzem Kolejorza, a kontrakt obowiązuje go również do czerwca 2027 roku.
Głównie nazywany był rozczarowaniem, bo przez większość czasu w Lechu jako napastnik nie miał nic wspólnego ze zdobywaniem bramek. W tym sezonie się przełamał i trzeba przyznać, że zagwarantował Kolejorzowi sześć punktów, które mogą mieć znaczenie w kontekście mistrzowskiego tytułu. Przy obecnej konkurencji grał za mało i nie na swojej nominalnej pozycji, dlatego obrał inny kierunek.
Internauci po jego odejściu byli jednak zdania, że Yannick Agnero też nie prezentuje odpowiedniej jakości i Norweg dużo gorszy na pewno nie był. Szanse na jego pozostanie w Lechu są małe, ale z drugiej strony szkoleniowiec często sięgał po niego z ławki, wszak ma prawie 50 spotkań w niebiesko-białych barwach.
Młodzież nie jest gotowa na pierwszą drużynę
Trzech zawodników zakończy latem wypożyczenia do niższych lig w Polsce, ale o dwóch można powiedzieć, że wrócą jedynie się pożegnać. Maksymilian Dziuba na pewno otrzyma zielone światło na poszukiwanie nowego klubu po tym, jak nie sprawdził się w Śląsku Wrocław. Mateusz Mędrala przez cały sezon praktycznie nie grał w Sokole Kleczew, dlatego też nie dziwi fakt, że w Poznaniu nikt za tym zawodnikiem nie czeka.
W okresie przygotowawczym swoją szansę może dostać jedynie Bartłomiej Barański, który wiosną szukał minut na zapleczu Ekstraklasy. Ostatnie pół roku może ocenić słodko-gorzko, bo stał się podstawowym zawodnikiem GKS-u Tychy, a jednocześnie spadł z klubem do Betclic 2. Ligi i nie był w stanie uwolnić swojego potencjału. Sztab będzie miał okazję przyjrzeć się piłkarzowi, choć może być jeszcze za wcześnie, by rozpatrywać go w kontekście „jedynki”, tak jak w pewnym momencie Antoniego Kozubala. Najprawdopodobniej 19-latka czeka jeszcze jedno wypożyczenie.
Mistrzowie Polski prezentują na tyle dużą jakość, że wypożyczonym zawodnikom trudno jest wrócić i realnie podjąć walkę o skład, a przecież Lech nie prześpi letniego okienka transferowego i drużynę wzmocni kilka nazwisk w kontekście rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wracający piłkarze mogą w ogóle nie dostać już żadnej szansy, ale wszystko zweryfikuje nadchodzące lato.
Od dziecka zakochany w wielu dyscyplinach sportu. Najlepiej odnajduje się na piłkarskim boisku i przed tarczą do darta. Zimą z zapartym tchem śledzi poczynania skoczków narciarskich. Z portalem „Sportowy Poznań” związany od początku 2026 roku. W przeszłości publikował na łamach Wirtualnej Polski oraz „Głosu Wielkopolskiego”.
