W środę na Foro Italico zaplanowano dokończenie ćwierćfinałowej rywalizacji w kobiecej części zmagań Internazionali d’Italia. Dla polskich fanów tenisa najważniejsza było oczywiście spotkanie Igi Świątek z Jessicą Pegulą. Podopieczna trenera Francisco Roiga od września zeszłego roku nie grała w półfinale turnieju WTA, przegrała sześć ostatnich potyczek z rywalkami z najlepszej dziesiątki rankingu. I patrząc na samą Pegulę – od niej też była słabsza w dwóch ich ostatmich starciach, w tym w finale w Bad Homburg.
Dla Peguli turniej WTA 1000 wcale się jednak nie skończył. Podczas gdy Polka mogła ruszyć na odpoczynek do hotelu, a później pewnie na kolację z teamem, Jessica spędziła kolejne godziny w kompleksie tenisowym przy Stadio Olimpico.
WTA 1000 w Rzymie. Druga szansa Jessiki Peguli. Kilka godzin po porażce ze Świątek
Pegula była bowiem jedną z tych zawodniczek, które zdecydowały się na łączenie singla i debla. I podobnie jak Coco Gauff, Sorana Cirstea czy Mirra Andriejewa – czyniła to dość skutecznie. Rumunka co prawda zrezygnowała ostatecznie z rywalizacji w środę, oddała walkowera, by lepiej przygotować się do starcia z Gauff w półfinale. Coco i Mirra, które we wtorek wieczorem stoczyły emocjonująca potyczkę, dziś też wygrały. I będą rywalizowały też w czwartek, Amerykanka więc dwa razy.

Jessica PegulaALESSANDRO DI MEO PAP/EPA
Została jeszcze Pegula, ona zdecydowała się na występ wspólnie ze Storm Hunter. Zawodniczką, która od lat specjalizuje się już tylko w grze podwójnej, za to z sukcesami. Wygrały przecież w Rzymie już dwa mecze, m.in. z parą Jelena Ostapenko/Erin Routliffe. A dziś trafiły na czeski duet: Linda Noskova/Tereza Valentova.
To spotkanie zaplanowano na korcie Pietrangeli, ostatecznie przeniesiono je na Supertennis Arena. Było trzysetowe, emocjonujące. A wcale być nie musiało.
Czeszki w pierwszym secie prowadziły 4:1, miały w dorobku jedno przełamanie, dokonało się przy serwisie Australijki. A później ich gra się załamała – i to całkowicie. To Pegula „pchnęła” wynik, to ona na siebie brała return przy dwóch decydujących punktach podczas gemów serwisowych obu Czeszek. I z 1:4 zrobiło się 6:4.
Później role się jednak odwróciły, to Noskova pchała swój duet. Drugi set był jej popisem: 6:2, dwukrotnie przełamana Hunter i raz Pegula.
Decydował więc trzeci set, w nim Czeszki prowadziły już 4-2. Ważne dwa punkty zdobyła Pegula, na 6-5. A później popisała się Storm Hunter (7-5). Jeszcze as Noskovej, poparty zagraniem w siatkę Australijki, dał nadzieję Czeszkom. Trzy ostatnie akcje spowodowały jednak, że dla Peguli ta środa nie musi być jednak aż tak fatalna.
Amerykanka i Australijka wygrały 6:4, 2:6, 10-7. I to one zagrają w piątek o finał Internazionali d’Italia.
Swoje rywalki poznają jednak dopiero w czwartek.
- Świątek ujawniła, co było jej problemem w ostatnich miesiącach. Jasny przekaz z Włoch
- Tego w tenisie Świątek jeszcze nie było. Demolka w Rzymie, kapitan wprost

Jessica PegulaFILIPPO MONTEFORTEAFP

Storm HunterWilliam WestAFP
Zbigniew Boniek: Dzisiaj skład Interu zaczyna się od Piotra ZielińskiegoPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
