14-15 maja w Białymstoku odbędzie się II edycja ogólnopolskiej konferencji „Technodron 26”, poświęconej systemom bezzałogowym oraz technologiom dual-use (cywilno-wojskowym). Wydarzenie, które przyciągnie spore grono ekspertów i wojskowych (m.in. szefa nowej OSY), organizują Klaster Dualtec oraz Wydział Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu w Białymstoku.

Piotr Olejarczyk, Onet: Czy to prawda, że Rosjanie używają nawet do tysiąca dronów dziennie przeciwko Ukrainie?

Kpt. Maciej Lisowski, dyrektor konferencji „Technodron”, wiceprezes zarządu Klastra Dualtec: Jak najbardziej. Potwierdzone informacje mówią o nie mniej niż ośmiuset, więc można przyjąć, że uwzględniając braki w danych albo opóźnienia, to średnia liczba około tysiąca dronów dziennie jest prawdopodobna. Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Jak na tle takich liczb wypada Polska? Ile nasz kraj produkuje dronów? Jak to się zmienia w ostatnich latach?

Źle postawione pytanie.

Dlaczego?

Jeśli polska armia nie zamawia w dużych ilościach, to nie można mówić, że w ogóle posiada dużą liczbę dronów. Gdy polska armia zacznie zamawiać (najlepiej oczywiście w polskich firmach, które mają wszystko co trzeba), to dopiero wtedy będzie posiadała odpowiednie zapasy. Będzie też posiadała gotowość do produkcji dronów. Póki to się nie zmieni w naszej armii, to nie ma nic.

Co to znaczy „nic”?

Żeby było jasne, w polskiej armii obecnie pojawiają się drony ciężkie, drogie, obserwacyjne, ale zbudowane według wymagań z lat 2019-2020. Wchodzą też nowe i drogie drony typu Gladius. Obecnie jednak dominują na polach walki dużo tańsze rozwiązania, a tych nie mamy.

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Jakie są potrzeby polskiej armii? Ile Polska potrzebuje dronów?

Spróbuję to jakoś skwantyfikować, ale to nie będzie łatwe, bo my nie znamy potrzeb wojska. A skoro armia tych potrzeb nie określiła i dronów nie zamawia, to możemy robić tylko swoje estymacje.

Tyle dronów potrzebuje polska armia na wypadek wojny z Rosją

I co wychodzi z obliczeń?

Zastanówmy się, ile brygad wojsk operacyjnych będzie w możliwej styczności z przeciwnikiem? Na pewno będą to wszystkie brygady dywizji 18., 16. i ewentualnie pierwszej dywizji Piechoty Legionów. To jest niemniej niż 10 brygad. Plus trzeba, żeby te zdolności dronowe miała jeszcze 6. i 25. brygada — odwód mobilny szczebla strategicznego.

Wychodzi nam więc minimum 12 brygad. Każda z nich powinna mieć pas podstawowy, odpowiednio uszeregowany na kilka dni walki. Jeśli przyjmiemy rosyjską normę, że na tysiąc kilometrowym froncie używają tysiąca dronów, to my przy odpowiedniej gęstości powinniśmy mieć tego odpowiednio więcej. Bo na krótszym froncie Rosjanie skoncentrują swoje siły bardziej.

Przyjmijmy tą dzienną normę tysiąca dronów również na poziomie najniższym, w batalionach. W brygadzie musi być zapas minimum na siedem dni walki.

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Polskie służby testują kolejne drony

Polskie służby testują kolejne dronyarchiwum ML / udostępnione przez ML

Rodzi się pytanie: Ile w tych brygadach będzie batalionów? Liczmy, że w każdej brygadzie są trzy bataliony ogólnowojskowe. Mamy więc dwanaście brygad razy trzy bataliony. To jest nie mniej niż trzydzieści sześć batalionów, ale zaokrąglijmy to do 40.

Skoro każdy batalion powinien mieć odpowiedni udział w tej normie tysiąca dronów, to oznacza dla jednego batalionu minimum 25 dronów do użycia na każdy dzień walki.

Do tego jeszcze dochodzą wszystkie inne brygady, które będą się posuwały na wschód i północ, żeby wzmocnić albo uderzyć. Każdy batalion powinien mieć zapasy na minimum siedem dni walki, a więc 25 musimy pomnożyć przez siedem. Wychodzi, że na tydzień każdy batalion powinien mieć zapas rzędu 175 dronów. To jest norma dla jednego batalionu, a jak mówiłem wcześniej, tych batalionów będzie około 40.

Do tego dodajmy jeszcze Wojska Obrony Terytorialnej, które też potrzebują tych dronów i to w niemniejszej liczbie. Tych brygad WOT na kierunku wschodnim też będzie cztery lub pięć.

Na ten moment Polska nie ma zbudowanego żadnego zapasu dronów?

