Zgodnie z ustaleniami, koszty tych działań pokrywa producent wydarzenia, firma Awake Events — poinformowało Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
W nocy z soboty na niedzielę na dziedzińcu zabytkowego pałacu odbyła się impreza techno Circoloco. Mieszkańcy m.in. Miasteczka Wilanów skarżyli się na hałas, który trwał do wczesnych godzin porannych. W mediach pojawiło się również wiele zdjęć ukazujących zniszczone trawniki, po których poruszał się ciężki sprzęt. Działacze Ogólnopolskiego Towarzystwa Opieki nad Ptakami ostrzegali, że wydarzenie to może mieć poważne konsekwencje dla zwierząt, a w szczególności dla ptaków.
Głośna impreza techno w Wilanowie. „Organizator posiadał wszystkie niezbędne zgody”
Regionalny dyrektor ochrony środowiska w Warszawie zawiadomił policję, uznając, że organizator imprezy naruszył przepisy ustawy o ochronie przyrody. Interwencję podjął także Rzecznik Praw Obywatelskich. Przeprowadzono również kontrolę Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.
Muzeum w Wilanowie podkreśliło, że organizator wydarzenia posiadał wszystkie niezbędne zgody — w tym zgodę konserwatora zabytków — na organizację takiej imprezy. Okazało się jednak, że mimo bliskości prawnie chronionego rezerwatu przyrody Morysin, organizator nie wystąpił do warszawskiego RDOŚ o zgodę na odstępstwo od przepisów.
Na zarzuty dotyczące zniszczenia trawników Muzeum odpowiedziało, że według decyzji konserwatora tereny trawiaste nie stanowią substancji zabytkowej.
„Dziedziniec Muzeum od wieków pełni funkcję przestrzeni reprezentacyjnej oraz miejsca wydarzeń kulturalnych, edukacyjnych i spotkań publiczności. Przestrzeń ta jest intensywnie wykorzystywana przez odwiedzających i w trakcie organizowanych wydarzeń. Po okresie zimowym, suszy oraz po koncercie prowadzone są standardowe prace pielęgnacyjne i rekultywacyjne terenów zielonych. Zgodnie z ustaleniami koszty tych działań pokrywa producent wydarzenia, firma Awake Events. Dziś rozpoczęła się rekultywacja trawy na dziedzińcu”
— przekazało w środę Muzeum.
Muzeum zadeklarowało również, że zgodnie z udzielonym pozwoleniem dopuszczone było użycie niezbędnego ciężkiego sprzętu technicznego, przy zachowaniu warunków ochrony określonych przez konserwatora, w tym zabezpieczeniu systemów korzeniowych drzew oraz zabytkowego otoczenia.
„Wszystkie działania związane z organizacją wydarzenia były prowadzone zgodnie z obowiązującymi procedurami i pod nadzorem właściwych instytucji”
— dodano.
W poniedziałek podczas kontroli konserwator zabytków nie stwierdził wpływu imprezy na obiekty zabytkowe. „Stwierdzono natomiast, że część działań była niezgodna z zatwierdzonym programem, m.in. wykorzystanie ciężkiego sprzętu do montażu konstrukcji, użycie pirotechniki, ustawienie dźwigu” — podkreślono.
W środę rzecznik prasowy stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Michał Pawlak poinformował, że powodem żądania dymisji dyrektora muzeum jest to, że był on do niedawna członkiem rady konsultacyjnej OmenaArt Foundation — podmiotu będącego oficjalnym mecenasem i partnerem społecznym tej imprezy.
„Widzimy tu rażący konflikt interesów, dlatego żądamy jego dymisji”
— zaznaczył rzecznik.
Kolejnym postulatem MJN jest otwarcie ogrodów pałacowych dla warszawiaków.
„Przez lata słyszeliśmy, że ta przestrzeń musi pozostać biletowana, aby chronić ją przed degradacją. W świetle ostatnich wydarzeń nie widzimy najmniejszych podstaw do utrzymywania takiego stanu rzeczy”
— zaznaczył Pawlak.
Impreza w otulinie rezerwatu przyrody.
Impreza z głośną muzyką odbyła się w otulinie rezerwatu przyrody Morysin, o czym RDOŚ nie został poinformowany. Samodzielnie wysłał więc pismo do organizatora oraz dyrektora Muzeum, informując o obowiązujących przepisach oraz konsekwencjach ich naruszenia.
W piśmie tym podkreślono, że lokalizacja wydarzenia w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu przyrody Morysin, w jego otulinie, wiąże się z dużym ryzykiem naruszenia zakazów obowiązujących na tym terenie chronionym — zakazu umyślnego płoszenia zwierząt oraz zakłócania ciszy, a także innych zakazów dotyczących gatunków chronionych, w tym przede wszystkim zakazu płoszenia lub niepokojenia w miejscach noclegu, a także podczas rozrodu lub wychowu młodych w okresie lęgowym.
Elzbieta Krzysztof / Shutterstock
Pałac w Wilanowie
Poinformowano także, że organizowanie tego typu imprez bez uprzedniego uzyskania stosownych decyzji administracyjnych, w przypadku stwierdzenia naruszenia przepisów dotyczących rezerwatów przyrody i gatunków chronionych, będzie skutkowało przekazaniem sprawy organom ścigania. Naruszenie przepisów o ochronie rezerwatów oraz ochronie gatunkowej stanowi wykroczenie zagrożone karą aresztu lub grzywny.
„Pomimo tej informacji nie wpłynął do nas wniosek o wydanie decyzji zezwalającej na odstępstwo od zakazów obowiązujących na mocy ustawy o ochronie przyrody”
— zaznaczyła Agata Antonowicz z warszawskiego RDOŚ.
„Działania organizatora wyczerpują znamiona świadomego naruszenia procedur”
Poinformowała, że w związku z powyższym regionalny dyrektor ochrony środowiska w Warszawie 12 maja skierował do Komendy Rejonowej Policji Warszawa II pismo, „w którym wskazał, że jego zdaniem działania organizatora wyczerpują znamiona świadomego naruszenia procedur prewencyjnych wynikających z ustawy o ochronie przyrody, a także mogły doprowadzić do złamania zakazów obowiązujących w rezerwatach przyrody i wobec gatunków objętych ochroną”.
W piśmie RDOŚ zwrócił się o podjęcie działań mieszczących się w kompetencjach organów ścigania, a w przypadku skierowania sprawy do sądu zadeklarował gotowość występowania jako oskarżyciel posiłkowy.
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich poinformowało we wtorek, że RPO podjął interwencję w sprawie organizacji imprezy na terenie Muzeum w Wilanowie.