Po zaskakującym odpadnięciu Aryny Sabalenki w meczu z Soraną Cirsteą w Rzymie była realna szansa, że Rybakina po turnieju we Włoszech znacząco zmniejszy dystans dzielący je w rankingu. Na drodze stanęła jednak Elina Switolina, która ograła Kazaszkę 2:6, 6:4, 6:4.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Przewrót w rankingu WTA oddalony

W tym momencie jest więc jasne, że po turnieju w Rzymie Sabalenka będzie miała 9960 pkt w rankingu WTA, a Rybakina 8705. Jej strata wynosi więc ponad 1200 pkt. Gdyby Kazaszka wygrała finał w stolicy Włoch, to wtedy traciłaby do Białorusinki jedynie 470 pkt.

W tym momencie Iga Świątek ma 7273 pkt. Jeśli w czwartek ogra Switolinę i awansuje do finału, to będzie miała na koncie 7533 pkt. Zwycięstwo w całej imprezie da jej 7883 pkt, więc nadal będzie trzecia.

Decydująca rozgrywka będzie jednak miała miejsce w Paryżu, bo przecież wielkimi krokami zbliża się Roland Garros, turniej, w którym do zdobycia będzie aż 2000 pkt. Liderka będzie broniła w nim 1300 pkt zdobytych przed rokiem za awans do finału, natomiast w przypadku Rybakiny będzie to „jedynie” 240 pkt za występ w czwartej rundzie! Świątek z kolei rok temu dotarła do półfinału i bronić będzie 780 pkt.

To właśnie Roland Garros, przy utrzymaniu obecnej formy Rybakiny, może być turniejem, w którym to ona zostanie nową liderką rankingu WTA. I wcale nie musi wygrać całej rywalizacji w Paryżu, wystarczyłoby jej poprawienie wyniku sprzed roku i gorszy rezultat osiągnięty przez Sabalenkę. Dziś to nie mrzonki, tylko bardzo prawdopodobny scenariusz (oczywiście przy utrzymaniu aktualnej formy i wykluczeniu niespodziewanych kontuzji). W Paryżu możemy mieć nową liderkę rankingu WTA.