Stawka meczu Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok była spora. Zwycięzca awansowałby bowiem na pozycję wicelidera i miał jeszcze matematyczne szanse na mistrzostwo Polski, bo dwie kolejki przed końcem traciłby cztery punkty do prowadzącego Lecha Poznań. A nawet wicemistrzostwo Polski daje też awans do kwalifikacji Ligi Mistrzów! Było więc o co grać.
Zobacz wideo Dziś to wyblakły klasyk, ale kiedyś to się działo. „Szukali się po dworcach”
Ależ mecz w Częstochowie. Aż 37 strzałów!
Od początku obie drużyny pokazywały, że chcą zagrać ofensywnie i walczyć o pełną pulę, odważnie atakowały. Brakowało jednak konkretów i bardzo dobrych okazji do zdobycia gola. Dopiero w 23. minucie Amorim dośrodkował z lewej strony pola karnego do Patryka Makucha, ten trącił piłkę na szóstym metrze, ale poleciała ona tuż obok słupka.
Dziesięć minut później goście objęli prowadzenie. Z prawej strony z rzutu rożnego dośrodkował Sergio Lozano, a kapitalnie na szóstym metrze wyskoczył do góry stoper Yuki Kobayashi i głową nie dał szans Trelowskiemu. Dla Japończyka był to pierwszy gol w tym sezonie.
Do przerwy padła tylko jedna bramka, choć oba zespoły w sumie oddały 16 strzałów (sześć celnych). To jednak goście w tabeli na żywo awansowali na pozycję wicelidera PKO BP Ekstraklasy.
Gospodarze ruszyli do ataków po zmianie stron. Już po zaledwie 120 sekundach mieli dwie bardzo dobre szanse na wyrównanie. Najpierw Sławomir Abramowicz kapitalnie obronił strzał z siedmiu metrów Makucha, a po chwili po zespołowej akcji, Jonatan Brunes został zablokowany na jedenastym metrze. Nawałnica Rakowa trwała. W 57. minucie po rożnym Oskar Repka zmarnował 100 proc. sytuację, bo strzelił udem z metra, ale nad poprzeczką.
Goście potrafili się podnieść i po dwóch zmianach w składzie, potrafili odpowiedzieć. Po dwóch szybkich kontrach najpierw Kajetan Szmyt na jedenastym metrze strzelał, ale został kapitalnie zablokowany przez leżącego obrońcę, a po chwili Imaz strzelił techniczne z 16 metrów, ale tuż obok słupka.
– Piłka nie jest sprawiedliwa. Raków zasłużył na wyrównanie, grał lepiej, a przegrywa 0:2 – mówił komentator Canal+Sport po akcji w 84. minucie, w której Szmyt po kapitalnej wymianie podań z rezerwowym Nahuelem Leivą, strzelił z czterech metrów drugiego gola dla gości. Po tym ciosie gospodarze już nie potrafili się podnieść. Jagiellonia wygrała 2:0 w meczu, w którym obie drużyny oddały aż 38 strzałów (25 Raków i 13 Jagiellonia).
Zobacz także: Jest reakcja Królewskiego na decyzję PZPN ws. meczu Śląsk – Wisła
Jagiellonia po tej wygranej awansowała na pozycję wicelidera. Ma 52 punkty – cztery mniej od lidera Lecha Poznań, dwa więcej od trzeciego Górnika Zabrze i trzy od czwartego Rakowa.
W następnej kolejce Raków Częstochowa zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice (17 maja, godz. 12.15), a Jagiellonia Białystok zmierzy się w Katowicach z GKS-em (17 maja, godz. 14.45).
W innym środowym meczu Arka Gdynia bezbramkowo zremisowała u siebie z Górnikiem Zabrze.
Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok 0:2 (0:1)
- Bramka: Kobayashi (34.), Szmyt (83.)
- Raków: Trelowski – Tudor, Racovitan, Svarnas – Ameyaw (67. Ivi Lopez), Repka Ż, Bulat (79. Kochergin), Adriano – Diaby-Fadiga (10. Pieńko), Brunes, Makuch (67. Makuch)
- Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek Ż, Vital Ż (55. Konstantopoulos), Kobayashi, Montoia – Romanczuk Ż, Lozano (55. Mazurek) – Pozo (79. Kozłowski), Imaz (79. Leiva), Szmyt (89. Wdowik) – Pululu.