Spór dotyczy oczywiście sytuacji z wyścigu 14 wspomnianego starcia. Jadący na prowadzeniu Villads Nagel upadł pod koniec trzeciego okrążenia. Duńczyk został przez sędziego Rafała Kobaka wykluczony i ukrarany czerwoną kartką, jednak arbiter nie uznał wyniku 5:1 dla gości, a zarządził powtórkę. W nim padł rezultat 4:2 dla Polonii.
Sprawa ciągnęła się niesamowicie długo. Mecz pomiędzy Orłem a Polonią odbył się przecież 11 kwietnia. W końcu we wtorek Speedway Ekstraliga wydała komunikat o decyzji KOL.
– Sędzia w sposób nieuzasadniony powtórzył bieg 14. po jego wcześniejszym przerwaniu. KOL stwierdziła, że drużyna gości nie złożyła protestu w wymaganym regulaminem czasie, czyli przed powtórzonym biegiem 14. lub przed biegiem 15. Bieg 14. odbył się i został uznany przez KOL jako fakt na torze. Z tego powodu wynik pozostał obowiązujący. KOL zatwierdziła wynik meczu: 46:44 dla H.SKRZYDLEWSKA ORŁA Łódź – przekazano.
Jak łatwo można się domyślić, z werdyktem zdecydowanie nie zgadzają się w Pile. W Polonii otwarcie mówią o odwołaniu.
– Nie czujemy się z tym dobrze i prowadzimy analizę prawną. Pewnie będziemy się odwoływać, bo chcemy zrozumieć ścieżkę logiczną tego aspektu, ale to już jest zadanie dla prawników współpracujących z nami – mówił nam Dariusz Pućka.
Skontaktowaliśmy się zatem także z drugą stroną, a więc klubem z Łodzi. Otrzymaliśmy krótką odpowiedź.
– Cieszymy się, że wygrał sport; nie zamierzamy tego komentować szerzej. Sezon dopiero się zaczął – przekazał nam Jan Konikiewicz, dyrektor klubu z Łodzi.
Jeśli ewentualne odwołanie nie zostanie uwzględnione, H. Skrzydlewska Orzeł może mówić o rewelacyjnym wejściu w rozgrywki. Ekipa Macieja Jądera przez wielu była skazywana na spadek. Obecnie zajmuje drugą pozycję w Metalkas 2. Ekstralidze z sześcioma punktami na koncie. Łodzianie nie zaznali jeszcze smaku porażki w tegorocznych zmaganiach.