Nie ma. Raz jeszcze powtórzę. Nie mamy żadnego zbudowanego zapasu. Ważne jest też, by mieć zdolność produkcji komponentów. Jeżeli chodzi o zapasy, to są drony jednej polskiej firmy z głowicami, ale ich jest zbyt mało, bo mówimy o około 100 dronach.

Wojska specjalne kupiły też od jednej z polskich firm około 150 dronów, które mogą być opcjonalnie użyte jako bojowe. W skali całej armii to jest kropla w morzu potrzeb. My musimy to wszystko zbudować od nowa.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo „Komunijne drony”, na których szkolą się żołnierze

Jak idzie ta budowa?

Zamówione zostały tak zwane, brzydko mówiąc, komunijne drony do szkolenia, ale nawet one nie zostały wprowadzone na stan służby szkoleniowej. Są obłożone restrykcjami, bo to chińskie drony, których używanie jest co najmniej trudne. Rzeczywiście kupiono blisko pięć tysięcy takich dronów.

Czemu „komunijne”?

Bo to są drony, które mają minimalną nośność i udźwig, i nie przeniosą żadnej głowicy. One służą tylko do nauki.

Niecałe dwa miesiące temu z inicjatywy rządu powstała OSA (Ośrodek Systemów Autonomicznych), która jako centrum naukowo-przemysłowe ma podejmować działania przede wszystkim w obszarze dronów. Widzisz już jakieś efekty?

Komendant tejże OSY, płk Mariusz Zieja, ma być gościem na naszej konferencji „Technodron”, która startuje w tym tygodniu w Białymstoku. OSA to ośrodek, który ma umożliwić testowanie, szybsze wdrażanie, ale też ocenę propozycji, jakie spływają od polskich firm do naszej armii. Czy OSA ma już pierwsze sukcesy? Za mało o tym jeszcze wiem. Jeśli pozwolisz, ocenę OSY przedstawię po rozmowie z płk Zieją. Mam nadzieję, że na konferencji wytłumaczy, co do tej pory jego jednostka zrobiła.

Armia kontra cywilne firmy. Surowa ocena

Jak wygląda współpraca firm cywilnych z polskim wojskiem? Czy armia chce wdrażać projekty i pomysły polskich firm? Czy jednak jest to biurokratyczna droga przez mękę?

Jest jeden generalny problem. Inspektorat Systemów Wojsk Bezzałogowych chciałby rozmawiać z jedną, dwiema lub trzema firmami. Małe i średnie firmy, w których jest najwięcej innowacji, mają utrudniony kontakt. Na szczęście takie konferencje jak nasza przecierają te szlaki, ale to wciąż za mało i komunikacja jest jeszcze zbyt słaba.

Krótkie podsumowanie na koniec. Jakąś byś wystawił ocenę (od 1 do 6), jeżeli chodzi o stan przemysłu dronowego w Polsce?

Możliwości oceniam na 4,5–5. Natomiast zdolności produkcyjne, z powodu braku zamówień, oceniam między 1 a 1,5.

Surowa ocena. Ile potrzeba lat, by z tej jedynki wejść na dostateczny poziom? Ile potrzeba czasu, by polski przemysł dronowy działał jak należy?

Jeżeli pojawią się zamówienia, to mniejsze firmy są przygotowane, aby w ciągu trzech do sześciu miesięcy uruchomić dużą seryjną produkcję. Są też większe firmy, z dużym kapitałem, które oferują produkcję dla innych. To duże firmy, np. Boryszew czy PZL Defence, które mają takie zdolności. Są w stanie uruchomić to szybciej i jednocześnie wielokierunkowo, nie tylko w jednym rodzaju dronów. Istnieją możliwości przyspieszenia, ale muszą pojawić się zamówienia.

Co się musi stać, by były zamówienia?

Zamówienia pojawiają się wtedy, gdy wojsko wie, czego chce. Na razie z tą wiedzą jest problem. Uzyskaniu tej wiedzy służy m.in. konferencja Technodron, którą w tym tygodniu organizujemy w Białymstoku.

Jaki jest jej główny cel?

Chcemy pomóc wojsku doprecyzować swoje potrzeby. Chcemy wskazać, gdzie i co w polskiej przestrzeni biznesowej jest osiągalne.

Co się musi stać, by ta konferencja okazała się sukcesem?

Powiem tak: częściowy sukces mamy już po zeszłorocznej konferencji. Jedna z ważnych dla naszego państwa służb już wzięła na testy i zaczęła zamawiać produkty oferowane przez polskie firmy.

Co do tegorocznej konferencji — za sukces uznam, jeśli zostaną zakończone powodzeniem testy, które są i będą robione przez naszą armię. I gdy po tych testach pojawią się zamówienia. Zamówienia, które zagwarantują stworzenie pełnozakresowej linii produkcyjnej do tworzenia dronów w Polsce.

Kpt. Maciej Lisowski

Kpt. Maciej Lisowskiarchiwum ML / udostępnione przez ML