Karol Nawrocki

Ziobro w USA. Nawrocki: nie wpłynie to na relacje polsko-amerykańskie

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Nowak

Uznaję, że to jest rzecz naprawdę odnosząca się do prywatnego życia – powiedział prezydent Karol Nawrocki, pytany czy wyjazd byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych wpłynie na relacje polsko-amerykańskie. Przekonywał też, że kontakty z Amerykanami są budowane w oparciu o „naprawdę ważne sprawy”.

Prezydent w środę na konferencji w Bukareszcie został zapytany, czy obecność Ziobry w Stanach Zjednoczonych może mieć negatywny wpływ na relacje polsko-amerykańskie i czy był on w jakikolwiek sposób zaangażowany w to, że były minister znalazł się w USA.

Prezydent podkreślił, że jest to problem, w który nie powinno zagłębiać się w towarzystwie zagranicznych gości. Oświadczył również, że nie wyobraża sobie, że ta sytuacja „w jakikolwiek sposób mogłaby wpłynąć na relacje polsko-amerykańskie”. – Zarówno ja, jak i prezydent Donald Trump jesteśmy poważnymi przywódcami swoich państw i wiemy, co jest ważne – zapewnił.

„Nikomu w Polsce nie chodzi po głowie”

Nawrocki powiedział, że „ważne są kwestie militarne, wojskowe, bezpieczeństwa, grupa G20, 300 lat relacji transatlantyckich polskich i amerykańskich w odniesieniu do wartości, a nie wiza i wyjazd człowieka, który nie mógł się spodziewać uczciwego procesu w Polsce”. 

Prezydent raz jeszcze oświadczył, że „nie wpłynie to na relacje polsko-amerykańskie”. Wyraził przy tym nadzieję, że „nikomu w Polsce nie chodzi po głowie, żeby to wprowadzać do oficjalnych relacji polsko-amerykańskich, bo to by było niepoważne i nieodpowiedzialne”.

Prezydent mówił także, że relacje ze Stanami Zjednoczonymi są budowane w oparciu o „naprawdę ważne sprawy”. To m.in. – jak wymieniał – niezmniejszanie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce czy obecność Polski w grupie G20 czy uwolnienie działacza mniejszości polskiej na Białorusi Andrzeja Poczobuta.

Nawrocki przekonywał, że prezydent USA z tych spraw się wywiązał. Podkreślił przy tym, że gdy dzieją się „rzeczy naprawdę poważne, fundamentalne dla bezpieczeństwa Polek, Polaków i naszego regionu”, to „inni zajmują się wizą dla prywatnego człowieka, który wyjechał, wypełniając formularz i znalazł się w Stanach Zjednoczonych”. – Uznaję, że to jest rzecz naprawdę odnosząca się do prywatnego życia i wypełnienia formularza wizowego przez byłego ministra sprawiedliwości – oznajmił.

Zbigniew Ziobro jest nie tylko byłym ministrem sprawiedliwości rządu PiS, ale też jednym z współprzewodniczących PiS i posłem tej partii.

Ziobro w USA

Były minister sprawiedliwości, poseł PiS Zbigniew Ziobro poinformował w niedzielę, że przebywa w USA. Na lotnisku Newark w New Jersey widział go internauta Kontaktu24. Telewizja Republika sprzyjająca PiS poinformowała też, że Ziobro będzie komentatorem politycznym tej stacji. W grudniu ubiegłego roku na wniosek Prokuratury Krajowej unieważniono paszport byłego szefa MS. Polityk oświadczył, że posługuje się dokumentem przyznanym mu wraz z prawem do azylu, który otrzymał na Węgrzech

PK poinformowała w poniedziałek, że od niedzieli prowadzone są czynności zmierzające do ustalenia, czy inne osoby pomagały Ziobrze w ucieczce oraz uniknięciu odpowiedzialności karnej, utrudniając tym samym śledztwo dotyczące Funduszu Sprawiedliwości. Szef PK Dariusz Korneluk poinformował też, że prokuratorzy zdecydowali o wezwaniu jako świadka prezesa i redaktora naczelnego TV Republika Tomasza Sakiewicza, aby wyjaśnić, dlaczego Ziobro stał się korespondentem tej telewizji i czy to ma związek z przestępstwem poplecznictwa.

W sprawie Funduszu Sprawiedliwości prokuratura zarzuca Ziobrze m.in., że jako szef MS kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Śledczy zarzucają mu łącznie popełnienie 26 przestępstw i grozi mu kara nawet 25 lat więzienia.

W tej sprawie oskarżonym jest także były współpracownik Ziobry Marcin Romanowski. Oboje przebywali dotychczas na Węgrzech, gdzie za rządów Viktora Orbana otrzymali ochronę międzynarodową. Ich sytuację zmieniła wygrana Petera Magyara. Nowy węgierski premier już w kampanii zapowiadał ekstradycję polityków PiS.