Karol Nawrocki przemówił na początku Szczytu Państw Bukaresztańskiej Dziewiątki (B9). Głowa państwa rzadko kiedy przemawiała w ostatnim czasie po angielsku, a opinia publiczna w Polsce chce mieć prezydenta, który potrafi biegle posługiwać się tym językiem. Pokazały to obie kadencje Andrzeja Dudy – internauci przy każdej okazji oceniali go pod tym względem.


Nie obyło się zresztą bez wpadek. Szerokim echem – i to nie tylko u nas – odbiła się ta, do której doszło na spotkaniu z Kamalą Harris. Przyleciała ona wówczas do Polski, by rozmawiać o sojuszu łączącym nas ze Stanami Zjednoczonymi – w obliczu możliwej rosyjskiej agresji. Nie wiadomo, co dokładnie usłyszała w słuchawce, ale można zapoznać się z poniższym nagraniem i samemu wyciągnąć wnioski po reakcji byłej wiceprezydentki USA.


A jak radził sobie 13 maja (w czwartek) Nawrocki?

Karol Nawrocki na otwarciu szczytu B9


Głowa państwa wspomniała w Rumunii, że początki B9 sięgają 11 lat wstecz. – Niektórzy twierdzili, że bijemy na alarm zbyt głośno. Alarmowaliśmy, że rewizjonizm Rosji nie jest tymczasowy. Ostrzegaliśmy, że imperialne myślenie powróciło do Europy. Ostrzegaliśmy, że odstraszanie nie może istnieć wyłącznie na papierze. Dzisiaj nikt nie może powiedzieć, że nie został ostrzeżony – mówił (po angielsku).


Zdaniem Nawrockiego rosyjska inwazja na Ukrainę, do której doszło ponad cztery lata temu, to nie tylko regionalny konflikt, ale zagrożenie dla całej Europy i państw NATO (które podpisały Traktat Północnoatlantycki).


– To bezpośrednie wyzwanie dla całego euroatlantyckiego porządku bezpieczeństwa. Kreml dąży do przywrócenia stref wpływów, osłabienia spójności NATO i podważenia suwerenności demokratycznych narodów w naszym regionie. (…) Nasz region nie jest już peryferiami NATO, ale strategicznym środkiem ciężkości Sojuszu – od Morza Bałtyckiego po Morze Czarne i coraz częściej po daleką Północ bezpieczeństwo Europy jest każdego dnia bronione przez determinację, gotowość i jedność naszych narodów – podkreślał (słyszymy na fragmencie, który opublikowany został m.in. przez kancelarię prezydenta).

„A mówili, że nie umie” vs „fatalnie”


Pod materiałami wideo, prezentującymi możliwości językowe polityka, pojawiały się liczne komentarze.


Internauci zachwalali je, pisząc m.in., że „są pod wrażeniem”. „A mówili, że nie umie po angielsku” – zwrócił uwagę jeden z internautów. „Takiego prezydenta chciałem” – ocenił ktoś inny.


Nie brakowało jednak także negatywnych opinii. „Czyta z kartki i nie rozumie nic z tego, co mówi” – zarzucił głowie państwa użytkownik platformy X. Inna osoba – tym razem na Facebooku – stwierdziła, że radzi sobie „fatalnie”. Ktoś porównał wymowę Nawrockiego do sceny w „Misiu” w reżyserii Stanisława Barei (z 1981), gdy pracownica lotniska wywoływała przez głośniki „pasażera Stanisława Palucha”. By brzmieć z odpowiednim akcentem, wzięła do ust dużą kluskę.


Ktoś napisał też, że Nawrocki „radzi sobie lepiej od Dudy”. A chwilę później inna osoba temu zaprzeczyła. „A śmiali się z Dudy, ale przynajmniej mówił po angielsku sam, bez kartki”.


twitter