Patrząc na ostatnie spotkania Włókniarza w Grudziądzu, śmiało można powiedzieć, że to właśnie obiekt przy Hallera jest największym koszmarem „Lwów”. W 2024 roku Częstochowianie przegrali tam aż 30:60, a jeszcze gorzej było w zeszłym sezonie, kiedy podopieczni Mariusza Staszewskiego ulegli 29:61. A przecież w obu przypadkach biało-zieloni dysponowali niebotycznie lepszym składem niż obecnie. Strach zatem się bać, co może wydarzyć się w najbliższy piątek.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Paradoksalnie porażka 30:60 lub 29:61 akurat w tym roku na obiekcie GKM-u nie byłaby wstydem dla Włókniarza, a nawet uznana za… przyzwoity wynik. Dotychczas ekipa spod Jasnej Góry poniosła druzgocącą porażkę u siebie z Orlen Oil Motorem Lublin 26:64, a także 31:59 z Gezet Stalą Gorzów i Fogo Unią Leszno. Nieco lepiej było w Zielonej Górze, gdzie Włókniarz przegrał „tylko” 34:56, natomiast najlepszy wynik to porażka u siebie 37:53 z Pres Grupa Deweloperska Toruń.
Dobra mina do złej gry
Wszystkie powyższe rezultaty i tak nie są do końca wymierne, bo rywale w pewnym momencie zwalniali tempo i pozwalali na częstszą jazdę swoim juniorom. Już teraz można zastanawiać się, jak Włókniarz zaprezentuje się w Grudziądzu. Częstochowianie, jeżeli mają szukać pozytywów, to z pewnością w postaci Jakuba Miśkowiaka, który jeszcze rok temu startował w GKM-ie.
— Z pewnością fajnie, że tam pojedziemy. Myślę, że od zeszłego roku, gdy jeździłem dla Grudziądza, tamtejszy tor przynajmniej troszkę się zmienił. Będziemy szukać odpowiednich ustawień na tę nawierzchnię i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jako drużyna będziemy chcieli zaprezentować się jak najlepiej, aby pokazać dobre ściganie. (…) Jako ekipa z Częstochowy, będziemy chcieli pokazać dobrą, skuteczną jazdę — rzekł żużlowiec w rozmowie z „Gazetą Częstochowską”.
Zobacz także: W Częstochowie poszukają wzmocnień na Wyspach? Misja Cook 2.0!
Powyższe słowa, patrząc na dotychczasowe wyniki Włókniarza, ciężko jednak brać jako dobry omen. Tym bardziej, że „Lwy” nawet z gwiazdami w składzie nie potrafiły w poprzednich latach nawiązać walki z GKM-em. Świetna postawa Miśkowiaka nie wystarczy, zwłaszcza, że 24-latek jeszcze nie jest w optymalnej formie.
– Myślę jednak, że mam jeszcze dużo do szukania, żeby polepszyć swoją jazdę. Wydaje mi się, że nie jestem do końca pewny co do tych przełożeń. Mam jeszcze czego szukać, by popracować nad prędkością na motorze, bo tego mi brakuje. Idziemy małymi kroczkami, do przodu i myślę, że w końcu będzie poprawa – przyznał.