– Z tego powodu Indeks, co jest mu również wypominane, daje „płaski” obraz zjawisk, które opisuje – stwierdza Makowski.

Socjolog podkreśla jednak, że podobne ograniczenia dotyczą większości indeksów społecznych. Mimo swoich wad Indeks dokumentuje to, co w innym przypadku można byłoby oceniać jedynie intuicyjnie albo na podstawie pojedynczych badań punktowych. Daje też możliwość obserwowania zmian w czasie.

Grzegorz Makowski odnosi się również do ankiety przeprowadzonej przez Fundację Batorego, w której udział wzięło 140 osób. Respondenci zostali poproszeni o ocenę samorządu lokalnego w tych samych wymiarach, które badał Indeks – transparentności, responsywności i otwartości na dialog oraz aktywności mieszkańców. W swoich odpowiedziach zwracali oni uwagę przede wszystkim na brak faktycznej otwartości władz lokalnych. Przejawia się to m.in. w publikowaniu informacji w sposób nieczytelny i mało przyjazny dla mieszkańców, konsultacjach społecznych, dyżurach radnych czy ciałach doradczych funkcjonujących głównie „na papierze”, a także w fasadowym charakterze takich instrumentów jak fundusz sołecki czy budżet obywatelski, często podporządkowanych lokalnej władzy.

– Uczestnicy minisondażu Fundacji nie oczekują więc jedynie większej liczby procedur i regulacji. Chcą realnego uznania mieszkańców za współgospodarzy gminy – podsumowuje Makowski.

Dlatego Indeks codziennej demokracji lokalnej może stać się – zdaniem Makowskiego – ważnym narzędziem monitorowania jakości demokracji lokalnej i impulsem do rzeczywistych zmian.

Fundacja Batorego zapowiada, że jeszcze w 2026 roku ukaże się druga edycja Indeksu, oparta na danych z 2024 roku (odnoszących się do obecnej kadencji władz samorządowych), a także raport z badań terenowych.