Przez słaby występ na styczniowych mistrzostwach Europy reprezentacja Polski piłkarzy ręcznych wydłużyła sobie drogę do przyszłorocznych mistrzostw świata. Drużyna prowadzona przez Jotę Gonzaleza musiała bowiem walczyć w prekwalifikacjach, gdzie w dwumeczu wyeliminowała Łotwę (wygrane na wyjeździe 33:24 i u siebie 33:25). W ostatniej rundzie kwalifikacyjnej mistrzostw świata Biało-Czerwoni grają dwumecz z Austrią i na pewno nie są faworytem.
Zobacz wideo Sport.pl PLUS
Pierwszy pojedynek odbył się w środowe popołudnie w Grazu. – Zdaję sobie sprawę, że to bardzo ważny moment dla reprezentacji Polski i całej polskiej piłki ręcznej. Czujemy odpowiedzialność i zrobimy wszystko, by wygrać. To jedne z najważniejszych spotkań w mojej karierze – przyznał Jota Gonzalez, cytowany przez Związek Piłki Ręcznej w Polsce.
Jego zespół bardzo dobrze zaczął pojedynek. Po 12. minutach Polacy po bardzo dobrej grze w obronie i ataku prowadzili 8:4 i były świetny hiszpański rozgrywający Iker Romero, obecnie trener Austriaków, poprosił o czas. Kapitalnie rozgrywał Piotr Jędraszczyk, który po 12 minutach miał trzy gole i trzy asysty! Po przerwie wziętej przez Romero, Austriacy zaczęli grać lepiej. A naszej drużynie przytrafił się słaby okres w ofensywie między 15. a 20. minutą. Wtedy Austriacy zdobyli cztery gole z rzędu i był remis 11:11.
Biało-Czerwoni do przerwy mieli tylko dwie straty i to też można zaliczyć do dużych plusów. Skuteczność mogłaby być lepsza, bo była 62 procentowa (15/24). – Liczymy, że ta koncentracja, intensywność i dobra gra będą kontynuowane w drugiej połowie. 13 straconych bramek to naprawdę dobry rezultat – mówił w przerwie Grzegorz Tkaczyk, komentujący mecz w Polsacie Sport.
Świetnie w drugą połowę wszedł Miłosz Wałach, rezerwowy bramkarz Polaków. To głównie dzięki niemu Biało-Czerwoni nie stracili gola przez pierwsze pięć minut. Z drugiej strony mieli też problem ze skutecznością i w 37. minucie był już remis 16:16. Wtedy w trudnym momencie dwa gole z rzędu zdobył lewoskrzydłowy Mikołaj Czapliński. Zresztą tylko ten zawodnik zdobywał gole dla Polaków przez pierwsze aż 15 minut drugiej połowy! Do tego czasu miał idealną skuteczność – 8/8!
Gdy Polacy odzyskali skuteczność, to błyskawicznie wyszli na aż czterobramkowe prowadzenie (23:19 w 48. minucie po golu Michała Olejniczaka). Wtedy drużyna Gonzaleza musiała jednak grać w podwójnym osłabieniu (kary dla Olejniczaka i Tomasza Gębali), potem przez aż siedem minut nie zdobyła gola i straciła cztery gole z rzędu. W końcówce emocje sięgnęły zenitu. Minutę przed końcem wyrównał Nikola Bilyk. Trener Gonzalez wziął czas, a po nim zwycięską bramkę zdobył z koła Maciej Gębala.
Zobacz także: Złamał nogę na 7400 m. Polacy ruszyli ratować 87-letnią legendę Himalajów
Rewanżowy mecz odbędzie się w niedzielę 17 maja o godz. 15 w Olsztynie.
Austria – Polska 25:26 (13:15)
- Polska: Jastrzębski 1, Wałach – Czapliński 8 (3), Sićko 5, Jędraszczyk 3, Moryto 2, Syprzak 2, Olejniczak 1, Widomski 1, Daszek 1, Pietrasik 1, M. Gębala 1, T. Gębala, Tomczak.