Podobne zapowiedzi Trump wygłaszał już podczas swojej pierwszej kadencji. Groził wtedy wycofaniem około 12 tys. żołnierzy z Niemiec, uzasadniając to — jak mówił — „zaległościami” Berlina w wydatkach na obronność. Jednym z elementów tego planu było przeniesienie stacjonującego w Vilseck 2. Pułku Kawalerii do Stanów Zjednoczonych oraz przeniesienie dowództwa sił USA w Europie (EUCOM) ze Stuttgartu do Belgii. Następca Trumpa — Joe Biden — anulował te plany.
Według amerykańskich danych na koniec ubiegłego roku w Europie stacjonowało około 68 tys. żołnierzy USA. Niemcy są największym miejscem stacjonowania wojsk USA w Europie — przebywa tam około 35 tys. żołnierzy USA.
Zapowiedź prezydenta Trumpa zaniepokoiła wielu polityków i ekspertów. Republikański kongresmen Don Bacon z Nebraski, emerytowany generał brygady, który wcześniej stacjonował w bazie Ramstein, skrytykował wypowiedzi Trumpa. „Ciągłe ataki na sojuszników z NATO są przeciwskuteczne. Dwie duże bazy lotnicze w Niemczech dają nam świetny dostęp operacyjny do trzech kontynentów. Strzelamy sobie w stopę” — napisał Bacon w serwisie X.
Jeff Rathke z Instytutu Amerykańsko-Niemieckiego przy Uniwersytecie Johna Hopkinsa podkreślał, że obecność wojsk USA w Niemczech nie jest „przysługą dla Europy”, lecz elementem amerykańskiej projekcji siły. — Siły USA w Europie nie są charytatywnym wkładem dla niewdzięcznych Europejczyków — są narzędziem globalnego zasięgu militarnego Ameryki — ocenił.
Rathke zwracał uwagę, że infrastruktura w Niemczech — zwłaszcza Ramstein — umożliwia prowadzenie operacji w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie, a jej utrata oznaczałaby ogromne koszty logistyczne dla Pentagonu.
Podobne stanowisko zajęli republikańscy szefowie komisji sił zbrojnych w Kongresie, Roger Wicker i Mike Rogers. Ostrzegali, że ograniczenie obecności USA w Europie „osłabi odstraszanie i wyśle zły sygnał Putinowi”.
Warto wspomnieć, że pod koniec ubiegłego roku Izba Reprezentantów USA przyjęła ustawę ograniczającą możliwość redukcji wojsk w Europie — liczba żołnierzy nie może spaść poniżej 76 tys. na dłużej niż 45 dni bez zgody Kongresu.
Skąd wojska USA w Niemczech?
Obecność licznych baz USA w Niemczech to w dużej mierze spuścizna po II wojnie światowej. Po klęsce III Rzeszy kraj podzielono na strefy okupacyjne, a Amerykanie przejęli kontrolę nad południem i zachodem — i właśnie tam do dziś koncentruje się większość ich infrastruktury wojskowej. Wraz z początkiem zimnej wojny RFN znalazła się na pierwszej linii frontu między blokiem zachodnim a ZSRR, granicząc bezpośrednio z NRD i Czechosłowacją. To sprawiło, że obecność wojsk USA szybko urosła do ogromnej skali — w połowie lat 80. w Niemczech Zachodnich stacjonowało ponad ćwierć miliona amerykańskich żołnierzy.
Po upadku ZSRR część baz zamknięto, ale Niemcy nie straciły znaczenia. Wręcz przeciwnie — ich centralne położenie w Europie, rozwinięta infrastruktura i stabilne zaplecze logistyczne sprawiły, że stały się głównym hubem dla operacji USA poza kontynentem.
Kluczowe instalacje
Według danych Pentagonu USA mają w Niemczech około 120 instalacji wojskowych, w tym około 20 dużych baz.
Najważniejszą amerykańską bazą w Niemczech pozostaje baza lotnicza Ramstein. Działa od 1953 r. i jest największym centrum wojskowym USA poza Stanami Zjednoczonymi. Na terenie samej bazy oraz w jej bezpośrednim zapleczu pracuje i służy ponad 16 tys. żołnierzy, cywilów i kontraktorów, a cała społeczność Kaiserslautern Military Community skupia około 50–55 tys. Amerykanów oraz ponad 6 tys. niemieckich pracowników.
Ramstein pełni funkcję głównego hubu logistycznego dla operacji USA i NATO w Europie, Afryce i na Bliskim Wschodzie. To stąd koordynowane są transporty wojsk, sprzętu i ewakuacje medyczne. W bazie znajduje się dowództwo amerykańskich sił powietrznych w Europie i Afryce oraz komponent lotniczy NATO. Infrastruktura wokół Ramstein jest stale rozbudowywana — Pentagon inwestuje tam miliardy dolarów w pasy startowe, magazyny, centra dowodzenia i nowe zaplecze medyczne.
Amerykańskie samoloty sił powietrznych stoją na płycie w bazie lotniczej RamsteinRonald Wittek / PAP
Drugą kluczową instalacją jest baza lotnicza Spangdahlem, uruchomiona w 1952 r. Stacjonuje tam 52. Skrzydło Myśliwskie Sił Powietrznych USA, wykorzystujące m.in. myśliwce F-16 oraz rotacyjne jednostki sojusznicze. Baza odgrywa ważną rolę w systemie szybkiego reagowania NATO, szczególnie po 2022 r. Historyczny koszt jej budowy wynosił około 27 mln dolarów, co dziś odpowiada kilkuset milionom dolarów. Obecnie pracują tam tysiące żołnierzy i cywilów, choć dokładne liczby są rzadziej publikowane niż w przypadku Ramstein.
Żołnierze przygotowują amerykański samolot tankujący KC-135 Stratotanker do startu w bazie lotniczej SpangdahlemBORIS ROESSLER / PAP
Kompleks Grafenwöhr-Vilseck w Bawarii to największy poligon wojskowy USA w Europie. Teren szkoleniowy ma powierzchnię około 230 km kw. i obejmuje dziesiątki strzelnic oraz setki obiektów infrastruktury wojskowej. Historia miejsca sięga 1910 r., ale po II wojnie światowej został przejęty przez armię amerykańską. Dziś regularnie ćwiczą tam tysiące żołnierzy z USA i państw NATO. Pentagon realizuje tam program modernizacji wart około 1,3 mld dol., obejmujący budowę ponad 50 nowych obiektów dla ok. 5 tys. żołnierzy rotacyjnych. Po 2022 r. Grafenwöhr stał się jednym z głównych centrów szkolenia ukraińskich wojsk.
Koszary Patch w Stuttgarcie nie imponują skalą jak Ramstein, ale należą do najważniejszych centrów dowodzenia USA na świecie. Kompleks działa od lat 50. i mieści dowództwa EUCOM oraz AFRICOM, odpowiedzialne za operacje w Europie i Afryce. To stąd koordynowane są działania wojskowe od Arktyki po Sahel. W całym regionie Stuttgartu pracują tysiące wojskowych i cywilów związanych z tymi strukturami.
Piątym kluczowym miejscem są koszary Lucius D. Clay w Wiesbaden. To siedziba dowództwa US Army Europe and Africa, odpowiedzialnego za operacje lądowe na dwóch kontynentach. Instalacja funkcjonuje od czasów zimnej wojny, a dziś odgrywa ważną rolę w logistyce i planowaniu operacji na wschodniej flance NATO. W Wiesbaden pracują tysiące wojskowych i cywilów zajmujących się transportem, wywiadem i koordynacją wsparcia wojskowego. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę baza stała się jednym z kluczowych punktów organizacji dostaw uzbrojenia i szkolenia ukraińskich żołnierzy.
Wpływ na gospodarkę
Bazy wojskowe USA są istotnym elementem lokalnej gospodarki Niemiec, szczególnie w regionach oddalonych od największych metropolii. W takich miejscach jak okolice Kaiserslautern, Ramstein czy bawarskie Vilseck amerykańska armia jest jednym z największych pracodawców i inwestorów. Bezpośrednio dla sił USA pracuje około 10-12 tys. niemieckich cywilów, a kolejne dziesiątki tysięcy miejsc pracy są z nimi powiązane pośrednio — w budownictwie, logistyce, handlu czy usługach.
Największy wpływ ekonomiczny widać wokół bazy Ramstein i całej Kaiserslautern Military Community, czyli największego skupiska Amerykanów poza Stanami Zjednoczonymi. Według różnych szacunków żołnierze, ich rodziny i kontraktorzy wydają tam rocznie od 1,4 do nawet 3,5 mld euro, wspierając lokalne firmy, rynek nieruchomości oraz sektor usług.
Koszty utrzymania amerykańskich wojsk w Niemczech ponoszą przede wszystkim Stany Zjednoczone — finansują wynagrodzenia żołnierzy, sprzęt, operacje oraz znaczną część infrastruktury. Niemcy pokrywają jednak część wydatków w ramach tzw. wsparcia państwa-gospodarza. Obejmuje ono m.in. udostępnianie terenów pod bazy bez opłat, finansowanie części infrastruktury, mediów oraz wynagrodzeń lokalnych pracowników. Wartość tego wsparcia szacuje się na ponad miliard dolarów rocznie.
Stany Zjednoczone inwestują też miliardy dolarów w utrzymanie i modernizację infrastruktury wojskowej — od pasów startowych po centra logistyczne i medyczne. Znaczenie baz dla lokalnych gospodarek stało się szczególnie widoczne w ostatnich miesiącach, gdy administracja Donalda Trumpa zaczęła ponownie mówić o redukcji wojsk w Europie. W regionach silnie uzależnionych od obecności armii USA pojawiły się obawy o spadek dochodów, utratę miejsc pracy i odpływ mieszkańców.